ABW zawiadamia prokuraturę po posiedzeniu RBN. Chodzi o Sławomira Cenckiewicza
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Spór, który jeszcze niedawno wyglądał na polityczną wymianę ciosów między Pałacem Prezydenckim a rządem, wchodzi na nowy poziom. Tym razem sprawa dotyczy nie deklaracji i komentarzy, ale formalnego zawiadomienia do Prokuratury Krajowej. W centrum znalazł się udział Sławomira Cenckiewicza w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

ABW skierowała zawiadomienie do prokuratury

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego przekazała do Prokuratury Krajowej zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Informację podał rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński. Jak wyjaśnił, chodzi o udział w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego osoby, która – według stanowiska strony rządowej – nie posiadała dostępu do informacji niejawnych.

„Zawiadomienie dotyczy posiedzenia RBN, które odbyło się 11 lutego 2026 r.”

To właśnie tego dnia prezydent Karol Nawrocki zwołał posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Posiedzenie RBN i trzy tematy, które miały być omawiane

Według przekazanych informacji spotkanie zostało zwołane po to, by omówić trzy kwestie. Chodziło o program SAFE, zaproszenie dla Polski do stworzonej przez Donalda Trumpa Rady Pokoju oraz sprawę określaną jako „wschodnie kontakty” marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego.

W posiedzeniu wziął udział Sławomir Cenckiewicz, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. I właśnie jego obecność stała się osią całego sporu.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Rząd: Cenckiewicz nie miał dostępu do informacji niejawnych

Jeszcze przed posiedzeniem RBN Jacek Dobrzyński publicznie podnosił, że Cenckiewicz – w ocenie strony rządowej – nie powinien brać udziału w spotkaniach objętych klauzulą tajności. Powoływał się przy tym na pismo otrzymane z ABW.

„Pan Sławomir Cenckiewicz nie ma dostępu do informacji niejawnych i nie może brać udziału w spotkaniach objętych klauzulą tajności.”

Ta interpretacja stała się podstawą późniejszych działań ABW, które zakończyły się zawiadomieniem skierowanym do prokuratury.

Sławomir Cenckiewicz odpiera zarzuty

Sam Sławomir Cenckiewicz nie zgadza się z takim stanowiskiem. Przekonywał, że decyzje o cofnięciu mu poświadczeń bezpieczeństwa zostały uchylone przez Wojewódzki Sąd Administracyjny, a więc – jak argumentował – nie wywołują skutków prawnych.

Podnosił też drugi argument. Jako szef BBN, czyli kierownik jednostki organizacyjnej, miał – jego zdaniem – posiadać dostęp do informacji niejawnych z mocy ustawy. Dodatkowo powoływał się na zaświadczenie ABW potwierdzające odbycie szkolenia z zakresu ochrony informacji niejawnych.

18, 2026

ABW zajęła się sprawą dzień po posiedzeniu

Napięcie wokół tej sprawy narastało niemal od razu po zakończeniu posiedzenia RBN. Już 12 lutego, a więc dzień po spotkaniu, Jacek Dobrzyński zapowiadał, że udział prezydenckiego ministra w obradach zostanie zbadany przez ABW.

Teraz ten etap został zamknięty formalnym krokiem. Służba skierowała zawiadomienie do Prokuratury Krajowej, co oznacza, że sprawa może wejść w fazę śledczą.

Spór prawny czy polityczny konflikt na szczycie?

Cała sprawa od początku ma dwa wymiary. Pierwszy jest prawny i dotyczy tego, czy Sławomir Cenckiewicz faktycznie miał prawo uczestniczyć w posiedzeniu, na którym mogły być omawiane informacje objęte ochroną. Drugi jest polityczny, bo dotyka relacji między rządem a prezydenckim zapleczem w jednym z najbardziej wrażliwych obszarów państwa, czyli bezpieczeństwie.

Na razie wiadomo jedno: spór nie zakończył się na medialnych oświadczeniach. Trafił do prokuratury, a to oznacza, że jego dalszy ciąg będzie miał już nie tylko polityczne, ale i formalne konsekwencje.