Ludzie nie mogli dłużej wytrzymać, wyszli na ulice. Ogromna awantura, Tusk potwierdził zamknięcie
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Jeszcze kilka dni temu spór o los zwierząt toczył się głównie w mediach społecznościowych. W piątek przeniósł się na ulice niewielkiego Sobolewa i błyskawicznie podzielił lokalną społeczność. Jedni przyszli alarmować o dramacie psów, inni bronić władz gminy i podważać oskarżenia aktywistów. Gdy emocje sięgały zenitu, z Warszawy popłynął komunikat, który przesądził o dalszym losie schroniska.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Protest w Sobolewie wokół schroniska Happy Dog

24 stycznia do Sobolewa przyjechała redakcja „Faktu”, by relacjonować protest związany z zarzutami wobec schroniska Happy Dog. Na miejscu szybko okazało się, że nie ma jednej wersji wydarzeń. Naprzeciw siebie stanęli aktywiści oraz część mieszkańców mówiących o fatalnych warunkach, w jakich mają przebywać psy, a także osoby zdecydowanie broniące wójta gminy.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Zamiast wspólnego apelu pojawiły się wzajemne pretensje. Padały oskarżenia o „nagonkę”, niszczenie wizerunku miejscowości i manipulowanie opinią publiczną. Atmosfera gęstniała z każdą minutą, a rozmowy szybko przeradzały się w ostre wymiany zdań.

Jedni zarzucali władzom brak reakcji na sygnały o cierpieniu zwierząt. Drudzy przekonywali, że skala problemu została sztucznie wyolbrzymiona, a Sobolewo niesłusznie stało się celem ataku w internecie.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Mieszkańcy bronią wójta. Padają mocne deklaracje poparcia

Podczas protestu wyraźnie słychać było głosy wsparcia dla włodarza gminy. Część mieszkańców nie kryła oburzenia wobec zarzutów kierowanych pod adresem samorządu.

Loading Facebook post...

Posted on Facebook

– Jeden z najlepszych wójtów. Robił wszystkie drogi, gdzie można było. Najlepszy wójt, jakiego mieliśmy do tej pory praktycznie – mówił jeden z uczestników zgromadzenia w rozmowie z „Faktem”.

Dla obrońców władz kluczowe były inwestycje i codzienne funkcjonowanie gminy. Ich zdaniem to dowód, że Sobolewo jest dobrze zarządzane, a zarzuty wobec schroniska nie oddają rzeczywistości.

Kiedy reporterka zapytała wprost o los zwierząt i doniesienia o złych warunkach, odpowiedzi były jednoznaczne.

– Nie, proszę pani, ja adoptowałem tam i psa, i kota i ja nie widziałem, żeby tam były jakieś nie wiem co złe warunki albo złe traktowanie tych zwierząt. Wręcz przeciwnie – stwierdził jeden z mężczyzn.

– Ja też nie widziałem – dodał kolejny rozmówca.

Zdjęcia ze schroniska podważane. Ostre zarzuty wobec aktywistów

Jednym z najbardziej zapalnych punktów sporu były zdjęcia i nagrania publikowane w internecie. Według aktywistów mają one dokumentować skrajnie wychudzone psy i złe warunki panujące w schronisku Happy Dog. Materiały te wywołały ogromne emocje w całym kraju.

Podczas protestu wielu mieszkańców kwestionowało jednak ich autentyczność.

– Nie wiadomo, czy to jest stamtąd. Różnie to można interpretować – mówili uczestnicy zgromadzenia.

Najostrzejsze słowa padały pod adresem organizacji zajmujących się ochroną zwierząt. Pojawiły się sugestie o próbie przejęcia schroniska i zarzuty dotyczące rzekomych interesów finansowych.

– Jakieś stowarzyszenie idiotyczne chce to przejąć, bo to dobry biznes z tego jest. Stowarzyszenie nie podlega kontroli weterynaryjnej i będą mieli pole do popisu wtedy – mówił jeden z obrońców obecnego zarządzania placówką.

Donald Tusk reaguje. Zapadła decyzja o zamknięciu schroniska

Gdy w Sobolewie trwała awantura, sprawa nabrała ogólnopolskiego wymiaru. Głos zabrał premier Donald Tusk, który odniósł się do sytuacji zwierząt i działań służb.

– Schronisko w Sobolewie to kolejny dowód na to, że ludziom desperacko brakuje tego, czego możemy uczyć się od psów: miłości, wierności, charakteru – napisał premier.

W kolejnym wpisie przekazał kluczową informację.

– Powiatowy Lekarz Weterynarii zamknął dziś to schronisko. Nie będzie taryfy ulgowej dla tych, którzy skazują zwierzęta na cierpienie – poinformował Donald Tusk.

Decyzja o zamknięciu schroniska zakończyła lokalny spór administracyjną interwencją. Dla jednych była potwierdzeniem najgorszych obaw, dla innych szokującym finałem konfliktu, który – jak twierdzą – opierał się na niepełnych lub podważanych informacjach. Jedno jest pewne: sprawa Sobolewa przestała być lokalna, a jej konsekwencje odczuwalne są daleko poza granicami gminy.