Po rekordowej akcji charytatywnej Łatwoganga i Bedoesa emocje wciąż nie opadają. W sieci pojawiły się porównania do działalności Jerzy Owsiak, a część komentatorów zaczęła sugerować, że twórca WOŚP powinien „oddać pałeczkę młodszym”. Teraz do tej dyskusji włączyła się Anna Dymna – i zrobiła to w bardzo wyważony sposób.
Sukces Łatwoganga wywołał debatę o pomaganiu
Zbiórka zorganizowana przez Łatwoganga i Bedoesa przeszła do historii. Setki milionów złotych na pomoc chorym dzieciom, ogromne zaangażowanie internautów i gwiazd, a także nowoczesna forma działania sprawiły, że akcja została okrzyknięta przełomową.
To właśnie ten sukces uruchomił falę komentarzy. Część z nich uderzała bezpośrednio w Jerzego Owsiaka i Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, sugerując, że tradycyjne formy zbiórek powinny ustąpić miejsca nowym.
Dymna: „Strzelamy do jednej bramki”
Anna Dymna, która od lat prowadzi własną działalność charytatywną, nie podziela tej narracji. W rozmowie jasno podkreśliła, że najważniejszy jest wspólny cel.
„Cudowne jest, że się uruchamia w ludziach potrzebę czynienia dobra. Strzelamy do jednej bramki, a chłopcy robią po swojemu. Siedzę cicho i trzymam kciuki”
To zdanie wielu odebrało jako próbę uspokojenia emocji i przypomnienie, że w działaniach pomocowych nie chodzi o rywalizację.
Mocne słowa o realiach prowadzenia fundacji
Aktorka zwróciła też uwagę na trudną rzeczywistość organizacji charytatywnych w Polsce. Podkreśliła, że osoby prowadzące fundacje muszą stale udowadniać swoją uczciwość.
„Najgorsze jest to, że w Polsce, jak się ma fundację, trzeba cały czas udowadniać, że się nie jest wielbłądem, że się nie kradnie”
To ważny kontekst w dyskusji o transparentności i zaufaniu, które – jak pokazuje praktyka – bywają równie istotne jak same zebrane pieniądze.
Dymna broni Owsiaka. „Wszystko się sprawdziło”
Najbardziej osobisty fragment wypowiedzi dotyczył jednak Jerzego Owsiaka. Anna Dymna przyznała, że to właśnie od niego uczyła się, jak działać w świecie organizacji charytatywnych.
„Byłam u Owsiaka, bo na niczym się nie znałam. Jurek Owsiak powiedział mi, co mnie czeka. Wszystko się sprawdziło. Dzięki temu nigdy się nie załamałam”
Aktorka przypomniała też, że sama mierzyła się z falą krytyki, gdy zaczynała swoją działalność. To doświadczenie sprawia, że dziś z dystansem patrzy na podobne ataki kierowane w stronę innych.
Jedna idea, różne pokolenia
Głos Anny Dymnej wyraźnie pokazuje, że w świecie pomagania nie musi być miejsca na podziały. Nowe formy, takie jak internetowe streamy, mogą współistnieć z wieloletnimi inicjatywami.
Zamiast rywalizacji – współistnienie. Zamiast konfliktu – wspólny cel. I to właśnie ten przekaz najmocniej wybrzmiał po jej słowach.
