Jedna publiczna wypowiedź wystarczyła, by na linii Warszawa–Waszyngton pojawiło się poważne napięcie. Tym razem nie chodzi o zakulisowe sygnały ani dyplomatyczne półsłówka. Ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce ogłosił decyzję wprost i publicznie. Jej adresatem jest marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, a tłem – słowa o Donaldzie Trumpie i Pokojowej Nagrodzie Nobla.
Relacje Polska–USA pod presją po kontrowersyjnych wypowiedziach
Relacje Polski z USA od lat przedstawiane są jako stabilne i strategiczne, niezależne od zmian politycznych. Tym razem jednak doszło do sytuacji, w której wypowiedź jednego z najważniejszych polityków obozu rządzącego została w Waszyngtonie odebrana jako przekroczenie granicy dopuszczalnej krytyki.
Sprawa szybko przestała być wyłącznie elementem krajowej debaty. Zaczęła być postrzegana jako problem, który może wpływać na atmosferę współpracy dyplomatycznej między Polską a Stanami Zjednoczonymi.
Ambasador USA zrywa kontakty z marszałkiem Sejmu. Jest oficjalna decyzja
Ambasador USA w Polsce ogłosił, że od tej chwili nie będzie utrzymywał żadnych kontaktów ani komunikował się z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym. Decyzja została podana do publicznej wiadomości i miała charakter jednoznaczny.
W uzasadnieniu wskazano, że przyczyną są – jak to określono – oburzające i nieuzasadnione wypowiedzi pod adresem prezydenta Stanów Zjednoczonych. Ambasador zaznaczył, że takie słowa stanowią przeszkodę dla dobrych relacji USA z polskim rządem i nie mogą pozostać bez reakcji.
Podkreślono również, że Stany Zjednoczone nie pozwolą na podważanie autorytetu amerykańskiego prezydenta, który – w ocenie ambasadora – odegrał istotną rolę w relacjach z Polską.
Słowa Włodzimierza Czarzastego o Trumpie i Noblu zapaliły lont
Źródłem dyplomatycznego sporu było wystąpienie marszałka Sejmu z 2 lutego. Włodzimierz Czarzasty odniósł się w nim do inicjatywy amerykańskiej Izby Reprezentantów oraz izraelskiego Knesetu, które poparły wniosek o przyznanie Donaldowi Trumpowi Pokojowej Nagrody Nobla.
Marszałek Sejmu jasno zadeklarował, że nie poprze tej propozycji. W uzasadnieniu ostro ocenił politykę prowadzoną przez prezydenta USA, wskazując na jego zdaniem destabilizujący wpływ na Unię Europejską, NATO, ONZ oraz WHO. Mówił o polityce siły, transakcyjnym podejściu do relacji międzynarodowych oraz łamaniu zasad i prawa międzynarodowego.
W tym samym wystąpieniu stwierdził również, że z tych powodów Donald Trump nie zasługuje na Pokojową Nagrodę Nobla. To właśnie te słowa ambasador USA uznał za przekroczenie granicy dopuszczalnej krytyki i bezpośredni powód zerwania kontaktów.
Co dalej z relacjami Warszawa–Waszyngton
Decyzja ambasadora nie oznacza formalnego zerwania relacji dyplomatycznych między państwami, zauważalnie podnosi jednak temperaturę sporu. Jest mocnym sygnałem politycznym i pokazuje, że publiczne wypowiedzi przedstawicieli polskich władz mogą mieć realne konsekwencje w relacjach z kluczowym sojusznikiem.
W najbliższych dniach kluczowe będzie to, czy i w jaki sposób do sprawy odniosą się władze w Warszawie. Spór dotyczy bowiem nie tylko osoby marszałka Sejmu, ale także szerszego pytania o granice krytyki wobec sojuszników i o cenę, jaką może mieć ona w dyplomacji.
