Parafia wskazała zasady kolędy. Nie życzą sobie psów i kapci
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Kolęda co roku wraca jak bumerang. Dla jednych to chwila rozmowy, modlitwy i błogosławieństwa domu, dla innych temat, który od razu odpala dyskusję o pieniądzach, prywatności i tym, czy ksiądz w ogóle powinien „chodzić po domach”. W tym wszystkim jest jednak coś stałego: emocje. I właśnie dlatego komunikat z parafii pw. św. Wojciecha w Białymstoku zrobił takie wrażenie – duchowni nie poprzestali na ogólnikach, tylko opublikowali konkretne zasady na kolędę w 2026 roku. Zapisali też wprost, czego robić nie wolno i jak – ich zdaniem – należy rozumieć samą wizytę duszpasterską.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Wizyta duszpasterska, Kolęda 2026. Parafia przypomina, że to nie „zwyczaj dla chętnych”

W komunikacie podkreślono, że kolęda nie jest tylko tradycją „bo tak się robi od lat”, ale ma być publicznym wyznaniem wiary i znakiem więzi z Kościołem. Ten akcent jest ważny, bo prowadzi do kolejnego, dużo mocniejszego fragmentu: duchowni zwracają uwagę, że odmowa przyjęcia księdza ma – w ich ujęciu – konsekwencje i jest sygnałem braku identyfikacji z Kościołem. W praktyce oznacza to również zgodę na to, by w przyszłości odmówiono domownikom posług duszpasterskich.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

„Przyjęcie kapłana do swego domu jest aktem publicznego wyznania wiary oraz znakiem jedności i żywej więzi z Kościołem. Odmówienie kolędy kapłanowi jest wyrazem braku identyfikacji z Kościołem, co za tym idzie – wyrażeniem zgody na odmówienie też jakiejkolwiek posługi duszpasterskiej”.

To sformułowanie jest jednym z tych, które najmocniej przyciągają uwagę, bo nie zostawia pola na interpretacje. Parafia nie mówi tu o „smutku” czy „przykrości”, tylko o jasnej ocenie i jasnym wniosku: jeśli nie chcesz kolędy, to licz się z tym, że Kościół może nie chcieć przyjść do ciebie także wtedy, gdy będziesz tego potrzebować.

Polecamy także: Ksiądz zszokował parę młodą i gości! Nie chciał udzielić ślubu. Oto powód (wideo)

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Jak przygotować dom na kolędę. Lista jest krótka, ale bez wyjątków

Wytyczne dotyczą też bardzo konkretnych spraw organizacyjnych. Parafia przypomina, że przygotowanie mieszkania nie sprowadza się do porządku i „zrobienia miejsca przy stole”. Na stole powinny znaleźć się obowiązkowo: biały obrus, krzyż, dwa świeczniki ze świecami, kropidło oraz miska z wodą święconą. I tu pojawia się kolejna ważna informacja: duchowni zaznaczają, że księża nie przynoszą ani kropidła, ani wody święconej, więc to domownicy mają o to zadbać wcześniej. W komunikacie zwrócono też uwagę na sytuacje, gdy rodziny pożyczają krzyż czy świece od sąsiadów – parafia podkreśla, że takie praktyki nie powinny mieć miejsca, bo kolęda ma być wydarzeniem przeżywanym „u siebie”, a nie organizowanym na chwilę, by „jakoś to wyglądało”.

Wprost mówiąc: jeśli ktoś przyjmuje kolędę, to w ocenie parafii powinien być do niej przygotowany nie tylko symbolicznie, ale też realnie – bez improwizacji w ostatniej minucie.

Kapcie, boso i „strój wizytowy”. Ten punkt rozpalił dyskusję najmocniej

Jednym z najbardziej komentowanych fragmentów wytycznych jest temat ubioru. Parafia zaleca, aby – o ile to możliwe – podczas wizyty księdza w domu byli obecni wszyscy domownicy. I to nie „w czymkolwiek”, tylko w stroju wizytowym i w obuwiu, a nie w kapciach. Najmocniej brzmi jednak fragment dotyczący przyjmowania księdza boso – duchowni uznali to za wyraz pogardy.

„O ile jest to możliwe, niech będą obecni w domu wszyscy domownicy, oczywiście w stroju wizytowym i w obuwiu, a nie w kapciach. Jeśli domownicy przyjmują na boso kapłana, jest to wyraz najwyższej pogardy”.

To bardzo twardy język, który nie zostawia wątpliwości, jak parafia patrzy na „luźne podejście” do wizyty duszpasterskiej. W praktyce oznacza to, że kolęda – według tych zasad – ma przypominać ważne, oficjalne spotkanie, a nie krótką wizytę „między obiadem a serialem”.

Zasady obejmują też psy. „To nie jest oznaka serdeczności”

Wytyczne wchodzą również w temat, o którym rzadko mówi się oficjalnie, choć wiele osób zna go z życia: zwierzęta podczas kolędy. Parafia prosi, by psy były wcześniej zamknięte w osobnych pomieszczeniach. Uzasadnienie jest proste – duchowni nie chcą sytuacji, w której pies skacze na księdza, dotyka komży łapami i robi zamieszanie. W komunikacie podkreślono, że nie jest to „miłe powitanie”, tylko przejaw niedbalstwa gospodarzy.

„Zadbajmy też o psy. Niech wcześniej będą zamknięte w odpowiednich pomieszczeniach. Pies, który dotyka łapami komży księdza, nie jest wyrazem powitania, lecz wyrazem niedbalstwa ze strony gospodarzy”.

Ten fragment pokazuje jedno: parafia chce, by kolęda miała spokojny, uporządkowany przebieg – bez chaosu, bez „przepraszam, on tylko się cieszy”.

Kolęda po nowemu. Coraz więcej parafii ustala zasady i zmienia formę wizyt

W ostatnich latach w wielu miejscach w Polsce zmienia się sama organizacja wizyt duszpasterskich: czasem są wcześniejsze zapisy, czasem formuła „na zaproszenie”, czasem bardziej kameralnie. Na tym tle komunikat z Białegostoku wyróżnia się nie tyle samą listą przedmiotów na stole, co tonem i naciskiem na to, że kolęda ma mieć rangę wydarzenia religijnego, które wymaga konkretnego przygotowania i konkretnej postawy domowników. Niezależnie od tego, czy ktoś się z tym zgadza, czy nie – taka forma przekazu pokazuje, jak mocno temat kolędy nadal dotyka emocji po obu stronach.