Smutne informacje przekazał Krzysztof Skiba. Muzyk poinformował o śmierci Katarzyny Kołodziejczyk, wieloletniej tour managerki zespołu Big Cyc. Przez lata odpowiadała za organizację koncertów i towarzyszyła muzykom podczas tras, stając się jedną z najważniejszych osób pracujących za kulisami działalności grupy.
Krzysztof Skiba pożegnał wieloletnią współpracownicę
We wtorek, 15 lipca, Krzysztof Skiba opublikował w mediach społecznościowych poruszający wpis, w którym poinformował o śmierci Katarzyny Kołodziejczyk.
Muzyk przypomniał, że przez lata w ekipie Big Cyca pracowały dwie osoby o imieniu Kasia. Jedną z nich była Katarzyna Wydra, drugą – Katarzyna Kołodziejczyk, nazywana przez członków zespołu „Niby Kasią”.
W załodze BC były dwie Kasie. Kasia Wydra (główna menadżer) i Kasia Kołodziejczyk (tour menago). Teraz została tylko jedna. Dziś po długiej chorobie zmarła ta druga Kasia, zwana przez nas dowcipnie Niby Kasią, w odróżnieniu od Kasi Pierwszej nazywanej „matką zespołu”.
Jak podkreślił Krzysztof Skiba, Katarzyna Kołodziejczyk była niezwykle lubiana przez całą ekipę. Jej obecność podczas koncertowych wyjazdów tworzyła wyjątkową atmosferę.
Niby Kasia była bardzo lubiana w ekipie i wszyscy cieszyli się, gdy jechała z nami w trasę koncertową. O ile Kasia Matka ma taki twardy styl zarządzania interesami zespołu, o tyle z Niby Kasią zawsze był luz i atmosfera jak na pikniku firmowym czy wycieczce szkolnej. Niby Kasia zawsze tolerowała nasze głupie kawały czy różne hotelowe draki.
Walczyła z ciężką chorobą
W swoim wpisie Krzysztof Skiba ujawnił również, że Katarzyna Kołodziejczyk od kilku lat zmagała się z poważnymi problemami zdrowotnymi.
Najpierw przeszła udar, po którym dzięki rehabilitacji udało jej się wrócić do pracy i ponownie wyjeżdżać z zespołem w trasy koncertowe. Niedługo później usłyszała jednak kolejną dramatyczną diagnozę.
Powiedzieć, że ta dziewczyna miała pecha, to nic nie powiedzieć. Kilka lat temu miała wylew, a gdy udało się ją odratować i dzięki rehabilitacji wróciła na trasy z BC, przyszła fatalna diagnoza: nowotwór.
Muzyk wspomniał, że ostatni raz pożegnał się z nią w Narodowym Instytucie Onkologii w Gliwicach. Nawet wtedy, mimo trudnej sytuacji, wracali pamięcią do wspólnych wydarzeń z koncertowych wyjazdów.
Wspomnienia, które pozostaną na zawsze
Jednym z najmocniej zapamiętanych wspomnień była humorystyczna scenka odgrywana przez członków zespołu w hotelach podczas tras koncertowych.
Skiba opisał, jak razem z Katarzyną Kołodziejczyk parodiowali reklamę wody mineralnej z udziałem Moniki Bellucci. Dzięki znajomości języka francuskiego „Niby Kasia” pomagała mu poprawnie wypowiadać kwestie, a cała ekipa z uśmiechem obserwowała ich występ.
Ja grałem kelnera, a Niby Kasia wcielała się w rolę Bellucci. Niby Kasia skończyła romanistykę, więc świetnie mówiła po francusku. Poprawiała mnie, gdy kaleczyłem to jedno zdanie, które miałem powiedzieć. Cały zespół kibicował i śmiał się z naszych wygłupów.
Była ważną częścią historii Big Cyca
Choć Katarzyna Kołodziejczyk nie występowała na scenie, przez wiele lat należała do osób, bez których trudno wyobrazić sobie funkcjonowanie zespołu Big Cyc. Odpowiadała za organizację koncertów, koordynację tras i codzienną pracę całej ekipy.
Dla muzyków była jednak kimś znacznie więcej niż współpracowniczką. Wieloletnie wyjazdy, koncerty i wspólnie spędzony czas sprawiły, że stała się bliską osobą dla całego zespołu.
Jej śmierć oznacza dla członków Big Cyca zakończenie ważnego rozdziału. Jak wynika ze słów Krzysztofa Skiby, po „Niby Kasi” pozostaną nie tylko wspomnienia związane z pracą, ale przede wszystkim pamięć o osobie, która przez lata tworzyła wyjątkową atmosferę podczas każdej koncertowej trasy.
