W jednym z domów przy ulicy Platanowej w Rybniku doszło do dramatycznego odkrycia. W sobotnie popołudnie odnaleziono tam ciała dwóch mężczyzn – 68-letniego byłego prokuratora Jerzego H. oraz jego 41-letniego syna. Na miejscu pojawiły się policja, prokuratura i służby ratunkowe. Okoliczności śmierci wciąż pozostają niewyjaśnione, a śledczy próbują ustalić, co wydarzyło się w domu na śląskim osiedlu.
O sprawie jako pierwszy informował „Dziennik Zachodni”, a kolejne szczegóły przyniosły relacje mieszkańców opublikowane przez „Fakt”.
Ciała ojca i syna znaleziono w domu przy ul. Platanowej
Makabrycznego odkrycia dokonano 7 marca 2026 roku około godziny 13:00. W domu przy ulicy Platanowej w Rybniku odnaleziono zwłoki dwóch mężczyzn w wieku 68 i 41 lat.
Jak przekazała Komenda Miejska Policji w Rybniku, na ciałach nie stwierdzono widocznych obrażeń. Z tego powodu przyczyna śmierci pozostaje zagadką, a śledczy zdecydowali o przeprowadzeniu sekcji zwłok.
Wstępne ustalenia wskazują, że nic nie wskazuje na udział osób trzecich, choć wszystkie okoliczności zdarzenia są jeszcze dokładnie sprawdzane.
Kim był Jerzy H. Od wpływowego prokuratora do więźnia
Jerzy H. jeszcze dwie dekady temu należał do najbardziej wpływowych osób w śląskiej prokuraturze. Od 1993 roku kierował Prokuraturą Apelacyjną w Katowicach i przez lata uchodził za jedną z ważniejszych postaci w wymiarze sprawiedliwości.
- Zobacz również: Było już po 16:00 gdy Ziobro napisał tę wiadomość do Czarzastego. Mocno uderzył w czuły punkt: „Słuchaj…”
Wszystko zmieniło się w 2002 roku, gdy media ujawniły jego styl życia znacznie przekraczający możliwości finansowe urzędnika państwowego. Śledztwo wykazało, że wyłudził około 1,7 mln złotych od państwowych firm i przedsiębiorców.
Były prokurator został skazany na 8 lat więzienia za korupcję, wyłudzenia i przekroczenie uprawnień. Sprawa była jednym z najgłośniejszych skandali w historii polskiej prokuratury.
Sąsiedzi: „Wszystko stracił, łącznie z twarzą”
Po wyjściu z więzienia Jerzy H. miał bardzo się zmienić. Mieszkańcy osiedla przy ulicy Platanowej mówią, że dawny prokurator stał się cieniem człowieka.
– Wszystko stracił, łącznie z twarzą. Bardzo się załamał – mówią sąsiedzi byłego śledczego.
Według ich relacji H. coraz bardziej zamykał się w sobie i rzadko pojawiał się w okolicy. Po śmierci żony – która była nauczycielką – jego sytuacja jeszcze bardziej się pogorszyła.
– Był uprzejmy i kulturalny. Zawsze mówił „dzień dobry”, ale z czasem prawie przestaliśmy go widywać – wspomina jedna z mieszkanek osiedla.
Dom, który „krzyczał o pomoc”
Dom przy ulicy Platanowej od dawna wzbudzał niepokój sąsiadów. Budynek stopniowo niszczał, ogród zarastał, a okna przez długie tygodnie pozostawały zasłonięte.
Mieszkańcy twierdzą, że w ostatnim czasie w domu mogło nie być nawet podstawowych mediów.
– Ludzie mówili, że mieli odcięty gaz i prąd. Nikt tam nie zaglądał. Oni żyli zupełnie osobno – relacjonują sąsiedzi.
W okolicy znany był także 41-letni syn byłego prokuratora. Według mieszkańców miał w przeszłości problemy z narkotykami, a jego życie po rodzinnych tragediach i skazaniu ojca miało być bardzo trudne.
Śledczy badają różne scenariusze
Na razie prokuratura nie potwierdza żadnej konkretnej przyczyny śmierci. Wśród hipotez pojawiają się różne możliwości – od zatrucia tlenkiem węgla po wpływ alkoholu lub substancji psychoaktywnych.
Jeden z sąsiadów opowiadał mediom, że niedawno zauważył dziwną sytuację związaną z instalacją elektryczną.
– Zorientowałem się po czterech dniach, że kradli ode mnie prąd. Kamera w ogrodzie była wypięta z gniazdka, a zamiast niej wpięty był kabel z ich posesji – mówi jeden z mieszkańców.
Według niego niedługo później z komina domu przy Platanowej zaczął wydobywać się dym.
– Pomyślałem, że napalili w kominku. Kto wie, czy to właśnie tlenek węgla ich nie zabił – zastanawia się sąsiad.
Na ostateczne odpowiedzi trzeba jednak poczekać. Kluczowe będą wyniki sekcji zwłok, które mają wyjaśnić, co doprowadziło do śmierci ojca i syna.
