Łukasz Nowicki pogrążony w żałobie. To co wyznał wyciska łzy
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Śmierć Przemysława Brannego poruszyła środowisko krakowskiego teatru. Aktor i pieśniarz od lat był związany z Teatrem Bagatela, a dla Łukasza Nowickiego był kimś znacznie więcej niż scenicznym kolegą. Prowadzący „Pytanie na śniadanie” wrócił pamięcią do początku ich znajomości, wspólnych wyjazdów i rozmów. Choć z czasem widywali się coraz rzadziej, Nowicki przyznał, że Branny pozostał mu bardzo bliski.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Informacja o śmierci Przemysława Brannego pojawiła się 3 października. Aktor przez ponad trzy dekady był związany z krakowskim Teatrem Bagatela, gdzie stworzył dziesiątki ról. Był również cenionym wokalistą i pieśniarzem, a jego charakterystyczny głos przez lata można było usłyszeć zarówno na scenach teatralnych, jak i podczas koncertów.

Wiadomość szczególnie mocno dotknęła Łukasza Nowickiego. Prezenter znał Brannego jeszcze z czasów swojej pracy aktorskiej w Krakowie. To właśnie tam narodziła się ich przyjaźń.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Poznali się bliżej podczas pracy w Teatrze Bagatela

Nowicki wrócił we wspomnieniach do 2001 roku. W Teatrze Bagatela przygotowywano wtedy „Tramwaj zwany pożądaniem”. To właśnie podczas pracy nad spektaklem aktorzy zaczęli spędzać ze sobą więcej czasu.

„Rok 2001. W teatrze Bagatela realizujemy ‘Tramwaj Zwany Pożądaniem’. Wtedy – lepiej – poznaję Przemka Brannego” – napisał Nowicki.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Ich relacja szybko wyszła poza teatr. Były wspólne wyprawy w góry, spotkania w Krakowie i wyjazdy do Czech. Szczególne miejsce w tych wspomnieniach zajęła Praga. Nowicki pamięta również moment, w którym w życiu jego przyjaciela pojawiła się Anna. Brannego opisał jako człowieka spokojnego i serdecznego, ale potrafiącego także celnie i złośliwie zażartować.

Największe wrażenie robił na nim jednak jego talent.

„Spokojny, serdeczny, czasem złośliwy, obdarzony nieziemskim głosem” – wspominał.

„Nie wierzyłem, że ten niepozorny człowiek potrafi wydobywać takie dźwięki”

Przemysław Branny był aktorem dramatycznym, ale muzyka zajmowała w jego zawodowym życiu wyjątkowe miejsce. Występował w spektaklach muzycznych, koncertach i recitalach, przez lata współpracował również z krakowskim kabaretem Loch Camelot. Nowicki szczególnie zapamiętał jego występ w „Sztukmistrzu z Lublina” w Teatrze Rampa, gdzie Branny zastąpił Marka Bałatę.

„I dał radę. Nie wierzyłem, że ten niepozorny człowiek potrafi wydobywać z siebie takie dźwięki” – napisał.

Branny miał na koncie również występy w dużych projektach muzycznych. Jego głos można było usłyszeć między innymi w oratoriach Piotra Rubika i Zbigniewa Książka. Jednocześnie przez cały czas pozostawał silnie związany z teatrem. Jeszcze w 2026 roku występował na scenie Bagateli. Jego ostatnie sezony nie były więc jedynie wspomnieniem dawnej kariery – pozostawał aktywnym artystą niemal do końca.

Z czasem widywali się rzadziej. Przyjaźń jednak została

Kariera Łukasza Nowickiego coraz mocniej wiązała go z Warszawą i telewizją. Przemysław Branny pozostał natomiast jedną z ważnych postaci krakowskiego środowiska teatralnego. Naturalnie sprawiło to, że dawni przyjaciele nie spotykali się już tak często jak na początku znajomości.

Nowicki przyznał, że ostatni raz widzieli się kilka lat temu na krakowskich Plantach. Jeszcze rok temu wymieniali wiadomości.

„Macie pewnie takich przyjaciół, z którymi nie kontaktujecie się zbyt często, ale z jakiegoś dziwnego powodu są wam bliscy. Tak było w mojej relacji z Przemkiem” – napisał.

To zdanie najlepiej oddaje charakter ich relacji. Nie musieli być w stałym kontakcie, żeby zachować poczucie bliskości i wspólnych wspomnień.

Teatr Bagatela pożegnał jednego ze swoich ludzi

Przemysław Branny przez ponad 30 lat należał do zespołu Teatru Bagatela. W krakowskiej scenie stworzył wiele ról, a jego dorobek obejmował zarówno klasyczny repertuar dramatyczny, jak i spektakle muzyczne. Grał także poza Bagatelą, między innymi w Teatrze Ludowym i Gliwickim Teatrze Muzycznym. Widzowie mogli kojarzyć go również z filmu „Śmierć jak kromka chleba” Kazimierza Kutza.

W 2024 roku obchodził 30-lecie pracy artystycznej. Dwa lata później wciąż pojawiał się na scenie. Jego śmierć sprawiła, że teatr stracił nie tylko wieloletniego aktora, ale człowieka mocno związanego z zespołem i historią tej sceny. Łukasz Nowicki zakończył swój wpis bardzo krótko.

„Śpiewaj aniołom przyjacielu!!!!! Kondolencje dla najbliższych” – napisał.

Wraz z pożegnaniem opublikował wspólne zdjęcie ze spektaklu sprzed lat. W jednej fotografii i kilku akapitach zamknął ponad dwie dekady znajomości, która z czasem stała się rzadsza, ale – jak sam podkreślił – nigdy nie przestała być ważna.