Jest pilna reakcja Pałacu Prezydenckiego tuż po decyzji USA ws. Czarzastego. Czegoś takiego nikt się nie spodziewał
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Kilka zdań o Donaldzie Trumpie, wypowiedzianych publicznie w Sejmie, przerodziło się w dyplomatyczny zgrzyt, jakiego dawno nie było. Ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce ogłosił decyzję o zerwaniu kontaktów z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym, a chwilę później w sprawę weszło otoczenie prezydenta Karola Nawrockiego. Pałac zareagował nie tylko stanowczo, ale i bardzo ostro.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Dyplomatyczny bojkot. Komunikat ambasadora USA ws. Czarzastego

Ambasador USA Tom Rose przekazał, że amerykańska strona natychmiast zrywa wszelkie kontakty z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym. W swoim komunikacie ocenił wypowiedzi polskiego polityka jako skrajnie obraźliwe i nieuzasadnione wobec prezydenta Stanów Zjednoczonych.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

W tym przekazie pojawiło się też mocne zdanie, że USA nie pozwolą na okazywanie braku szacunku Donaldowi Trumpowi, któremu ambasador przypisał duże zasługi w relacjach z Polską.

Według opisu sytuacji bojkot ma obejmować zarówno kontakty bezpośrednie, jak i oficjalną komunikację. W praktyce oznacza to odcięcie marszałka od standardowego kanału relacji z ambasadą USA, co w normalnych warunkach byłoby uznawane za ruch wyjątkowy.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Spór o Nobla. Od tego zaczęła się cała eskalacja

Punktem zapalnym była kwestia Pokojowej Nagrody Nobla dla Donalda Trumpa. Włodzimierz Czarzasty publicznie zadeklarował, że nie poprze takiej inicjatywy. Uzasadniał to oceną polityki prowadzonej przez amerykańskiego prezydenta.

Marszałek Sejmu mówił o destabilizowaniu organizacji międzynarodowych oraz o polityce transakcyjnej opartej na sile. W jego przekazie pojawił się też wątek łamania zasad i prawa międzynarodowego. Czarzasty opowiadał się za wzmacnianiem Unii Europejskiej i ONZ zamiast tworzenia nowych formatów, które – w jego opinii – mogą rozbijać istniejący porządek.

Mimo ostrej reakcji ambasadora USA marszałek miał podtrzymać swoje stanowisko, nie wycofując się z krytyki.

Stanowisko Pałacu Prezydenckiego. Mocne słowa rzecznika Nawrockiego

Po decyzji amerykańskiej ambasady pojawiła się reakcja ze strony Pałacu Prezydenckiego. Rzecznik prezydenta Karola Nawrockiego Rafał Leśkiewicz uderzył w marszałka Sejmu i zarzucił mu brak zrozumienia polskiej racji stanu oraz wagę sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi.

W wypowiedzi rzecznika padły też nawiązania do wschodnich kontaktów Czarzastego, a całość została osadzona w ostrym, politycznym tonie. Przekaz Pałacu był jasny: w ocenie otoczenia prezydenta marszałek Sejmu nie tylko szkodzi relacjom z USA, ale robi to w chwili, gdy bezpieczeństwo i sojusze powinny być traktowane jako absolutny priorytet.

Ta reakcja pokazuje, że sprawa przestała być sporem o jedną wypowiedź. Została wciągnięta w szerszą wojnę polityczną, w której dyplomacja jest kolejnym polem starcia.

Fala komentarzy. Politycy i dziennikarze dolewają oliwy do ognia

Decyzja ambasadora i odpowiedź Pałacu wywołały natychmiastową lawinę komentarzy. Politycy związani z prawą stroną sceny publicznej ironizowali, szydzili i domagali się konsekwencji wobec marszałka Sejmu. Pojawiały się wezwania do zmiany na stanowisku marszałka i oskarżenia, że działa wbrew interesowi państwa.

Swoje trzy grosze dorzucili też dziennikarze, podkreślając, że otwarte odcięcie komunikacji przez ambasadora USA jest realnym problemem i stawia polską stronę w trudnym położeniu. W komentarzach powtarzały się dwa motywy: ryzyko osłabienia partnerstwa z Waszyngtonem oraz niebezpieczne przenoszenie krajowych sporów na poziom relacji sojuszniczych.

Co ta awantura może oznaczać dalej

Ta historia nie wygląda na jednorazowy zgrzyt. Z jednej strony mamy amerykański sygnał „stop” wobec konkretnego polityka. Z drugiej – Pałac Prezydencki, który wykorzystuje sytuację do mocnego uderzenia w marszałka i w koalicję rządzącą.

Jeśli emocje nie opadną, napięcie może rozlać się szerzej, na relacje instytucji państwowych i na sposób prowadzenia polityki zagranicznej. Bo w tej sprawie nie chodzi już tylko o ocenę Trumpa. Chodzi o to, kto i w jaki sposób mówi w imieniu Polski, gdy w tle stoją strategiczne sojusze.