Karol Nawrocki zdecydował w sprawie SAFE. Orędzie prezydenta wywołało ogromne poruszenie
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

To już nie są spekulacje ani polityczne przecieki. Karol Nawrocki oficjalnie ogłosił, że nie podpisze ustawy dotyczącej unijnego programu SAFE. W czwartkowym orędziu prezydent mówił o suwerenności, zagranicznym zadłużeniu i ryzyku, które – jego zdaniem – Polska miałaby ponosić przez dziesięciolecia. Decyzja natychmiast wywołała polityczną burzę, bo chodzi o program, w ramach którego Polska mogła sięgnąć po blisko 44 mld euro na obronność.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Karol Nawrocki ogłosił decyzję w orędziu

W swoim wystąpieniu prezydent przekonywał, że sprawy bezpieczeństwa państwa nie mogą być rozpatrywane wyłącznie w perspektywie bieżącej polityki. Podkreślał, że ustawa dotycząca SAFE nie jest sporem jednej kadencji, ale decyzją, która ma wpływać na przyszłość całego państwa. Ostatecznie zadeklarował jasno, że jej nie podpisze.

Według Associated Press Nawrocki uzasadnił odmowę obawą przed większą zależnością od Brukseli. W tle pozostaje spór między Pałacem Prezydenckim a rządem Donalda Tuska, który od początku naciskał na szybkie uruchomienie środków z europejskiego programu obronnego.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Prezydent uderza w SAFE. Mówi o długu i utracie kontroli

W orędziu Karol Nawrocki przedstawił SAFE jako mechanizm, który może obciążyć Polskę na długie lata. Według niego to ogromny kredyt zagraniczny, zaciągany na 45 lat w obcej walucie, a jego koszt odsetkowy może być bardzo wysoki. Prezydent porównał ten model do kredytów frankowych, przekonując, że początkowe zapewnienia o bezpieczeństwie mogą z czasem zamienić się w poważny problem finansowy dla kolejnych pokoleń. Te argumenty wpisują się w linię krytyki prezentowaną wcześniej przez PiS i otoczenie prezydenta.

Nawrocki podnosił też argument suwerenności. Jego zdaniem bezpieczeństwo Polski nie powinno zależeć od zewnętrznych decyzji, a mechanizm SAFE może otwierać drogę do warunkowego wstrzymywania finansowania przez instytucje europejskie. To właśnie ten element stał się jednym z głównych powodów weta.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Polska alternatywa zamiast europejskiej pożyczki

Prezydent nie ograniczył się tylko do krytyki. W swoim wystąpieniu znów wrócił do projektu określanego jako „Polski SAFE 0 proc.”. To koncepcja, którą wcześniej publicznie promowali Karol Nawrocki i prezes NBP Adam Glapiński. Zakłada ona wykorzystanie środków generowanych dzięki operacjom na rezerwach złota Narodowego Banku Polskiego, zamiast sięgania po unijną pożyczkę. Sam prezydent i NBP przekonywali wcześniej, że taki mechanizm mógłby przynieść nawet około 185-197 mld zł i pozwolić finansować obronność bez odsetek oraz bez warunków narzucanych przez Brukselę.

To właśnie ten projekt Nawrocki nazwał realną alternatywą dla unijnego SAFE. Problem w tym, że rząd od początku podchodził do tej propozycji z dystansem, wskazując na brak pewności co do terminu i skali takich pieniędzy. Reuters opisywał wcześniej, że obóz rządzący uważa unijny program za rozwiązanie szybsze, bardziej konkretne i gotowe do uruchomienia.

Stawką było prawie 44 mld euro

Spór nie dotyczy małych pieniędzy. Program SAFE to unijny instrument o wartości 150 mld euro, a Polska miała być jego największym beneficjentem. Zgodnie z wcześniejszymi założeniami mogła otrzymać 43,7 mld euro w formie pożyczek na cele obronne. Rząd Donalda Tuska argumentował, że te środki są potrzebne nie tylko armii, ale też szerzej pojętemu bezpieczeństwu państwa i rozwojowi przemysłu zbrojeniowego.

Właśnie dlatego decyzja prezydenta ma tak duży ciężar polityczny. To nie jest symboliczne weto do jednej ustawy, ale zablokowanie drogi do jednego z największych źródeł finansowania obronności, jakie obecnie leżą na stole.

Co dalej po wecie Nawrockiego

Jeszcze przed ogłoszeniem decyzji Reuters pisał, że rząd przygotowuje wariant awaryjny na wypadek prezydenckiego sprzeciwu. Chodzi o to, by mimo wszystko wykorzystać przynajmniej część dostępnych środków, choć bez podpisanej ustawy możliwości byłyby bardziej ograniczone. W praktyce oznacza to, że polityczna wojna wokół SAFE wcale się nie kończy. Ona dopiero wchodzi w nowy etap.

Dla prezydenta to decyzja, którą przedstawia jako obronę suwerenności. Dla rządu – ruch, który może osłabić tempo finansowania strategicznych projektów obronnych. Jedno jest pewne: temat SAFE jeszcze długo nie zniknie z polskiej polityki.