Jeszcze zanim Polacy poszli do urn w wyborach prezydenckich 2025, Krzysztof Jackowski miał powtarzać jedno: że prezydentem zostanie człowiek nieznany większości i jednocześnie silny. Dziś – po tym, jak Karol Nawrocki wygrał w starciu z bardziej rozpoznawalnymi nazwiskami – jasnowidz wraca do swoich słów. I dorzuca kolejne, dużo ostrzejsze.
- Czytaj też: Ksiądz przerwał milczenie ws. Nawrockiego i jego żony. Ujawnił co się dzieje w Pałacu Prezydenckim
Tym razem nie chodzi już o samą wygraną. Chodzi o to, co według niego ma wydarzyć się dalej. A to, co opowiedział w rozmowie z „Super Expressem”, brzmi jak zapowiedź politycznej burzy.
Jackowski przypomniał, co mówił w 2024 roku. „A potem dodałem: on zdradzi Polaków”
Jasnowidz twierdzi, że jego przewidywanie nie kończyło się na samej postaci „nieznanego, silnego człowieka”. W rozmowie przytoczono też fragment, który natychmiast robi największe wrażenie – bo jest mocny, prosty i nieprzyjemnie dźwięczy w uszach.
„Powiedziałem, że prezydentem zostanie człowiek nieznany ludziom w Polsce. Będzie to silny człowiek. A potem dodałem: on zdradzi Polaków.”
I tu pojawia się ważne dopowiedzenie. Jackowski zaznacza, że słowo „zdradzi” można odczytać jako przenośnię. W tym samym tonie dorzuca, że patrząc na Nawrockiego, widzi człowieka, który sprawia wrażenie kogoś, kto chce się przypodobać wyborcom i Polsce.
To charakterystyczne dla jego stylu: najpierw rzucić zdanie, które wbija się w głowę, a chwilę później złagodzić je tak, żeby zostawić przestrzeń na interpretację.
Rok 2026 ma być dla Nawrockiego „trudny”. W tle PiS i narastające różnice
Największy ciężar tej wypowiedzi dotyczy jednak przyszłości – i tego, jak prezydent ma się układać z obozem, który wspierał go w wyborach. Jackowski wieszczy, że relacje z PiS-em mogą się napiąć, a różnice zdań nie będą już szeptane kuluarowo, tylko pokażą się na wierzchu.
- Zobacz również: Jackowski nagle wypalił o Tadeuszu Rydzyku. Niebywałe co mu przepowiedział. Ludzie łapią się za głowy
W rozmowie pada opis, który brzmi jak scenariusz na polityczny serial: prezydent ma mieć swoje zdanie, ma je pokazywać, a w pewnym momencie może dojść do realnego zgrzytu.
„Nawrocki będzie miał przyszły rok trudnym rokiem. Pierwsza rzecz, to prezydent Nawrocki poróżni się z PiS-em. Albo może inaczej, będzie pokazywał, że ma w wielu kwestiach odmienne zdanie jak PiS. Być może będzie to pewna gra przed zbliżającymi się za jakiś czas wyborami do parlamentu.”
Jasnowidz dorzuca też, że jego zdaniem poróżnienia z PiS mogą być spore, bo konfliktów nie brakuje również na linii prezydent – obecna koalicja rządząca. W tle pojawiają się takie narzędzia jak weta czy niepodpisywanie ustaw.
To wszystko składa się na prosty przekaz: 2026 ma być rokiem, w którym prezydent zacznie chodzić własnymi ścieżkami – i nie wszystkim w PiS-ie musi się to spodobać.
Dlaczego te słowa tak działają na ludzi
Bo dotykają czegoś, co w polityce jest zawsze najbardziej elektryczne: lojalności. Jackowski nie mówi o programie. Nie mówi o ustawach. Mówi o emocjach i o relacji – kto z kim trzyma, kto się od kogo odsuwa, kto zaczyna grać na siebie.
Słowo „zdrada” – nawet jeśli później jest tłumaczone jako przenośnia – zostaje w głowie i robi robotę. A wizja prezydenta, który dystansuje się od własnego zaplecza, to dla jednych zapowiedź niezależności, a dla drugich sygnał chaosu.
I właśnie dlatego ta wypowiedź tak łatwo łapie zasięg.
Nawrocki, PiS i „gra” przed kolejnymi wyborami. Jackowski sugeruje chłodną kalkulację
W cytowanej wypowiedzi jest jeszcze jeden element, który może zaboleć polityków najbardziej: sugestia, że to wszystko może być świadomą grą. Nie wybuchem emocji, nie przypadkiem, tylko manewrem pod przyszłe rozdanie – w cieniu kolejnych wyborów parlamentarnych.
To stawia sprawę w ostrym świetle, bo wtedy konflikt nie jest „nieporozumieniem”. Jest strategią.
A jeśli coś ma w polskiej polityce największą siłę rażenia, to właśnie podejrzenie, że ktoś przestaje być „nasz”, bo zaczyna budować własny obóz.
