Trump grozi atakiem. Iran natychmiast odpowiada: „W ciągu dwóch – trzech dni”
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Teheran zapowiada szybki ruch w sprawie porozumienia nuklearnego. Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi poinformował, że jego kraj pracuje nad kontrpropozycją dla Stanów Zjednoczonych i dokument może być gotowy w ciągu najbliższych dwóch lub trzech dni. Zanim trafi do strony amerykańskiej, ma zostać przedstawiony i zaakceptowany przez najwyższych irańskich urzędników.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Aragczi zaznaczył przy tym, że choć w ostatnich rozmowach udało się uzgodnić ogólne „zasady przewodnie” ewentualnej umowy, to do finalnego porozumienia wciąż jest daleko. Jednocześnie ostrzegał, że działania militarne tylko utrudniłyby dopięcie negocjacji.

Wzbogacanie uranu pozostaje osią sporu

Kluczowy problem nie znika: wzbogacanie uranu. Aragczi przypominał, że podczas wcześniejszych rozmów strona amerykańska nie miała domagać się całkowitego zaprzestania wzbogacania uranu, a Iran – jak mówił – nie proponował zawieszenia tego procesu. Według jego słów rozmowy mają dotyczyć tego, jak zagwarantować, że program nuklearny Iranu – w tym wzbogacanie – ma charakter pokojowy i pozostanie taki na zawsze.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Równocześnie z Waszyngtonu płynie twardy przekaz: administracja USA stoi na stanowisku, że Iran nie może posiadać broni jądrowej ani zdolności do jej produkcji, a także nie może wzbogacać uranu. To rozjeżdżające się punkty wyjścia, które w praktyce przesądzają o tym, jak trudne będą najbliższe rozmowy.

Ultimatum Trumpa i cień „ograniczonego ataku”

Ruch Iranu jest czytany także w kontekście presji czasu. Donald Trump miał wyznaczyć Teheranowi 10-15 dni na zawarcie umowy. W ostatnich dniach powtarzał, że jeśli porozumienia nie będzie, wydarzą się „naprawdę złe rzeczy”.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

W piątek, odpowiadając na pytania dziennikarzy, Trump sugerował również, że rozważa możliwość ograniczonego ataku na Iran. To zdanie wyraźnie podniosło temperaturę i sprawiło, że każdy kolejny komunikat z Teheranu jest odbierany jako element gry o uniknięcie eskalacji.

Czy Iran chce porozumienia, czy tylko kupuje czas?

Według analityków Instytutu Studiów nad Wojną nawet bardziej pojednawcza propozycja Iranu może w najlepszym wariancie jedynie opóźnić ewentualne uderzenie USA, a nie realnie je oddalić. Ich ocena zakłada, że Teheran raczej nie zdecyduje się na duże ustępstwa w kluczowych kwestiach programu jądrowego.

W praktyce najbliższe dni są kluczowe: jeśli Iran przedstawi kontrpropozycję, świat zobaczy, czy jest w niej miejsce na krok w stronę USA, czy raczej będzie to ruch taktyczny – wystarczający, by wydłużyć negocjacje i zyskać czas w sytuacji, gdy Waszyngton zwiększa presję.