Już pierwsze godziny głosowania pokazały, że na Węgrzech dzieje się coś znacznie większego niż zwykła wyborcza mobilizacja. Frekwencja rośnie szybciej niż w poprzednich latach, a dane napływające z komisji wywołały ogromne poruszenie. W wielu komentarzach pojawia się jedno pytanie – czy właśnie waży się polityczny przełom na Węgrzech?
- Czytaj też: Węgry głosują od świtu. Wysoka frekwencja, a Peter Magyar po oddaniu głosu wspomniał o Polsce
Węgrzy od rana tłumnie ruszyli do lokali wyborczych
W niedzielę o godz. 6:00 na Węgrzech otwarto lokale wyborcze. Głosowanie potrwa do godz. 19:00, a wieczorem mają pojawić się pierwsze wstępne wyniki.
Do udziału w wyborach uprawnionych jest około 8,1 mln obywateli Węgier. Wyborcy wybierają 199 posłów do jednoizbowego Zgromadzenia Narodowego. Najważniejsza polityczna rywalizacja rozgrywa się między Fideszem Viktora Orbana a partią TISZA Petera Magyara.
Już pierwsze dane pokazały, że zainteresowanie wyborami na Węgrzech jest wyraźnie większe niż cztery lata temu. Do godz. 7 zagłosowało 3,46 proc. uprawnionych. W 2022 roku o tej samej porze było to 1,82 proc.
Kolejne godziny tylko potwierdziły ten trend. O godz. 9 frekwencja na Węgrzech wyniosła 16,89 proc., podczas gdy w analogicznym momencie poprzednich wyborów było to 10,31 proc. Dla wielu obserwatorów stało się jasne, że Węgrzy ruszyli do urn wyjątkowo licznie.
Rekordowa frekwencja na Węgrzech przed południem. Takiego wyniku dawno nie było
Największe emocje przyniosły dane z godz. 11. Do tego momentu frekwencja na Węgrzech sięgnęła aż 37,98 proc. To wynik, który od razu został uznany za rekordowy na tym etapie głosowania.
Dla porównania, w 2022 roku frekwencja na Węgrzech o tej samej porze wynosiła 25,77 proc. Jeszcze wcześniejszy rekord, z 2018 roku, zatrzymał się na poziomie 29,93 proc. Skala wzrostu jest więc bardzo wyraźna.
Analitycy zwracają uwagę, że jeśli to tempo utrzyma się do wieczora, końcowa frekwencja na Węgrzech może sięgnąć nawet około 75 proc. To oznaczałoby jeden z najwyższych wyników w najnowszej historii węgierskich wyborów parlamentarnych.
W części regionów frekwencja przekroczyła już 40 proc. W Budapeszcie była nieco niższa, ale również utrzymywała się na bardzo wysokim poziomie. Szczególnie mocno widać mobilizację w dużych miastach.
Wysoka frekwencja może pomóc Peterowi Magyarowi, ale Fidesz Viktora Orbana wciąż liczy się w grze
Rosnąca frekwencja na Węgrzech to nie tylko liczby. Może ona realnie wpłynąć na końcowy wynik wyborów. Zdaniem części komentatorów większa mobilizacja widoczna jest w regionach bardziej przychylnych opozycji. To mogłoby oznaczać korzystny scenariusz dla Petera Magyara i jego partii TISZA.
Jednocześnie także na terenach uznawanych za bastiony Viktora Orbana widać wzrost aktywności wyborców. Tam jednak tempo wzrostu frekwencji jest nieco mniejsze. W praktyce to właśnie różnice między regionami mogą odegrać kluczową rolę przy podziale mandatów.
System wyborczy na Węgrzech dodatkowo komplikuje sytuację, bo duże znaczenie mają okręgi jednomandatowe. To oznacza, że nawet niewielkie przesunięcia poparcia mogą przynieść bardzo poważne skutki polityczne.
Na Węgrzech nie publikuje się sondaży exit poll, dlatego pełny obraz sytuacji może być znany dopiero po zliczeniu wszystkich głosów, także tych oddanych poza granicami kraju.
Jedno jest jednak pewne – takiej mobilizacji na Węgrzech nie było od lat. I niezależnie od tego, czy zwycięży obóz Viktora Orbana, czy ugrupowanie Petera Magyara, te wybory już teraz zapisują się jako jedne z najważniejszych w najnowszej historii Węgier.
