W piątek w siedzibie Trybunału Konstytucyjnego pojawili się prokurator Andrzej Piaseczny, funkcjonariusze policji oraz biegły z zakresu informatyki. Bogdan Święczkowski określił działania śledczych jako prowokacyjne i poinformował o sprawie prezydenta Karola Nawrockiego. Kilka godzin później Waldemar Żurek przedstawił jednak własną wersję wydarzeń. Minister sprawiedliwości poinformował, że zabezpieczono kopie dokumentów oraz zapis monitoringu, który ma pomóc w wyjaśnieniu wydarzeń z udziałem Macieja Berka. Ostatecznie nie było konieczności przeszukiwania pomieszczeń TK.
- Czytaj też: Wszedł do szkoły zaata**wał. Nie żyje troje dzieci i nauczyciel, trwa dramatyczna akcja służb
Prokurator, policja i informatyk w TK. Wiadomo, co zabezpieczono
Piątkowe wydarzenia rozpoczęły się od komunikatu Trybunału Konstytucyjnego. Wynikało z niego, że prokurator Andrzej Piaseczny przybył do budynku wraz z policjantami i miał zamiar dokonać przeszukania.
Bogdan Święczkowski zdecydował jednak o dobrowolnym wydaniu żądanych materiałów. Jednocześnie bardzo ostro ocenił działania śledczych, określając je jako prowokacyjne i mogące – w jego ocenie – wypełniać znamiona przestępstwa z art. 128 Kodeksu karnego. O sytuacji został poinformowany Karol Nawrocki.
Po zakończeniu czynności pojawiły się dokładniejsze informacje.
Prokuratura potwierdziła, że podstawą działań było postanowienie wydane 15 października. Śledczy chcieli zabezpieczyć materiały istotne dla prowadzonego postępowania, w tym dokumentację oraz nagrania z kamer znajdujących się wewnątrz Trybunału.
Ponieważ materiały zostały wydane dobrowolnie, ostatecznie nie było potrzeby przeszukiwania kolejnych pomieszczeń budynku. Z przeprowadzonych czynności sporządzono protokół, a zabezpieczone materiały mają zostać poddane analizie.
Waldemar Żurek zabrał głos. Wskazał na Bogdana Święczkowskiego
Do sprawy odniósł się podczas konferencji minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek.
„W dniu dzisiejszym prokurator, z udziałem policji oraz specjalisty biegłego z zakresu informatyki, złożył wizytę w Trybunale Konstytucyjnym” – przekazał.
Jak dodał, prokurator otrzymał zapewnienie, że zostaną mu udostępnione potrzebne dokumenty, natomiast dodatkowo zabezpieczono dane z systemu monitoringu.
Żurek wyjaśnił, że czynności mają związek z wydarzeniami dotyczącymi osób wybranych przez Sejm do TK oraz zachowania Bogdana Święczkowskiego.
„Wiąże się to z incydentami, których dopuszcza się, zdaniem prokuratury, pełniący obowiązki prezesa Trybunału, pan Bogdan Święczkowski” – powiedział minister.
To istotne zastrzeżenie – są to zarzuty i oceny przedstawiane przez prokuraturę oraz ministra sprawiedliwości, a nie prawomocne ustalenia sądu.
Żurek bardzo ostro odpowiedział również na komunikat TK sugerujący możliwość popełnienia przestępstwa przez śledczych. Stwierdził, że jeśli Święczkowski uważa działania prokuratury za bezprawne, może złożyć odpowiednie zawiadomienie.
Minister zapowiedział jednocześnie dążenie do tego, aby Święczkowski w przyszłości odpowiedział przed sądem za działania, które Żurek uważa za niezgodne z prawem. Także ta wypowiedź pozostaje stanowiskiem politycznym i prawnym ministra, a nie rozstrzygnięciem dotyczącym odpowiedzialności prezesa TK.
W tle wydarzenia z Maciejem Berkiem i zapis z kamer
Jednym z najważniejszych elementów zabezpieczonego materiału może okazać się monitoring z wydarzeń, do których doszło w środę, 14 października.
Maciej Berek po złożeniu ślubowania w Sejmie udał się do Trybunału Konstytucyjnego. Doszło tam do bezpośredniego spotkania z Bogdanem Święczkowskim.
Berek twierdzi, że prezes TK miał fizycznie uniemożliwić mu przejście do części budynku przeznaczonej dla sędziów. Święczkowski przedstawiał przebieg zdarzenia inaczej, wskazując, że nie dopuścił Berka dalej, ponieważ nie uznaje go za osobę, która skutecznie objęła urząd sędziego TK.
Po tych wydarzeniach Berek złożył zawiadomienie dotyczące podejrzenia naruszenia jego nietykalności. Wskazał również na istnienie monitoringu w budynku. To właśnie nagrania mają teraz pomóc śledczym odtworzyć rzeczywisty przebieg środowego incydentu.
Piątkowe wydarzenia nie zakończyły więc sporu wokół Trybunału. Przeciwnie – do konfliktu o sposób obejmowania stanowisk sędziowskich doszedł teraz kolejny element: postępowania prokuratorskie oraz zabezpieczanie dowodów dotyczących działań podejmowanych wewnątrz TK.
Prokuratura już wcześniej prowadziła postępowanie dotyczące niedopuszczania do orzekania części osób wybranych przez Sejm do Trybunału. Śledztwo obejmuje podejrzenie niedopełnienia obowiązków przez osoby wykonujące obowiązki służbowe w TK.
