Bogdan Święczkowski i Bartłomiej Sochański zwrócili się do Sądu Najwyższego, próbując podważyć decyzje o odsunięciu ich od wykonywania obowiązków w Trybunale Konstytucyjnym. W piątek, 6 listopada, zapadło postanowienie, które nie zakończyło jednak sporu. Sędzia Zbigniew Korzeniowski uznał, że Izba Odpowiedzialności Zawodowej SN nie ma uprawnień do rozpatrywania takich spraw. Dokumentację przekazano do Trybunału Konstytucyjnego. Decyzję skomentował już minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. W tle pozostają również kolejne wnioski prokuratury dotyczące obu sędziów.
- Przeczytaj też: Nagły ruch ws. Trybunału Konstytucyjnego. Korwin-Piotrowska wydała zarządzenie, ujawniono szczegóły
- Zobacz również: Jest reakcja Pałacu Prezydenckiego na zebranie sędziów w TK. Do 20 lat więzienia
Święczkowski i Sochański zwrócili się do Sądu Najwyższego. Zapadło postanowienie
W piątek, 6 listopada, pojawiły się nowe informacje dotyczące konfliktu w Trybunale Konstytucyjnym. Tym razem sprawa trafiła na wokandę Sądu Najwyższego.
Bogdan Święczkowski oraz Bartłomiej Sochański wcześniej złożyli zażalenia na zarządzenia dotyczące natychmiastowej przerwy w wykonywaniu przez nich czynności służbowych. Obaj kwestionowali zasadność odsunięcia ich od obowiązków.
Dokumenty trafiły do Izby Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego.
Decyzję w sprawie podjął jednoosobowo sędzia Zbigniew Korzeniowski. Jak jako pierwszy poinformował Onet, SN nie uwzględnił zażaleń obu sędziów.
Powód rozstrzygnięcia okazał się jednak szczególnie istotny.
Sąd nie oceniał, czy decyzje o odsunięciu Święczkowskiego i Sochańskiego były zgodne z prawem. Nie badał też przedstawionych przez nich argumentów dotyczących zasadności zastosowanych środków.
Uznał natomiast, że przepisy nie pozwalają mu zajmować się taką sprawą.
W uzasadnieniu wskazano, że kompetencje Izby Odpowiedzialności Zawodowej zostały szczegółowo określone w art. 27a ustawy o Sądzie Najwyższym.
Zakres tych kompetencji nie obejmuje sędziów Trybunału Konstytucyjnego.
„Zakres kognicji Izby Odpowiedzialności Zawodowej nie obejmuje sędziów Trybunału Konstytucyjnego” – stwierdził sędzia Zbigniew Korzeniowski.
W konsekwencji postanowiono przekazać sprawę do Trybunału Konstytucyjnego jako odrębnego organu władzy sądowniczej.
Oznacza to, że zażalenia Święczkowskiego i Sochańskiego nie zostały rozpatrzone merytorycznie.
Postanowienie nie potwierdza legalności ich odsunięcia. Rozstrzyga jedynie, że wskazana izba SN nie jest właściwym organem do oceny tych decyzji.
To istotne, ponieważ konflikt dotyczący kierownictwa Trybunału nadal pozostaje nierozstrzygnięty.
Decyzje Korwin-Piotrowskiej doprowadziły do sporu. Możliwe jest kolejne zażalenie
Początek obecnego konfliktu przypada na piątek, 30 października.
Anna Korwin-Piotrowska ogłosiła wówczas przejęcie obowiązków związanych z kierowaniem Trybunałem Konstytucyjnym. Powołała się na przepisy dotyczące zastępowania prezesa przez sędziego posiadającego najdłuższy staż pracy.
Jednocześnie wydała zarządzenia o natychmiastowej przerwie w wykonywaniu czynności służbowych przez Bogdana Święczkowskiego i Bartłomieja Sochańskiego.
Dotychczasowe kierownictwo TK nie uznało tych rozstrzygnięć.
Święczkowski utrzymuje, że nadal pełni funkcję prezesa Trybunału. Podobne stanowisko przedstawia Sochański, który kwestionuje odsunięcie go od obowiązków wiceprezesa.
Obaj twierdzą, że Anna Korwin-Piotrowska nie miała uprawnień do wydania dotyczących ich zarządzeń.
Stanowisko dotychczasowego kierownictwa popiera również Kancelaria Prezydenta Karola Nawrockiego.
W ostatnich dniach konflikt doprowadził do demonstracji przed budynkiem TK, interwencji policji oraz wzajemnych oskarżeń przedstawicieli rządu i Pałacu Prezydenckiego.
Święczkowski i Sochański zdecydowali się zakwestionować zarządzenia Korwin-Piotrowskiej, kierując sprawę do Sądu Najwyższego.
Piątkowe postanowienie nie zamyka jednak całkowicie możliwości dalszego postępowania przed SN.
Obaj sędziowie mogą złożyć zażalenie na rozstrzygnięcie Zbigniewa Korzeniowskiego.
Jak informuje Dziennik Gazeta Prawna, na dokonanie tej czynności przewidziano siedem dni od doręczenia postanowienia wraz z uzasadnieniem.
Jeżeli skorzystają z tej możliwości, sprawę rozpozna trzyosobowy skład Sądu Najwyższego.
Na razie nie poinformowano, czy Święczkowski i Sochański zdecydują się na taki krok.
Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że sam Trybunał Konstytucyjny pozostaje podzielony w sprawie swojego kierownictwa.
Anna Korwin-Piotrowska kontynuuje działania organizacyjne i zapowiedziała kolejne Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK na 10 listopada.
Z kolei Święczkowski i Sochański utrzymują, że podejmowane przez nią decyzje nie wywołują skutków prawnych.
Odesłanie sprawy do Trybunału oznacza więc, że rozpatrzeniem zażaleń miałaby zająć się instytucja, której kierownictwo jest przedmiotem tego samego konfliktu.
Żurek skomentował decyzję SN. W tle sześć wniosków o immunitet Święczkowskiego
Na piątkowe postanowienie Sądu Najwyższego zareagował minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.
Podczas konferencji prasowej szef resortu ocenił rozstrzygnięcie jako korzystne dla stanowiska prezentowanego przez rząd.
„Myślę, że to jest dobra informacja” – powiedział.
Minister przedstawił również własną interpretację zachowania Święczkowskiego i Sochańskiego.
Według Żurka samo wniesienie przez nich zażaleń oznacza, że uznali możliwość skutecznego zastosowania procedury przerwy w czynnościach służbowych.
Szef resortu argumentował, że gdyby obaj uważali zarządzenia za całkowicie nieistniejące prawnie, nie mieliby podstaw do ich zaskarżania.
Była to jednak ocena ministra, a nie wniosek wynikający wprost z piątkowego postanowienia Sądu Najwyższego.
Żurek zarzucił również obu sędziom próbę przeniesienia konfliktu poza Trybunał. Jego zdaniem skierowanie sprawy do SN miało umożliwić uzyskanie korzystnego rozstrzygnięcia.
Minister określił takie działanie jako próbę „zrobienia ustawki”.
Bogdan Święczkowski i Bartłomiej Sochański konsekwentnie odrzucają jednak zarzuty dotyczące bezprawnego wykonywania przez nich obowiązków.
Piątkowa decyzja SN zbiegła się również z kolejnymi działaniami Prokuratury Krajowej.
W oficjalnym komunikacie z 3 listopada poinformowano, że do Trybunału trafiło sześć wniosków o zgodę na pociągnięcie Bogdana Święczkowskiego do odpowiedzialności karnej.
Wnioski przygotowano w ramach czterech postępowań.
Dotyczą one między innymi podejrzeń związanych z uniemożliwianiem wykonywania obowiązków przez sędziów TK oraz wcześniejszą działalnością Święczkowskiego w prokuraturze.
Wśród badanych przez śledczych zagadnień znalazły się kwestie dotyczące systemów Pegasus i Hermes, a także działań podejmowanych wobec niektórych prokuratorów.
Prokurator Generalny skierował również jeden wniosek dotyczący uchylenia immunitetu Bartłomiejowi Sochańskiemu.
Wnioski o uchylenie immunitetu nie są równoznaczne z uznaniem kogokolwiek za winnego. Ich celem jest uzyskanie zgody na prowadzenie określonych czynności procesowych wobec osób objętych ochroną immunitetową.
Święczkowski i Sochański nie zostali również prawomocnie uznani za odpowiedzialnych za czyny, których dotyczą wnioski prokuratury.
Sprawy immunitetowe pozostają odrębne od postępowania dotyczącego przerwy w wykonywaniu czynności służbowych.
Postanowienie z 6 listopada wskazuje zatem, kto nie może rozstrzygnąć zażaleń Święczkowskiego i Sochańskiego. Nie odpowiada natomiast na pytanie, czy ich odsunięcie od obowiązków było zgodne z prawem.
Ta kwestia pozostaje otwarta, podobnie jak spór o kierownictwo Trybunału Konstytucyjnego.
