Zbigniew Ziobro przyznał, że nie stać go na prowadzenie badań medycznych w Stanach Zjednoczonych, gdzie obecnie przebywa. Były minister sprawiedliwości nie podał szczegółów dotyczących swojego aktualnego stanu zdrowia. Zapowiedział jednak, że chce wrócić do Polski. Na razie nie zamierza tego robić. Jak tłumaczy, obecny moment byłby „prezentem dla Tuska”.
Ziobro: nie stać mnie na badania w Stanach Zjednoczonych
Zbigniew Ziobro mówił o swoim zdrowiu w rozmowie z Polsat News. Były minister sprawiedliwości w przeszłości przeszedł poważne leczenie onkologiczne. Teraz przyznał, że pobyt w USA oznacza dla niego problem z dostępem do badań, na które, jak twierdzi, nie może sobie pozwolić finansowo.
„Nie stać mnie w Stanach Zjednoczonych na prowadzenie badań, więc wierzę panu Bogu i sile charakteru. Jak mi mówili onkolodzy: silna głowa to połowa zwycięstwa i jestem mocno zmotywowany, by wrócić do Polski i przywracać praworządność” – powiedział.
Ziobro nie wyjaśnił, o jakie dokładnie badania chodzi ani jaki jest ich koszt. Nie przekazał też nowych szczegółowych informacji o swoim stanie zdrowia.
Były minister leczył się wcześniej z powodu nowotworu przełyku. Choroba przez dłuższy czas ograniczała jego publiczną aktywność. Obecna wypowiedź nie daje jednak podstaw do wyciągania wniosków o nawrocie choroby lub pogorszeniu jego stanu zdrowia.
Ziobro deklaruje natomiast, że chce wrócić do kraju.
„Po pierwsze udowodnić, że oni kłamią nikczemnie, organizują przeciwko mnie nagonki, a potem też uczestniczyć w wyciągnięciu odpowiedzialności wobec tych, którzy w ten sposób niszczą polskie państwo” – mówił.
To stanowisko samego polityka. Postępowanie dotyczące Funduszu Sprawiedliwości nadal się toczy, a prokuratura przedstawia sprawę zupełnie inaczej.
Ziobro jest poszukiwany listem gończym
Zbigniew Ziobro przebywa w Stanach Zjednoczonych od maja. Wcześniej pozostawał na Węgrzech, gdzie otrzymał ochronę międzynarodową i azyl. Po zmianie władzy w Budapeszcie opuścił Europę. Węgierskie władze później cofnęły przyznaną mu ochronę.
W Polsce były minister jest podejrzanym w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości.
Prokuratura Krajowa wydała postanowienie o przedstawieniu mu 26 zarzutów. Dotyczą one między innymi przekroczenia uprawnień, nieprawidłowości przy wydawaniu pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości oraz kierowania, według prokuratury, zorganizowaną grupą przestępczą.
Ziobro nie przyznaje się do winy i konsekwentnie przekonuje, że sprawa ma charakter polityczny.
6 lutego 2026 roku prokuratura wydała za nim list gończy. Dzień wcześniej sąd zdecydował o zastosowaniu tymczasowego aresztowania od momentu zatrzymania. Prokuratura wskazuje, że sąd uznał zgromadzony materiał za dający duże prawdopodobieństwo popełnienia zarzucanych czynów. Nie jest to jednak rozstrzygnięcie o winie, która może zostać ustalona dopiero w postępowaniu sądowym.
Ziobro na razie nie zamierza wracać.
„Przyjdzie taki moment. Teraz nie ma ku temu warunków. Teraz byłby to prezent dla Tuska, a ja nie zamierzam mu pomagać” – powiedział.
Później nazwał premiera „fajtłapą” i „nieudacznikiem”.
Sąd uchylił decyzję w sprawie jego paszportu
Podczas rozmowy Ziobro odniósł się również do sprawy swojego paszportu.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie 11 września 2026 roku uchylił decyzję wojewody mazowieckiego z grudnia 2025 roku o unieważnieniu dokumentu.
Sąd stwierdził poważne uchybienia proceduralne. Zawiadomienie o rozpoczęciu postępowania wysłano na adres, pod którym Ziobro nie przebywał, chociaż urząd posiadał informacje na ten temat. Prawidłowo nie zawiadomiono również jego pełnomocników.
Sąd uznał więc, że naruszono prawo Ziobry do udziału w postępowaniu. Wyrok nie jest jednak prawomocny. Nie oznacza również, że sąd rozstrzygnął, iż nie istniały merytoryczne przesłanki do unieważnienia paszportu.
Ziobro ocenił działania władz znacznie ostrzej.
„Pozbawiono mnie możliwości uczestnictwa na wstępie tych czynności. Pozbawiono mnie możliwości wglądu do akt sprawy. Pozbawiono mnie możliwości składania wniosków” – mówił.
Przekonywał, że doszło do wielokrotnego złamania prawa.
Na razie były minister pozostaje w Stanach Zjednoczonych. Nie podał żadnego terminu powrotu do Polski. Z jednej strony mówi, że chciałby wrócić i ponownie zaangażować się w politykę. Z drugiej jasno deklaruje, że w obecnej sytuacji nie zamierza pojawić się w kraju.
