Irena Santor była gościem honorowym wyjątkowego odcinka „Tańca z gwiazdami”. Jednak emocje towarzyszyły jej także po opuszczeniu studia. Dorota Goldpoint, która tego wieczoru opiekowała się artystką, opowiedziała o ich wspólnym powrocie do domu. Zdradziła również, co szczególnie poruszyło 91-letnią piosenkarkę.
Irena Santor gościem specjalnego odcinka „Tańca z gwiazdami”
Niedzielny wieczór w Polsacie upłynął pod znakiem polskiej muzyki i tańca. Uczestnicy „Tańca z gwiazdami” zaprezentowali choreografie do przebojów Ireny Santor. Ponadto widzowie mogli podziwiać tańce ludowe, tradycyjne kostiumy oraz występy z muzyką na żywo.
Artystka oglądała przygotowane występy jako gość honorowy programu. Nie kryła przy tym wzruszenia. Wśród osób towarzyszących jej za kulisami była Dorota Goldpoint, projektantka i jej przyjaciółka.
To właśnie ona przygotowała kreację, w której Santor pojawiła się w studiu. Następnego dnia w rozmowie z Plejadą opowiedziała jednak przede wszystkim o emocjach piosenkarki.
Dorota Goldpoint ujawniła, co szczególnie ucieszyło Santor
Z relacji projektantki wynika, że Santor szczególnie doceniła obecność polskich tańców ludowych w popularnym programie. Zwróciła uwagę zarówno na krakowiaka i oberka, jak i na kostiumy oraz śpiew na żywo.
Zdaniem Goldpoint artystka odebrała ten wieczór jako wyraz szacunku dla rodzimej kultury. Cieszyło ją również to, że młodsi widzowie mogli zobaczyć tradycje muzyczne i taneczne w tak atrakcyjnej formie.
„Pani Irena była z tego naprawdę dumna” – przekazała projektantka w rozmowie z Plejadą.
Uznanie Santor wzbudził zatem nie tylko sam repertuar, ale również sposób jego zaprezentowania. Według przyjaciółki piosenkarka uważa, że bogactwo polskiej tradycji zasługuje na przypominanie kolejnym pokoleniom.
Po programie emocje nie opadły. Tak wyglądał powrót do domu
Po zakończeniu programu Dorota Goldpoint odwiozła Irenę Santor do domu. Wtedy mogła przekonać się, jak mocno artystka przeżyła występy.
Jak opowiedziała, piosenkarka była radosna i podekscytowana. Podczas podróży wracała do poszczególnych choreografii, a także do atmosfery panującej w studiu. Dlatego rozmowa o niedzielnym wieczorze długo się nie kończyła.
W pewnym momencie Santor wspomniała wprawdzie o lekkim zmęczeniu, jednak nadal chciała dzielić się wrażeniami.
„To było naprawdę piękne obserwować w niej tyle radości” – podsumowała Goldpoint.
Z relacji przyjaciółki wyłania się obraz wieczoru, który dostarczył artystce wielu wzruszeń i powodów do uśmiechu. Nawet po wyjściu ze studia Santor pozostawała myślami przy obejrzanych występach.
