„Trzy rakiety w Polsce”. Jackowski wskazał, gdzie dokładnie spadną. Polacy muszą się przygotować
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Krzysztof Jackowski ponownie wywołał emocje swoją internetową transmisją. 17 września, w dniu realnego alarmu powietrznego na Podkarpaciu i Lubelszczyźnie, jasnowidz mówił o możliwym zaostrzeniu sytuacji przy polskiej granicy. W pewnym momencie padło bardzo konkretne stwierdzenie: według jego wizji do Polski mają wlecieć trzy rakiety, a zdarzenie miałoby dotyczyć okolic Rzeszowa. Od transmisji minęły już ponad dwa tygodnie i jak dotąd nie ma potwierdzenia, aby taki scenariusz się wydarzył.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Atmosfera 17 września rzeczywiście była napięta. Rosja prowadziła wtedy atak powietrzny na zachodnią Ukrainę, a mieszkańcy województw lubelskiego i podkarpackiego otrzymali alerty Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. W Rzeszowie uruchomiono syreny alarmowe, a w części szkół i instytucji wdrożono procedury bezpieczeństwa. Czasowo ograniczano też ruch na lotniskach w regionie.

Właśnie tego dnia Krzysztof Jackowski przeprowadził transmisję na żywo, podczas której komentował sytuację za wschodnią granicą. Nagranie trwało blisko 49 minut i szybko zaczęło krążyć w sieci.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Alarm na Podkarpaciu. Rosyjski dron spadł kilka kilometrów od Polski

Zanim Jackowski przedstawił swoją wizję, sytuacja w regionie była już bardzo poważna. Podczas rosyjskiego ataku jeden z dronów uderzył na terytorium Ukrainy około czterech kilometrów od polskiej granicy. Polskie wojsko pozostawało w podwyższonej gotowości, jednak nie odnotowano naruszenia przestrzeni powietrznej RP.

Po pewnym czasie alarm został odwołany, a służby poinformowały, że bezpośrednie zagrożenie minęło. Sam fakt, że rosyjskie uderzenie nastąpiło tak blisko Polski, wywołał jednak duże emocje. Mieszkańcy regionu mieli jeszcze świeżo w pamięci syreny, komunikaty ostrzegawcze i działania służb, kiedy tego samego dnia Jackowski rozpoczął swoją audycję.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Jasnowidz przekonywał, że ataków prowadzonych w pobliżu polskiej granicy może być więcej. Według niego Rosja miałaby coraz mocniej uderzać w infrastrukturę odpowiedzialną za transport i dostawy dla Ukrainy.

„Musimy się przyzwyczaić do tego, że tych ataków blisko Polski będzie dużo więcej” – mówił.

Była to jednak jego własna interpretacja i przewidywanie, a nie informacja pochodząca od wojska czy służb.

Jackowski mówi o „trzech rakietach”

Najwięcej emocji wywołał fragment transmisji, który pojawił się mniej więcej po kwadransie. Jackowski przyglądał się mapie i nagle stwierdził, że widzi zdarzenie dotyczące bezpośrednio Polski.

„Do Polski wlecą trzy rakiety” – powiedział.

Chwilę później wskazał także obszar, którego miałoby dotyczyć zdarzenie.

„Bardziej gdzieś w rejonie rzeszowskim, w obwodzie rzeszowskim, nie w samym mieście Rzeszów” – dodał.

Według przedstawionej przez niego wizji incydent miałby wydarzyć się nocą. Jackowski mówił również o magazynie albo grupie magazynów, które mogłyby zostać uszkodzone. Sugerował, że obiekty mogłyby być związane z rolnictwem, a całe zdarzenie od początku miałoby wzbudzać pytania dotyczące jego rzeczywistych okoliczności.

To właśnie ten fragment transmisji został później najczęściej powielany w mediach społecznościowych.

Czy przepowiednia Jackowskiego się sprawdziła?

Na początku października nie ma potwierdzenia, aby trzy rakiety uderzyły w rejon Rzeszowa w sposób opisany przez Jackowskiego. Nie pojawił się oficjalny komunikat służb, wojska ani RCB dotyczący takiego zdarzenia.

To szczególnie ważne, ponieważ realne incydenty związane z rosyjskimi atakami rzeczywiście zdarzają się w pobliżu polskiej granicy. Właśnie dlatego przepowiednie odnoszące się do rakiet czy dronów mogą brzmieć dla odbiorców bardziej wiarygodnie niż w spokojniejszych czasach.

Nie oznacza to jednak, że późniejsze rzeczywiste wydarzenie automatycznie potwierdza wcześniejszą wizję jasnowidza. Aby mówić o zgodności przepowiedni z faktami, musiałyby zgadzać się konkretne elementy: miejsce, liczba pocisków, czas i przebieg zdarzenia.

W przypadku wizji dotyczącej trzech rakiet pod Rzeszowem takiego potwierdzenia obecnie nie ma.

Słowa Jackowskiego padły w szczególnym momencie

Znaczenie całej transmisji wynika przede wszystkim z jej daty. Jackowski nie mówił o rakietach w abstrakcyjnym momencie, ale tego samego dnia, kiedy na Podkarpaciu uruchomiono procedury bezpieczeństwa związane z rosyjskim atakiem na Ukrainę.

To mogło sprawić, że jego słowa zostały odebrane z większym niepokojem. Kiedy mieszkańcy właśnie usłyszeli syreny alarmowe, a służby pozostawały w gotowości, wizja dotycząca kolejnych pocisków brzmiała znacznie bardziej realnie.

Trzeba jednak zachować wyraźną granicę między faktem a przepowiednią. Faktem były alerty RCB, działania polskiego wojska i rosyjskie uderzenia w pobliżu granicy. Wizja dotycząca trzech rakiet pozostaje natomiast prywatnym przewidywaniem Krzysztofa Jackowskiego.

W razie zagrożenia liczą się oficjalne komunikaty

Sytuacja za wschodnią granicą rzeczywiście wymaga uwagi. Rosyjskie ataki na zachodnią Ukrainę mogą powodować podnoszenie gotowości polskiego lotnictwa, czasowe ograniczenia ruchu lotniczego oraz uruchamianie alertów dla mieszkańców regionów przygranicznych.

Właśnie dlatego szczególnego znaczenia nabiera korzystanie ze sprawdzonych źródeł. W przypadku realnego zagrożenia najważniejsze są komunikaty Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, wojska, policji oraz administracji państwowej.

Krzysztof Jackowski rzeczywiście powiedział 17 września, że widzi trzy rakiety, które miałyby pojawić się w rejonie rzeszowskim. Na dziś nie ma jednak potwierdzenia, aby jego konkretna wizja się spełniła. To rozróżnienie jest kluczowe, zwłaszcza w czasie podwyższonego napięcia i dużej liczby niezweryfikowanych informacji krążących w internecie.