Kandydatura Przemysława Czarnka na premiera już wywołuje emocje nie tylko w polityce, ale też tuż obok jego domu. Gdy dziennikarze pojechali do Lublina, okazało się szybko, że wśród mieszkańców okolicy nie ma jednej opinii. Dla jednych to polityk twardy, wyrazisty i „swój”. Dla innych – symbol kursu, który może jeszcze mocniej podzielić kraj.
W Lublinie mówią o Czarnku wprost: „będzie bardzo dobrym premierem”
Po ogłoszeniu decyzji PiS reporterzy „Faktu” odwiedzili osiedle domów jednorodzinnych na obrzeżach Lublina, gdzie mieszka były minister edukacji i nauki. Z ich relacji wynika, że w sąsiedztwie nie brakuje osób, które patrzą na jego nominację z dużą sympatią. Padały opinie, że Czarnek nadaje się na fotel premiera, jest człowiekiem konkretnym, a przede wszystkim ma dbać o interes Polski i Polaków. Część rozmówców podkreślała też zgodność jego poglądów z własnym światopoglądem.
To właśnie ten ton – przychylny, miejscami nawet entuzjastyczny – miał dominować wśród wielu sąsiadów polityka. Pojawiały się głosy, że byłby „doskonałym premierem”, choć nie wszyscy wypowiadali te oceny z jednakowym przekonaniem. Jeden z cytowanych przez tabloid mieszkańców usłyszał nawet od żony, że z tym zachwytem trochę przesadza. Sama uznała, że jeśli już, to Czarnek byłby co najwyżej premierem umiarkowanym.
Nie wszyscy są zachwyceni. Padają zarzuty o zbyt twardy kurs
Obok pochwał pojawiły się też mocne słowa krytyki. Jedna z mieszkanek, cytowana przez „Fakt”, oceniła, że jeśli Polska chce być nowoczesnym państwem, to Przemysław Czarnek jest złym wyborem. W tej opinii pobrzmiewa obawa, że połączenie prezydenta wywodzącego się z tego samego obozu i tak zdecydowanego premiera mogłoby oznaczać zbyt dużą koncentrację wpływów.
- Zobacz też: Prokuratura ujawnia nowe fakty. To mogło stać się po wypadku Magdaleny Majtyki. Wnioski porażają
Takie reakcje nie zaskakują, bo Czarnek od lat budzi silne emocje. Jako były wojewoda lubelski, a później minister edukacji i nauki, zbudował rozpoznawalność nie przez łagodny styl, lecz przez ostry język i jednoznaczne poglądy. Media zwracają uwagę, że PiS może liczyć na to, iż jego kandydatura pomoże partii odzyskać część wyborców odpływających wcześniej w stronę Konfederacji.
Spór o panele fotowoltaiczne dolał oliwy do ognia
Dodatkowe emocje wywołała w ostatnich dniach sprawa wypowiedzi Czarnka o odnawialnych źródłach energii. Polityk użył wobec nich określenia „OZE-sroze”, krytykując fotowoltaikę i podważając jej znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego. Problem w tym, że bardzo szybko przypomniano, iż na dachu jego domu znajdują się panele słoneczne.
To właśnie ten wątek mocno wybrzmiał także w relacjach z sąsiedztwa. Jeden z mieszkańców zarzucił politykowi hipokryzję, wskazując, że z każdej strony widać instalację na jego domu. Sprawa stała się szeroko komentowana również poza Lublinem, a sam Czarnek zapowiadał potem, że panele zamierza zdemontować.
Kim jest Przemysław Czarnek i dlaczego PiS właśnie na niego postawił
Przemysław Czarnek to jedna z najbardziej wyrazistych postaci Prawa i Sprawiedliwości. W przeszłości był wojewodą lubelskim, a w latach 2020-2023 kierował resortem edukacji i nauki. W partii od dawna uchodzi za polityka ideowego, sprawnego medialnie i mobilizującego twardy elektorat prawicy. Według komentatorów wybór jego kandydatury nie jest przypadkowy – ma ożywić struktury PiS i nadać partii bardziej ofensywny ton przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku.
W praktyce oznacza to jedno: walka o polityczne centrum raczej się nie uspokoi, tylko jeszcze bardziej zaostrzy. Już dziś widać, że nazwisko Czarnka jednych przyciąga, a innych natychmiast odpycha. I właśnie to najlepiej było słychać w Lublinie – mieście, w którym za zamkniętymi furtkami i przy ulicznych rozmowach kandydatura przyszłego premiera budzi równie dużo nadziei, co niepokoju.
