Tragiczna wiadomość na koniec programu. Polsat w żałobie: „Jesteśmy z rodziną”
Screenshot
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Niedzielne wydanie „Śniadania Rymanowskiego w Polsat News i Interii” zakończyło się inaczej niż zwykle. Bogdan Rymanowski, po rozmowie z zaproszonymi do studia gośćmi, przekazał widzom informację o śmierci wieloletniego współpracownika stacji. Nie żyje Witold Czerski, inżynier wozu transmisyjnego, który był związany z Telewizją Polsat od wielu lat, a przy programie Rymanowskiego pracował od jego pierwszych wydań. Dziennikarz pożegnał kolegę kilkoma osobistymi słowami i przekazał wyrazy wsparcia jego rodzinie.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Bogdan Rymanowski przerwał zwyczajowe zakończenie programu

Widzowie niedzielnego wydania „Śniadania Rymanowskiego” przez większość programu oglądali znaną formułę – polityczną dyskusję, komentarze gości i podsumowania najważniejszych wydarzeń minionych dni. Dopiero na samym końcu atmosfera wyraźnie się zmieniła.

Bogdan Rymanowski spoważniał i poinformował, że ma do przekazania bardzo smutną wiadomość dla całego zespołu programu.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

„Zmarł nasz redakcyjny kolega, inżynier wozu transmisyjnego Witold Czerski” – powiedział prowadzący.

Nie była to osoba, którą widzowie oglądali przed kamerą. Witold Czerski należał do technicznego zaplecza stacji – ludzi, bez których prowadzenie transmisji na żywo nie byłoby możliwe.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Rymanowski podkreślił, że Czerski przez wiele lat pracował w Telewizji Polsat, a ze „Śniadaniem Rymanowskiego” był związany od początku istnienia programu.

To właśnie temu dziennikarz poświęcił kilka kolejnych zdań. Zwrócił uwagę, że widzowie zwykle nie mają okazji poznawać osób odpowiadających za techniczną stronę programu, choć ich praca jest niezbędna do tego, by transmisja w ogóle mogła się odbyć.

„Bez niego po prostu państwo nie mogliby nas oglądać” – powiedział Rymanowski.

„Witku, po prostu bardzo ci dziękujemy”

Po przekazaniu informacji o śmierci współpracownika prowadzący zwrócił się również do jego najbliższych.

„Jesteśmy z rodziną Witka” – powiedział.

Ostatnie słowa skierował bezpośrednio do zmarłego kolegi.

„Witku, po prostu bardzo ci dziękujemy” – zakończył.

Chwilę później Rymanowski pożegnał się z widzami i zapowiedział kolejne wydanie programu. Krótkie wspomnienie Witolda Czerskiego stało się jednak najmocniejszym i najbardziej osobistym momentem końcówki niedzielnej audycji.

Nie podano publicznie przyczyny śmierci Witolda Czerskiego. Dostępne informacje koncentrują się przede wszystkim na jego wieloletniej pracy dla stacji oraz pożegnaniu przekazanym przez współpracowników.

Pracował poza kadrem, ale bez niego nie byłoby transmisji

Inżynier wozu transmisyjnego jest jedną z tych osób, których nazwisko rzadko pojawia się na ekranie, choć odpowiadają za niezwykle istotną część telewizyjnej pracy.

Wozy transmisyjne stanowią techniczne centrum realizacji programów nadawanych spoza klasycznego studia. To tam trafiają sygnały z kamer i mikrofonów, tam kontrolowany jest obraz i dźwięk, a następnie przygotowywany sygnał kierowany do emisji.

Rymanowski, mówiąc o swoim zmarłym koledze, zwrócił uwagę właśnie na tę często niewidoczną dla odbiorcy stronę telewizji. Czerski nie był bohaterem programu, ale należał do ludzi, którzy umożliwiali jego powstawanie.

Z dostępnych informacji wynika, że z Polsatem był związany przez wiele lat. Przy „Śniadaniu Rymanowskiego” pracował od początku, dlatego dla osób tworzących program jego śmierć oznacza odejście nie tylko współpracownika, lecz również człowieka towarzyszącego ekipie podczas kolejnych wydań.

Publiczne pożegnanie było krótkie i pozbawione patosu. Rymanowski nie opowiadał szeroko o prywatnym życiu kolegi ani okolicznościach jego śmierci. Skupił się na jego pracy oraz znaczeniu, jakie miał dla całego zespołu.

„Bez niego państwo nie mogliby nas oglądać” – tym jednym zdaniem prowadzący najlepiej podsumował rolę Witolda Czerskiego w programie.