Właśnie spełnił się najczarniejszy scenariusz. Tego obawiali się wszyscy
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Gdy na Bliskim Wschodzie wybuchł otwarty konflikt między Izraelem a Iranem, większość uwagi świata skupiła się na ryzyku eskalacji militarnej. Tymczasem w cieniu działań wojennych pojawia się jeszcze jeden ważny wątek – globalny rynek energii. Coraz więcej analityków wskazuje, że największym beneficjentem nowej sytuacji geopolitycznej może okazać się Władimir Putin.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Jak opisuje m.in. Zbigniew Parafianowicz w artykule opublikowanym w Wirtualnej Polsce, scenariusz, który jeszcze niedawno wydawał się mało prawdopodobny, właśnie zaczyna się realizować.

Wojna Izraela z Iranem a europejskie plany odejścia od rosyjskich surowców

W 2025 roku Komisja Europejska zaproponowała całkowite odejście od importu rosyjskiej ropy i gazu. Plan zakładał, że Europa w najbliższych latach ostatecznie uniezależni się od surowców z Rosji.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Już wtedy jednak pojawiały się ostrzeżenia, że jeden czynnik może ten plan zablokować – duży konflikt na Bliskim Wschodzie.

W momencie, gdy Bruksela prowadziła rozmowy o przyszłości europejskiej polityki energetycznej, Izrael przeprowadzał ograniczone naloty na Iran. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Iran prowadzi otwartą wojnę z USA i Izraelem, a konsekwencje tej eskalacji zaczynają być widoczne na światowych rynkach surowców.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Rosja może zyskać na chaosie energetycznym

Konflikt na Bliskim Wschodzie wpływa bezpośrednio na globalną podaż ropy i gazu. Region ten jest jednym z najważniejszych źródeł energii dla światowej gospodarki. W efekcie rosną ceny surowców. To z kolei oznacza, że rosyjska ropa i gaz stają się droższe, a dochody Kremla mogą znacząco wzrosnąć.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow przyznał wprost, że wojna zwiększa zainteresowanie rosyjskimi dostawami surowców.

– Obserwujemy wzrost popytu na produkcję rosyjskich dostawców w związku z wojną w Iranie – powiedział Pieskow.

Z kolei Władimir Putin sugeruje, że Rosja może przekierować dostawy na inne rynki, jeśli okażą się one bardziej opłacalne niż sprzedaż do Europy.

Europa może wrócić do dyskusji o rosyjskim gazie

Nowa sytuacja na rynku energii już wywołuje reakcje polityków. Norweski minister energii Terje Aasland przyznał, że zmiany geopolityczne mogą wymusić ponowną debatę o polityce energetycznej Europy.

– W obecnej sytuacji geopolitycznej wierzę, że debata o rezygnacji z rosyjskich surowców w UE zostanie zrewidowana – powiedział.

Oznacza to, że plan całkowitego odejścia od rosyjskich węglowodorów może okazać się znacznie trudniejszy do realizacji, niż zakładano jeszcze rok temu.

Rynek ropy reaguje natychmiast

Już pierwsze ataki na Iran wywołały gwałtowne reakcje na rynku energii. Po izraelskich nalotach w 2025 roku ceny ropy Brent wzrosły o kilka procent niemal natychmiast. Obecnie sytuacja jest znacznie bardziej napięta. Według danych rynkowych cena baryłki ropy przekroczyła 105 dolarów, a w scenariuszu dalszej eskalacji konfliktu Iran może dążyć do poziomów znacznie wyższych – nawet powyżej 200 dolarów za baryłkę.

Dla Kremla taki rozwój wydarzeń byłby bardzo korzystny. Jeszcze kilka miesięcy temu sytuacja gospodarcza Rosji wyglądała zupełnie inaczej. Dochody z eksportu ropy i gazu – które stanowią około jednej czwartej wpływów rosyjskiego budżetu – zaczęły spadać.

W 2025 roku Rosja uzyskała z handlu surowcami ponad 110 miliardów dolarów, co było jednym z najniższych wyników od 2020 roku. W tym samym czasie Ukraina intensyfikowała ataki dronowe na rosyjską infrastrukturę energetyczną, a Zachód nakładał kolejne sankcje na rosyjski sektor paliwowy.

Na przełomie 2025 i 2026 roku analitycy przewidywali, że Rosja może być zmuszona sprzedawać ropę nawet po 50 dolarów za baryłkę.

Konflikt na Bliskim Wschodzie zmienił wszystko

Wybuch wojny Izraela z Iranem zmienił jednak globalną sytuację energetyczną niemal natychmiast. Drożejąca ropa i gaz oznaczają większe dochody dla rosyjskiego budżetu, a jednocześnie zmniejszają presję finansową na Kreml. Jeszcze niedawno Rosja korzystała z rezerw zgromadzonych w Funduszu Dobrobytu Narodowego, aby stabilizować budżet. Teraz, jeśli ceny surowców utrzymają się na wysokim poziomie, fundusz ten może być ponownie zasilany.

Jak wskazują analitycy cytowani w artykule Zbigniewa Parafianowicza z Wirtualnej Polski, w przypadku długotrwałego konfliktu na Bliskim Wschodzie to właśnie Władimir Putin może okazać się jednym z największych beneficjentów tej wojny.