Spokojna demonstracja nauczycieli i studentów przeciwko reformie edukacji przerodziła się w gwałtowne zamieszki w centrum Brukseli. Na ulicach belgijskiej stolicy doszło do starć z policją, a protestujący próbowali przedostać się do budynku parlamentu. Funkcjonariusze odpowiedzieli użyciem gazu łzawiącego i armatek wodnych. W mieście zapanował chaos, a nagrania z miejsca wydarzeń błyskawicznie obiegły media społecznościowe.
Zamieszki w Brukseli. Protestujący próbowali dostać się do parlamentu
Do gwałtownych scen doszło w czwartek w centrum Brukseli. Tysiące nauczycieli i studentów wyszło na ulice, aby zaprotestować przeciwko kontrowersyjnej reformie edukacji przygotowanej przez belgijski rząd. Sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli. Część demonstrantów próbowała wedrzeć się do budynku parlamentu. Inni zgromadzili się w pobliżu rezydencji premiera Barta De Wevera.
Na nagraniach publikowanych w internecie widać płonące hulajnogi elektryczne oraz zniszczone witryny sklepowe w okolicach dworca centralnego. Protestujący wybijali szyby i blokowali ruch w centrum miasta. Policja otoczyła najważniejsze budynki państwowe i zamknęła część ulic prowadzących do parlamentu. Ostatecznie funkcjonariuszom udało się powstrzymać demonstrantów przed wtargnięciem do środka.
Policja użyła gazu łzawiącego i armatek wodnych
Loading tweet...
— RaportSwiatowy (@RaportSwiatowy) June 5, 2026
Wraz z eskalacją napięcia służby zdecydowały się na zdecydowaną reakcję.
Funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego oraz armatek wodnych, próbując rozproszyć najbardziej agresywne grupy uczestników protestu. W centrum miasta doszło do przepychanek i starć między demonstrantami a policją.
Nagrania z miejsca zdarzenia pokazują kłęby dymu unoszące się nad ulicami oraz tłumy uciekające przed strumieniami wody kierowanymi przez policyjne pojazdy. Choć sytuacja była napięta przez wiele godzin, policji udało się utrzymać kontrolę nad najważniejszymi budynkami administracji państwowej.
Reforma edukacji wywołała falę oburzenia
Powodem protestów jest reforma edukacyjna obejmująca francuskojęzyczną część Belgii. Jednym z najbardziej krytykowanych rozwiązań jest podniesienie czesnego na uczelniach wyższych. Opłata ma wzrosnąć z 835 euro do 1194 euro rocznie. Oznacza to podwyżkę o około 35 procent.
Zdaniem rządu zmiana ma doprowadzić do zbliżenia wysokości opłat do tych obowiązujących na uczelniach flamandzkojęzycznych i holenderskojęzycznych.
Sprzeciw budzi również propozycja dotycząca nauczycieli szkół średnich. Reforma zakłada, że pedagodzy uczący w ostatnich klasach liceum będą prowadzić dwie dodatkowe godziny lekcyjne tygodniowo bez dodatkowego wynagrodzenia. To właśnie ten zapis stał się jednym z głównych powodów mobilizacji środowiska nauczycielskiego.
Rząd nie ustąpił mimo protestów
Belgijskie władze przekonują, że reforma jest konieczna z uwagi na trudną sytuację finansową regionu. Według rządu deficyt budżetowy osiągnął już poziom 1,9 miliarda euro, dlatego potrzebne są działania ograniczające wydatki publiczne.
Mimo protestów i zamieszek parlamentarzyści nie wycofali się z planowanych zmian. W czwartek po południu parlament przyjął rozwiązania proponowane przez rząd. Tym samym reforma edukacji została uchwalona, choć jej przeciwnicy zapowiadają dalsze działania i kolejne protesty.
Nie tylko Bruksela. Demonstracje odbyły się także w innych miastach
Protesty przeciwko reformie edukacji odbyły się również w innych francuskojęzycznych miastach Belgii. Demonstracje miały miejsce między innymi w Charleroi, jednak tam przebiegały zdecydowanie spokojniej niż w stolicy. Nie odnotowano podobnych scen przemocy ani prób szturmowania budynków państwowych.
Wszystko wskazuje jednak na to, że spór wokół reformy edukacji w Belgii dopiero się rozpoczyna. Skala społecznego niezadowolenia pokazuje, że temat może jeszcze długo pozostawać jednym z najważniejszych problemów politycznych w kraju.
