Ludzie kolejno trafiają do szpitala, już kilkanaście zakażeń. Groźna choroba się rozprzestrzenia. Wydano ostrzeżenie
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Wojewódzki Szpital w Poznaniu znalazł się w centrum niepokojących doniesień. Potwierdzono tam co najmniej 12 przypadków zakażenia wirusowym zapaleniem wątroby typu A, czyli tzw. żółtaczką pokarmową. Wśród zakażonych są zarówno pacjenci, jak i pracownicy placówki. Szpital zapewnia, że wdrożono procedury bezpieczeństwa, a sytuacja jest monitorowana na bieżąco.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Żółtaczka typu A w szpitalu w Poznaniu. Potwierdzono 12 zakażeń

Informacja o zakażeniach pojawiła się po ustaleniach dotyczących sytuacji w Wojewódzkim Szpitalu w Poznaniu. Jak przekazała dyrekcja placówki, potwierdzono zakażenie u siedmiu pacjentów i pięciu pracowników.

To właśnie ten bilans sprawił, że sprawą natychmiast zajęły się służby sanitarne oraz władze szpitala. Trwa ustalanie, w jaki sposób wirus pojawił się w placówce i czy wszystkie przypadki mają wspólne źródło.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Szpital szuka źródła zakażenia

Na razie nie ma jednoznacznej odpowiedzi, skąd dokładnie wzięło się ognisko choroby. Jak podkreśliła wicedyrektor do spraw medycznych dr Ilona Idasiak-Piechocka, potrzebne są dalsze, bardziej szczegółowe badania.

  • Nie mamy potwierdzonego w tej chwili źródła zakażenia i tak naprawdę dokładniejsze badania – nawet związane ze szczegółowym sekwencjonowaniem – mogłyby wyjaśnić, czy jest to tylko jedno źródło.

W tle pojawia się przypuszczenie, że chorobę do szpitala mógł przynieść jeden z pracowników kuchni. Tego scenariusza na tym etapie jeszcze nie potwierdzono, ale właśnie dlatego działania epidemiologiczne zostały rozszerzone.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Zakażeni trafili do izolatek, ruszyły szczepienia

Placówka podkreśla, że osoby, u których wykryto wirusa, zostały odizolowane. Zakażeni przebywają w izolatkach, a szpital równolegle prowadzi działania profilaktyczne.

Szczepionkę przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu A otrzymali wszyscy pracownicy, którzy mieli kontakt z pierwszą zakażoną osobą. Zaszczepiono również 19 osób z bloku żywieniowego.

Władze szpitala zaznaczają, że wdrożono pełne procedury sanitarno-epidemiologiczne. Chodzi nie tylko o izolację chorych, ale też o dodatkowe działania zapobiegawcze.

  • Wdrożyliśmy wszystkie możliwe procedury i sanitarno-epidemiologiczne i izolację chorych, ale też oczywiście także postępowanie profilaktyczne. Koncentrujemy się też na powtórzeniu szkoleń, bo jak wiemy – wszystko ma związek z higieną rąk.

Szpital w Poznaniu działa normalnie mimo ogniska choroby

Choć sytuacja budzi duże emocje, dyrekcja zapewnia, że placówka nadal pracuje bez zmian. Pacjenci są przyjmowani, a opieka medyczna ma być realizowana zgodnie z planem.

To ważny sygnał, bo przy tego typu zakażeniach pojawiają się zwykle obawy o ograniczenie pracy oddziałów lub czasowe wstrzymanie przyjęć. W tym przypadku szpital podkreśla, że nie doszło do takiego scenariusza.

  • Szpital pracuje normalnie, pacjenci są przyjmowani.

Placówka poinformowała też, że wszyscy pracownicy zostaną przebadani pod kątem obecności wirusa. Szpital zapowiada, że będzie przekazywał kolejne informacje publicznie, jeśli pojawią się nowe ustalenia.

Czym jest żółtaczka typu A i jak dochodzi do zakażenia

Wirusowe zapalenie wątroby typu A to choroba zakaźna przenoszona głównie drogą pokarmową. Nieprzypadkowo nazywa się ją często chorobą brudnych rąk. Kluczowe znaczenie w ograniczaniu ryzyka mają higiena, mycie rąk i przestrzeganie zasad sanitarnych, szczególnie w miejscach związanych z żywnością oraz opieką nad chorymi.

Właśnie dlatego w poznańskim szpitalu tak duży nacisk położono teraz na powtórne szkolenia personelu i działania profilaktyczne.

Sytuacja jest rozwojowa

Na ten moment wiadomo jedno: ognisko zakażeń zostało potwierdzone, ale odpowiedź na pytanie, jak dokładnie doszło do rozprzestrzenienia wirusa, wciąż nie padła. Dla szpitala i służb sanitarnych najbliższe dni będą kluczowe.

Sprawa budzi duże zainteresowanie, bo dotyczy bezpieczeństwa pacjentów i personelu w jednej z ważniejszych placówek medycznych w regionie. Teraz wszystko zależy od wyników dalszych badań i ustaleń epidemiologicznych.