Wystarczyło kilka zdjęć na Instagramie, żeby wśród fanów „M jak miłość” odżył temat Barbary Kurdej-Szatan. Na profilu serialu pojawiły się kadry z planu, na których widać aktorkę. I choć część internautów od razu zaczęła pytać o jej powrót do produkcji, szybko okazało się, że sprawa ma zupełnie inne tło.
Mimo to emocje poszły w górę. W komentarzach wróciły wspomnienia „starych odcinków”, a także pytania o wątek Joanny Chodakowskiej – postaci granej przez Kurdej-Szatan, która zniknęła z serialu po burzliwych wydarzeniach sprzed kilku lat.
Od gwiazdy TVP do głośnego rozstania. Decyzja Kurskiego przecięła wszystko
Barbara Kurdej-Szatan przez lata była jedną z twarzy Telewizji Polskiej. Prowadziła programy, grała w serialach, miała stałą pozycję. To się urwało po aferze związanej z jej wulgarnym wpisem w 2021 roku. Wtedy ówczesny prezes TVP Jacek Kurski publicznie ogłosił, że aktorka nie będzie już „premierowo” pojawiać się na antenie.
„Kurdej-Szatan nie będzie już więcej premierowo występować w TVP. Ze względu na wcześniej nagrany cykl, ostatni odcinek serialu z jej udziałem wyemitowany zostanie 6.12 br.” – przekazał wówczas Jacek Kurski.
W „M jak miłość” szybko to odczuć było na poziomie scenariusza. Wątek Joanny Chodakowskiej został wygaszony, a postać – jak przypominają widzowie – wyjechała z kraju. Dla fanów serialu był to jeden z tych momentów, które do dziś budzą dyskusje, bo wielu miało do tej bohaterki zwyczajną sympatię.
Po zmianach w TVP przyszła „druga szansa”. Kurdej-Szatan wróciła do pracy w telewizji
Po 15 października 2023 roku w Telewizji Polskiej zmieniło się szefostwo, a wraz z nim podejście do części osób, które wcześniej wypadły z obiegu. Kurdej-Szatan zaczęła znów pojawiać się w TVP: dostała prowadzenie show „Cudowne lata”, a później rolę w serialu „Zaraz wracam”.
Właśnie dlatego, gdy na instagramowym profilu „M jak miłość” pojawiły się kadry z jej udziałem, wiele osób odczytało to jako sygnał: „czy ona wraca?”. Zwłaszcza że dla serialu powroty bohaterów po latach nie są niczym nieznanym, a widzowie lubią takie zwroty.
Zdjęcia z planu rozgrzały komentarze, ale prawda była prosta. To był powrót do… 2016 roku
Szybko wyszło jednak na jaw, że publikacja nie ma związku z nowymi odcinkami. Opis pod galerią wyjaśniał, że zdjęcia pochodzą sprzed dekady – zostały zrobione 10 lat temu. Produkcja wrzuciła je w ramach popularnego trendu przypominania kadrów z 2016 roku.
Tyle wystarczyło, żeby w komentarzach zrobiło się naprawdę gęsto. Bo nawet jeśli to tylko sentymentalny wpis, dla części widzów to impuls, żeby powiedzieć wprost, czego im brakuje.
„Czekamy na powrót” – widzowie napisali to wprost. Wątek Joanny wciąż siedzi im w głowie
Pod postem pojawiła się fala reakcji. Jedni pisali o nostalgii i klimacie dawnych odcinków, inni od razu zaczęli dopytywać o Joannę. Widać też było żal, że pewne postacie zniknęły z narracji i już się do nich nie wraca.
Wśród komentarzy pojawiały się m.in. takie głosy: „Piękne wspomnienia”, „Czekamy na powrót Barbary Kurdej-Szatan”, „Szkoda wątku Asi, lubiłam tę postać”, „Może czas, by Kurdej-Szatan wróciła do Grabiny?”.
I to jest chyba najciekawsze w całej historii: jedna galeria starych zdjęć potrafi na nowo otworzyć temat, który – wydawałoby się – dawno został zamknięty. Zwłaszcza w przypadku serialu, który ogląda się latami i do którego widzowie mają bardziej „domowy” stosunek niż do jednego sezonu w streamingu.
Dlaczego takie powroty tak działają na widzów. I czemu stary klimat „M jak miłość” wciąż wygrywa
To dzieje się co jakiś czas: wystarczy wspomnienie, archiwalne zdjęcie, scena z dawnych odcinków i nagle ludzie zaczynają porównywać „kiedyś” z „teraz”. Serialowe historie mają to do siebie, że publiczność przywiązuje się do postaci jak do znajomych. A kiedy ktoś znika bez mocnego domknięcia, to w głowie zostaje niedosyt.
Do tego dochodzi moda na powroty – nie tylko w Polsce. W ostatnich latach wiele produkcji odgrzewa dawne wątki, bo to gwarantuje emocje, kliki i dyskusję. A emocje w popkulturze zawsze się niosą: jedni chcą „żeby było jak dawniej”, inni wolą zostawić wspomnienia w spokoju.
Na razie jedno jest pewne: publikacja z 2016 roku nie potwierdza powrotu Kurdej-Szatan do „M jak miłość”. Ale pokazuje coś innego – że temat wciąż żyje, a dla sporej grupy widzów wątek Joanny wcale nie jest zamknięty.
