Najpierw była analiza. Potem padły słowa, które natychmiast wywołały polityczną burzę. Były prezydent nie zostawił wątpliwości, jak ocenia działania głowy państwa.
Spór o rolę prezydenta wraca z nową siłą
Aleksander Kwaśniewski w programie „Didaskalia” odniósł się do sposobu sprawowania urzędu przez Karola Nawrockiego.
Były prezydent przypomniał, że obowiązująca konstytucja jasno określa kompetencje głowy państwa. W jego ocenie obecna praktyka budzi poważne zastrzeżenia.
Zwrócił uwagę, że napięcia między prezydentem a rządem mogą prowadzić do poważnych problemów instytucjonalnych. W tle pojawia się też szersza dyskusja o ewentualnej zmianie systemu politycznego w Polsce.
„Rozpycha swoją pozycję”. Mocne zarzuty wobec Nawrockiego
Najostrzejsze słowa padły bezpośrednio pod adresem urzędującego prezydenta.
– On uważa, że w Polsce powinien być system prezydencki, ale go nie ma. W związku z tym przez fakty rozpycha swoją pozycję, co jest niezgodne z konstytucją – powiedział Aleksander Kwaśniewski.
Jako przykład wskazał sytuację związaną z nieprzyjęciem ślubowania od sędziów Trybunału Konstytucyjnego.
– To jest dowód bezdyskusyjny. Nie ma o czym rozmawiać – podkreślił.
Plan polityczny na 2027 rok?
W ocenie Aleksandra Kwaśniewskiego działania Karola Nawrockiego nie są przypadkowe.
– Chce doprowadzić do upadku Donalda Tuska i rządu, a w 2027 roku do zwycięstwa prawicy – stwierdził.
Wskazał również, że prezydent może odegrać kluczową rolę po wyborach parlamentarnych.
– Chce być autorem nowego układu rządowego i wskazać premiera – dodał.
W tym kontekście pojawia się nazwisko Donalda Tuska, którego rząd miałby być – zdaniem byłego prezydenta – celem politycznych działań.
Propozycje zmian w systemie
Aleksander Kwaśniewski nie ograniczył się do krytyki. Zaproponował też konkretne rozwiązania.
Jednym z pomysłów jest wprowadzenie jednej, wydłużonej kadencji prezydenckiej.
– Prezydent przestaje myśleć o reelekcji, a kadencja trwa sześć lub siedem lat – tłumaczył.
Zasugerował również podniesienie wieku kandydatów, aby urząd obejmowały osoby z większym doświadczeniem politycznym.
Polaryzacja blokuje zmiany
Były prezydent zaznaczył jednak, że w obecnej sytuacji politycznej zmiany konstytucji są mało realne.
Silna polaryzacja sprawia, że osiągnięcie większości potrzebnej do reform jest praktycznie niemożliwe. Spór o rolę prezydenta może więc jeszcze długo pozostawać jednym z głównych punktów napięcia w polskiej polityce.
