Funkcjonariusz ABW pogrążył Tuska! Te zeznania zszokowały Polskę

Udostępnij:

Donald Tusk już otacza się najlepszymi adwokatami! Zeznania Funkcjonariusza Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego obciążają byłego premiera koszmarnymi zarzutami. Przewodniczącemu Rady Europejskiej będzie bardzo trudno się wybronić. 

Tusk wsypany

Jeśli słowa funkcjonariusza ABW, który pracował również za rządów Platformy Obywatelskiej i PSL się potwierdzą – a nie ma interesu w tym, by kłamać – to Donalda Tuska nie uratuje żaden immunitet.

Mimo, że w ostatnich latach wielu politykom z pierwszych stron gazet różne szwindle uchodziły na sucho, to zaniechanie wszczęcia postępowania w tej sprawie, całkowicie skompromitowałoby państwo polskie.

Przed komisją ds. afery Amber Gold zeznawali funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Nie ma wątpliwości, że nikt lepiej nie zna kulis największej afery finansowej ostatnich lat. Ba! Nikt lepiej nie wie, jaka była w tym wszystkim rola premiera Tuska i jego rodziny. Byłego premiera mogą czekać zarzuty o współudział.

Tuskowie skorzystali?

Jak ujawnił, zeznając przed komisją śledczą, funkcjonariusz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, za rządów PO-PSL – niewykluczone, że w gabinecie Donalda Tuska – „zapadła decyzja, aby Amber Gold nie zajmować się aktywnie”.

Padło takie polecenie mimo, że ze strony pracowników ABW i wielu innych instytucji, napływały ostrzeżenia o rosnącej w zastraszającym tempie piramidzie finansowej. – Na przełomie sierpnia i września 2011 r. na szczeblu dyrekcji delegatury ABW w Gdańsku zapadła decyzja, aby spółką Amber Gold nie zajmować się „aktywnie” – zeznał dziś przed sejmową komisją śledczą funkcjonariusz ABW, który zajmował się sprawą Amber Gold.

Wizerunek i dane osobowe funkcjonariusza są utajnione. – Z dokumentami służbowymi dotyczącymi Amber Gold po raz pierwszy zetknąłem się w sierpniu 2011 r.; notatka wskazywała, że spółka może być piramidą finansową – zeznał pierwszy z przesłuchiwanych w poniedziałek funkcjonariuszy ABW. Donald Tusk doskonale wtedy wiedział, że jego syn Michał jest powiązany z właścicielami Amber Gold. Nikt nie ma też wątpliwości, że służby były wówczas pod całkowitą kontrolą rządu. Tusk wysyłał je przecież do niewygodnych dla PO redakcji.

Co ciekawe, już rok temu wyszło na jaw, że informacje o nadchodzącym krachu, w wyniku którego oszczędności życia stracą dziesiątki tys. Polaków, dochodziły nawet do premiera Tuska. Ten sam stwierdził, że „wiedzieli z ojcem, że Amber Gold to lipa”. Tusk jednak osobiście nie zajął się sprawą. Po wybuchu ogólnopolskiej afery zapewniał, że zrobi wszystko, by „winni zostali ukarani”.