Tusk uderzył Holecką i się zaczęło. Prezenterka nie wytrzymała, odpowiedziała na antenie TV Republika. Mamy wideo, szokujące słowa
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Donald Tusk wrócił do głośnej interwencji policji wobec męża Danuty Holeckiej. Podczas piątkowego wystąpienia w Sejmie premier zasugerował, że mężczyzna wjechał samochodem na cmentarz, a następnie dziwił się reakcji funkcjonariuszy. Prezenterka Telewizji Republika nie pozostawiła tych słów bez odpowiedzi. Na antenie stacji stanowczo zaprzeczyła relacji szefa rządu i zarzuciła mu wykorzystywanie sprawy jej rodziny do politycznych wystąpień. Tymczasem policja przedstawia własny przebieg zdarzenia, a o szczegóły interwencji upomniało się również Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Tusk zabrał głos w Sejmie. Nagle wspomniał o rodzinie Danuty Holeckiej

Piątek, 6 listopada, był kolejnym dniem ostrej wymiany zdań między przedstawicielami rządu a Prawem i Sprawiedliwością. W Sejmie rozpatrywano wniosek o wotum nieufności wobec ministra spraw wewnętrznych i administracji Marcina Kierwińskiego.

W obronie szefa MSWiA wystąpił Donald Tusk.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Premier odniósł się do zarzutów stawianych ministrowi, ale znaczną część przemówienia poświęcił również funkcjonariuszom policji, Straży Granicznej i straży pożarnej.

Szef rządu zarzucił politykom opozycji podważanie działań służb podczas interwencji podejmowanych w ostatnich tygodniach.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Nawiązał między innymi do komentarzy dotyczących kobiet służących w policji oraz interwencji strażaków w domu rodzinnym Karola Nawrockiego.

W pewnym momencie przywołał także zdarzenie z 1 listopada, w którym uczestniczył mąż Danuty Holeckiej, Krzysztof Dunin-Holecki.

„Ktoś uważa, że jak ma żonę w TV Republika, to może wjechać samochodem na cmentarz i dziwi się, że policja interweniuje” – powiedział premier.

Tusk zestawił tę sytuację z wydarzeniami z okresu pandemii COVID-19.

Przypomniał, że Jarosław Kaczyński odwiedzał cmentarz w asyście służb w czasie obowiązywania ograniczeń dotyczących przemieszczania się i korzystania z nekropolii.

W ocenie premiera osoby związane z wpływowymi środowiskami politycznymi nie mogą oczekiwać szczególnego traktowania przez funkcjonariuszy.

Wypowiedź dotycząca rodziny Holeckiej wywołała reakcję przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości.

Tobiasz Bocheński zarzucił Tuskowi wykorzystywanie prywatnej tragedii rodziny prezenterki podczas wystąpienia politycznego.

Polityk przypomniał, że małżonkowie przyjechali na cmentarz, aby odwiedzić grób zmarłego syna.

Krytyczne komentarze pojawiły się również w Telewizji Republika.

Jednak najostrzejsza odpowiedź padła z ust samej Danuty Holeckiej.

Danuta Holecka odpowiedziała premierowi. „Wycierał pan sobie twarz moją rodziną”

Jeszcze w piątek wieczorem prezenterka wystąpiła na antenie Telewizji Republika i odniosła się bezpośrednio do słów Donalda Tuska.

Na początku przypomniała wcześniejsze oświadczenie policji, w którym funkcjonariusze zapewniali, że interwencja wobec jej męża nie miała podłoża politycznego.

Holecka przyznała, że początkowo chciała wierzyć temu zapewnieniu.

Po sejmowym wystąpieniu premiera przedstawiła jednak odmienne stanowisko.

„Wycierał pan sobie twarz moją rodziną z mównicy sejmowej” – zwróciła się do Donalda Tuska.

Prezenterka zarzuciła premierowi nieprawdziwe przedstawienie miejsca, w którym znajdował się ich samochód.

Zaprzeczyła, aby ona lub jej mąż kiedykolwiek wjechali pojazdem na teren cmentarza.

Według jej relacji samochód został pozostawiony na parkingu, na miejscach przeznaczonych do postoju.

Dziennikarka przekonywała, że małżonkowie korzystali z tej lokalizacji regularnie przez ponad dwa lata.

W jej ocenie sejmowa wypowiedź Tuska mogła sugerować, że interwencja miała związek z jej pracą w Telewizji Republika.

Holecka podtrzymała również zarzuty dotyczące sposobu potraktowania jej męża przez funkcjonariuszy.

Wspominała o przewróceniu go na ziemię oraz założeniu kajdanek.

Na zakończenie skierowała do szefa rządu osobistą wypowiedź.

„Życzę długiego życia całej pańskiej rodzinie, a zwłaszcza pańskim dzieciom” – powiedziała.

Słowa te padły w kontekście wizyty małżonków przy grobie zmarłego syna.

Wystąpienie Holeckiej nie zakończyło jednak sporu dotyczącego samej interwencji.

Istotne pozostaje pytanie, co dokładnie wydarzyło się przed cmentarzem i jakie przepisy, według policjantów, naruszył kierowca.

Policja przedstawia inną wersję. Sprawa trafiła do sądu, reaguje RPO

Do zdarzenia doszło w niedzielę, 1 listopada, w pobliżu cmentarza przy ulicy Fosa na warszawskim Służewie.

Krzysztof Dunin-Holecki przyjechał tam samochodem w towarzystwie żony.

W rejonie nekropolii obowiązywała czasowa organizacja ruchu związana z dniem Wszystkich Świętych.

Według Komendy Stołecznej Policji kierowca wjechał na obszar objęty znakiem B-1, oznaczającym zakaz ruchu w obu kierunkach.

To istotny szczegół, ponieważ policja nie informowała, że samochód wjechał na teren samego cmentarza.

Funkcjonariusze wskazali na naruszenie ograniczeń drogowych obowiązujących w jego pobliżu.

Według ich relacji podczas kontroli kierowca odmówił podania danych osobowych i nie wykonywał poleceń.

Policjanci zdecydowali się wówczas zastosować środki przymusu bezpośredniego.

Mężczyźnie założono kajdanki. Funkcjonariusze tłumaczyli później, że chcieli w ten sposób zapobiec jego oddaleniu się z miejsca interwencji.

W trakcie czynności Dunin-Holecki zgłosił złe samopoczucie, dlatego wezwano zespół ratownictwa medycznego.

Rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka podkreśliła, że interwencja nie wynikała z rodzinnych powiązań kierowcy.

Według niej podstawą działań było naruszenie przepisów drogowych, a następnie niezastosowanie się do poleceń policjantów.

Gałecka zakwestionowała przedstawianie zdarzenia jako politycznego ataku na rodzinę dziennikarki.

Inaczej oceniają sytuację małżonkowie Holeccy.

Danuta Holecka zaprzecza, aby pojazd został zaparkowany nieprawidłowo. Jej mąż w rozmowie z Onetem określił całą sytuację mianem „ustawki”.

Policja skierowała do sądu wniosek o ukaranie Krzysztofa Dunina-Holeckiego.

Dotyczy on dwóch wykroczeń: niezastosowania się do znaku drogowego oraz odmowy podania danych osobowych.

O tym, czy mężczyzna dopuścił się zarzucanych czynów, zdecyduje sąd.

Sprawa zainteresowała również Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich.

W poniedziałek, 2 listopada, zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do Komendy Stołecznej Policji o wyjaśnienia.

Pytania dotyczyły między innymi faktycznych i prawnych podstaw interwencji, zastosowania kajdanek oraz przebiegu dalszych czynności.

Oznacza to, że wyjaśnienia wymaga nie tylko zachowanie kierowcy, lecz także zasadność i sposób użycia środków przymusu przez policjantów.

Sam fakt zwrócenia się przez RPO o informacje nie przesądza o popełnieniu nieprawidłowości przez funkcjonariuszy.

Do rozstrzygnięcia pozostają więc dwie kwestie: odpowiedzialność kierowcy za zarzucane wykroczenia oraz prawidłowość przeprowadzonej interwencji.

Tymczasem piątkowe wystąpienie Donalda Tuska nadało sprawie kolejny wymiar polityczny.

Premier mówił o wjeździe samochodem na cmentarz, Holecka stanowczo temu zaprzeczyła, a policja wskazuje na przekroczenie zakazu ruchu obowiązującego przed nekropolią.

To trzy wypowiedzi, których nie należy traktować jako tożsamych opisów zdarzenia.

Ostateczne wyjaśnienie okoliczności interwencji będzie wymagało oceny zgromadzonych materiałów, w tym dokumentacji policyjnej.