Tego na cmentarzach jeszcze nie było. Ceny i asortyment zaskakują
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Wszystkich Świętych to nie tylko czas odwiedzania grobów bliskich, ale również okazja do zakupów na przycmentarnych straganach. W tym roku na Górnym Śląsku pojawił się jednak asortyment, którego trudno było się spodziewać w takim miejscu. Obok zniczy, chryzantem i tradycyjnych słodyczy sprzedawcy oferowali sery z truflami oraz dodatkiem whisky. Uwagę przyciągał nie tylko nietypowy wybór, ale również ceny. Niektóre produkty kosztowały ponad 250 zł za kilogram.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Takich produktów przy cmentarzu mało kto się spodziewał. Ceny robią wrażenie

Początek listopada każdego roku przyciąga na polskie cmentarze tłumy odwiedzających. W ich sąsiedztwie pojawiają się dziesiątki stoisk, na których można kupić kwiaty, znicze, ozdoby i coś do jedzenia. Wiele osób korzysta z okazji, by po odwiedzeniu grobów zaopatrzyć się w regionalne przysmaki.

Sprzedawcy coraz częściej wychodzą jednak poza tradycyjny asortyment. Dobrym przykładem są tegoroczne stoiska na Górnym Śląsku, którym przyjrzeli się dziennikarze „Faktu”.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Fotoreporter gazety odwiedził okolice cmentarzy w Katowicach, Rudzie Śląskiej i Tychach. Wśród popularnych produktów znalazł coś, co bardziej pasowałoby do sklepu z ekskluzywnymi delikatesami niż do przycmentarnego handlu.

Na jednym ze stoisk oferowano goudę z truflami za 24,90 zł za 100 gramów. Jeszcze droższy okazał się ser dojrzewający z dodatkiem whisky. Za taką samą porcję trzeba było zapłacić 25,50 zł.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Po przeliczeniu na kilogram ceny wynoszą odpowiednio 249 i 255 zł.

Dla porównania, popularne sery dostępne w supermarketach często kosztują kilkadziesiąt złotych za kilogram. Trzeba jednak pamiętać, że produkty z dodatkiem trufli należą do innej kategorii cenowej niż zwykła gouda.

Wysokie kwoty nie oznaczały całkowitego braku zainteresowania. Jak zauważył fotoreporter „Faktu”, klienci kupowali niewielkie ilości, często ograniczając się do kilku plasterków.

Tak nietypowa oferta pokazuje, że przycmentarny handel coraz częściej przypomina niewielki jarmark, na którym obok tradycyjnych produktów można znaleźć również droższe specjały.

Nie tylko znicze i chryzantemy. Każdy region ma swoje przysmaki

Jedzenie sprzedawane przy cmentarzach nie jest w Polsce niczym nowym. W wielu miejscowościach stanowi element lokalnej tradycji, przekazywanej z pokolenia na pokolenie.

W Warszawie od lat popularnością cieszy się pańska skórka. Ten charakterystyczny, słodki przysmak jest szczególnie kojarzony z okolicami stołecznych nekropolii.

Kraków ma z kolei swój trupi miodek, czyli twarde cukierki przygotowywane na bazie karmelizowanego cukru, sprzedawane w różnych smakach.

Na Lubelszczyźnie można spotkać szczypki, podłużne, kolorowe słodycze. W Poznaniu natomiast od lat kupuje się miodowe rury, nazywane także dachówkami.

Górny Śląsk słynie z makaronów, tradycyjnych ciasteczek migdałowych, które szczególnie często pojawiają się na stoiskach w okresie Wszystkich Świętych.

W tym roku za 100 gramów tych słodkości trzeba było zapłacić około 6,50 zł. Przy zakupie większej ilości cena szybko rośnie, ale dla wielu odwiedzających to również okazja do powrotu do smaków dzieciństwa.

Obok regionalnych wyrobów coraz częściej pojawiają się także dania na ciepło. Można kupić pierogi, zapiekanki, kebaby czy potrawy przygotowywane na grillu.

Na śląskich stoiskach za porcję kiełbasy z rusztu trzeba było zapłacić od 17,90 do 19,90 zł. Szaszłyk kosztował około 20 zł, podobnie jak porcje żeberek czy golonki z kapustą.

Osoby, które chciały dokupić frytki, musiały przygotować kolejne 15 zł.

Znicze nawet po 140 zł. Tyle kosztowały również kwiaty

Nietypowa oferta gastronomiczna to tylko jedna z rzeczy, na które zwrócono uwagę podczas tegorocznych odwiedzin śląskich cmentarzy.

Sprzedawcy przygotowali również szeroki wybór zniczy i kwiatów. Różnice cenowe pomiędzy najprostszymi produktami a najbardziej ozdobnymi kompozycjami były znaczne.

Za mały znicz na odwiedzonych stoiskach trzeba było zapłacić od około 6 zł. Duże, dekoracyjne lampiony osiągały ceny nawet 140 zł.

Jeszcze większa rozpiętość dotyczyła kwiatów. Najprostsze kompozycje kosztowały od 25 zł, natomiast rozbudowane wiązanki wyceniano nawet na 350 zł.

Oznacza to, że zakup kilku ozdób na groby bliskich mógł wiązać się ze znacznym wydatkiem, szczególnie w przypadku rodzin odwiedzających wiele miejsc pochówku.

Nie wszędzie jednak ceny były równie wysokie. Przykładowo we Wrocławiu za najprostsze znicze przy Cmentarzu Osobowickim płacono od 4 zł, a większe ozdobne modele kosztowały około 60 zł. Cenniki zależały więc od lokalizacji, rodzaju produktu i konkretnego sprzedawcy.

Przykłady z Górnego Śląska nie oznaczają, że ceny wszystkich zniczy i kwiatów w Polsce wzrosły do rekordowych poziomów. Pokazują jednak, jak duże kwoty mogą pojawiać się na stoiskach oferujących najbardziej okazałe produkty.

Tegoroczne Wszystkich Świętych przyniosło więc dwa zupełnie różne obrazy przycmentarnego handlu. Z jednej strony pozostały tradycyjne słodycze i skromne znicze za kilka złotych. Z drugiej pojawiły się kosztowne kompozycje kwiatowe i sery, których kilogram kosztuje tyle, co spore zakupy spożywcze.