Kolęda co roku wraca jak bumerang. Dla jednych to chwila rozmowy, modlitwy i błogosławieństwa domu, dla innych temat, który od razu odpala dyskusję o pieniądzach, prywatności i tym, czy ksiądz w ogóle powinien „chodzić po domach”. W tym wszystkim jest jednak coś stałego: emocje. I właśnie dlatego komunikat z parafii pw. św. Wojciecha w Białymstoku zrobił takie wrażenie – duchowni nie poprzestali na ogólnikach, tylko opublikowali konkretne zasady na kolędę w 2026 roku. Zapisali też wprost, czego robić nie wolno i jak – ich zdaniem – należy rozumieć samą wizytę duszpasterską.
- Czytaj też: Wszyscy patrzyli tylko na jej głowę. Tak pojawiła się publicznie i od razu wzbudziła sensację
Wizyta duszpasterska, Kolęda 2026. Parafia przypomina, że to nie „zwyczaj dla chętnych”
W komunikacie podkreślono, że kolęda nie jest tylko tradycją „bo tak się robi od lat”, ale ma być publicznym wyznaniem wiary i znakiem więzi z Kościołem. Ten akcent jest ważny, bo prowadzi do kolejnego, dużo mocniejszego fragmentu: duchowni zwracają uwagę, że odmowa przyjęcia księdza ma – w ich ujęciu – konsekwencje i jest sygnałem braku identyfikacji z Kościołem. W praktyce oznacza to również zgodę na to, by w przyszłości odmówiono domownikom posług duszpasterskich.
„Przyjęcie kapłana do swego domu jest aktem publicznego wyznania wiary oraz znakiem jedności i żywej więzi z Kościołem. Odmówienie kolędy kapłanowi jest wyrazem braku identyfikacji z Kościołem, co za tym idzie – wyrażeniem zgody na odmówienie też jakiejkolwiek posługi duszpasterskiej”.
To sformułowanie jest jednym z tych, które najmocniej przyciągają uwagę, bo nie zostawia pola na interpretacje. Parafia nie mówi tu o „smutku” czy „przykrości”, tylko o jasnej ocenie i jasnym wniosku: jeśli nie chcesz kolędy, to licz się z tym, że Kościół może nie chcieć przyjść do ciebie także wtedy, gdy będziesz tego potrzebować.
Polecamy także: Ksiądz zszokował parę młodą i gości! Nie chciał udzielić ślubu. Oto powód (wideo)
Jak przygotować dom na kolędę. Lista jest krótka, ale bez wyjątków
Wytyczne dotyczą też bardzo konkretnych spraw organizacyjnych. Parafia przypomina, że przygotowanie mieszkania nie sprowadza się do porządku i „zrobienia miejsca przy stole”. Na stole powinny znaleźć się obowiązkowo: biały obrus, krzyż, dwa świeczniki ze świecami, kropidło oraz miska z wodą święconą. I tu pojawia się kolejna ważna informacja: duchowni zaznaczają, że księża nie przynoszą ani kropidła, ani wody święconej, więc to domownicy mają o to zadbać wcześniej. W komunikacie zwrócono też uwagę na sytuacje, gdy rodziny pożyczają krzyż czy świece od sąsiadów – parafia podkreśla, że takie praktyki nie powinny mieć miejsca, bo kolęda ma być wydarzeniem przeżywanym „u siebie”, a nie organizowanym na chwilę, by „jakoś to wyglądało”.
Wprost mówiąc: jeśli ktoś przyjmuje kolędę, to w ocenie parafii powinien być do niej przygotowany nie tylko symbolicznie, ale też realnie – bez improwizacji w ostatniej minucie.
Kapcie, boso i „strój wizytowy”. Ten punkt rozpalił dyskusję najmocniej
Jednym z najbardziej komentowanych fragmentów wytycznych jest temat ubioru. Parafia zaleca, aby – o ile to możliwe – podczas wizyty księdza w domu byli obecni wszyscy domownicy. I to nie „w czymkolwiek”, tylko w stroju wizytowym i w obuwiu, a nie w kapciach. Najmocniej brzmi jednak fragment dotyczący przyjmowania księdza boso – duchowni uznali to za wyraz pogardy.
„O ile jest to możliwe, niech będą obecni w domu wszyscy domownicy, oczywiście w stroju wizytowym i w obuwiu, a nie w kapciach. Jeśli domownicy przyjmują na boso kapłana, jest to wyraz najwyższej pogardy”.
To bardzo twardy język, który nie zostawia wątpliwości, jak parafia patrzy na „luźne podejście” do wizyty duszpasterskiej. W praktyce oznacza to, że kolęda – według tych zasad – ma przypominać ważne, oficjalne spotkanie, a nie krótką wizytę „między obiadem a serialem”.
Zasady obejmują też psy. „To nie jest oznaka serdeczności”
Wytyczne wchodzą również w temat, o którym rzadko mówi się oficjalnie, choć wiele osób zna go z życia: zwierzęta podczas kolędy. Parafia prosi, by psy były wcześniej zamknięte w osobnych pomieszczeniach. Uzasadnienie jest proste – duchowni nie chcą sytuacji, w której pies skacze na księdza, dotyka komży łapami i robi zamieszanie. W komunikacie podkreślono, że nie jest to „miłe powitanie”, tylko przejaw niedbalstwa gospodarzy.
„Zadbajmy też o psy. Niech wcześniej będą zamknięte w odpowiednich pomieszczeniach. Pies, który dotyka łapami komży księdza, nie jest wyrazem powitania, lecz wyrazem niedbalstwa ze strony gospodarzy”.
Ten fragment pokazuje jedno: parafia chce, by kolęda miała spokojny, uporządkowany przebieg – bez chaosu, bez „przepraszam, on tylko się cieszy”.
Kolęda po nowemu. Coraz więcej parafii ustala zasady i zmienia formę wizyt
W ostatnich latach w wielu miejscach w Polsce zmienia się sama organizacja wizyt duszpasterskich: czasem są wcześniejsze zapisy, czasem formuła „na zaproszenie”, czasem bardziej kameralnie. Na tym tle komunikat z Białegostoku wyróżnia się nie tyle samą listą przedmiotów na stole, co tonem i naciskiem na to, że kolęda ma mieć rangę wydarzenia religijnego, które wymaga konkretnego przygotowania i konkretnej postawy domowników. Niezależnie od tego, czy ktoś się z tym zgadza, czy nie – taka forma przekazu pokazuje, jak mocno temat kolędy nadal dotyka emocji po obu stronach.
