Jej zwłoki paliły się w lesie, uznano to za WYPADEK. Morderca wciąż na wolności

Jolanta Brzeska jest ikoną dla aktywistów zrzeszonych w ruchach lokatorskich i walczących z dziką reprywatyzacją. W 2006 roku budynek przy ul. Nabielaka, w którym rodzina Brzeskich mieszkała, przeszedł w ręce Marka M., nazywanego przez media „kolekcjonerem kamienic” i „handlarzem roszczeń”. Jolanta Brzeska zaginęła 1 marca 2011 roku, tego samego dnia zginęła, jednak jej ciało znaleziono dopiero kilka dni później. Na tlące się jeszcze zwłoki podczas spaceru po Lesie Kabackim, natknął się przechodzień.

Jolanta Brzeska była ofiarą dzikiej reprywatyzacji. Przy ul. Nabielaka na warszawskim Mokotowie mieszkała niemal od urodzenia, przydział na lokal dostali jeszcze jej rodzice. Jak podało OKO.press, była to nagroda za pomoc w odbudowaniu budynku po wojnie.

Po zmianie właściciela, lokatorom podwyższono czynsze. Bardzo szybko mało kogo było stać na mieszkanie przy ul. Nabielaka. Ne eksmisję czekała też sama Brzeska. Córka działaczki Magdalena relacjonowała w jednym ze swoich wpisów na Facebook, że jej matka wnioskowała o mieszkanie od miasta.

Nie miała szans, by wynająć coś za własne pieniądze, o kupnie nie mówiąc. Na jej emeryturze wisiał komornik, co miesiąc ściągając należności za zaległy czynsz. Ale Brzeska nie rozpaczała. Postanowiła działać i pomagać innym. Założyła Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów – organizację społeczną, która walczy m.in. o godne warunki bytowe lokatorów i sprzeciwia się wysokim czynszom nakładanym przez czyścicieli kamienic. Lata mijały, a organizacja i głos jej działaczy zaczął przybierać na znaczeniu. Aktywiści walczyli z nielegalnymi eksmisjami i ujawniali mechanizm działania czyścicieli. Domagali się od miasta reakcji. Jedną z tych osób była Brzeska.

Czy podpadła komuś tak mocno, że postanowiono ją zabić? Minęło 8 lat, a na to oraz inne pytania wciąż nie znaleziono odpowiedzi. W zasadzie wiadomo niewiele. Ustalono, że zmarła 1 marca. Zwłoki znaleziono w Lesie Kabackim, kilka dni po zgłoszeniu jej zaginięcia przez córkę.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Brzeska umierała okrutną śmiercią, ciało oblano naftą, a później podpalono. Wciąż żyła, gdy dym i płomienie przedzierały się przez gardło, powoli dusząc i zabijając. Każdy człowiek walczyłby z ogniem w takiej sytuacji, nawet jeśli sam chciał odebrać sobie życie. Tymczasem na rękach działaczki nie było poparzeń – odnotowało OKO.press. Jako przyczynę śmierci wskazano wstrząs termiczny.

Prokuratura uznała, że nic nie wskazuje na to, by Brzeska chciała popełnić samobójstwo. Najprawdopodobniejszą hipotezą było morderstwo, ale zabrakło dowodów na oskarżenie kogokolwiek. W 2013 roku sprawę umorzono. Trzy lata później prokurator generalny Zbigniew Ziobro nakazał jednak wznowić śledztwo, ale do tej pory nie udało się wskazać żadnego podejrzanego.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Jakub Żaczek z warszawskiego Komitetu Obrony Praw Lokatorów nie wierzy, że zabójcę Brzeskiej w najbliższym czasie dosięgnie sprawiedliwość. Aktywista zwrócił uwagę na zaniechania śledczych zajmujących się sprawą śmierci działaczki, m.in. w kwestii zbierania dowodów tj. nagrania monitoringu. – Nie wydaje mi się, by istniała możliwość odzyskania ich dzisiaj – powiedział w rozmowie z Fakt24.

Pytany o to, czy państwo i organy ścigania zrobiły wszystko, by wyjaśnić sprawę śmierci działaczki, odpowiada, że stało się wręcz przeciwnie. – Zrobiono wszystko, by ta sprawa nigdy nie została wyjaśniona. Już na samym początku ukryto wszystkie dowody, których teraz nie można już odzyskać. Ponadto skierowano uwagę na tezę o rzekomym samobójstwie. A te wszystkie wznowienia postępowania były bardziej działaniami dla zachowania pozorów, z których nic nigdy nie wynikło – mówił Żaczek.

Jednak śmierć Jolanty Brzeskiej nie poszła na marne. O jej zabójstwie zaczęły pisać wszystkie media w Polsce, a za tym poszło – jak zauważył Żaczek – informowanie o łamaniu praw lokatorów czy dzikiej reprywatyzacji. – Dziś świadomość społeczeństwa w tej kwestii jest znaczenie większa niż te 8 lat temu – dodał.

Chociaż śledztwo w sprawie śmierci Jolanty Brzeskiej prowadzone jest od ośmiu lat, to Magdalena Brzeska, córka ofiary, nie wierzy w jego powodzenie. Jest przekonana, że w tym przypadku sprawiedliwość nigdy nie zatriumfuje. – Od lat nie widzę żadnego postępu w śledztwie, które prowadzi warszawska prokuratura. Nie widzę żadnych konkretnych kroków albo ustaleń, które pozwoliłyby rozwiązać tę sprawę i znaleźć odpowiedzialnych za śmierć mojej mamy. Nie mam żadnej nadziei, że kiedykolwiek dowiem się prawdy, oraz że dostanę jakieś zadośćuczynienie – mówi Fakt24 Brzeska.