Od ataków w szkołach minęły godziny, a tu takie wieści. Jest pilna reakcja Sejmu, zapadła kluczowa decyzja
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Sejm uchwalił przepisy, które mają umożliwić szybsze blokowanie nielegalnych treści publikowanych w internecie. Za nowelizacją zagłosowało 242 posłów, 61 było przeciw, a 136 wstrzymało się od głosu. Projekt nie powstał jednak po ostatnich atakach w polskich szkołach – prace nad nim trwały od miesięcy. Tragiczne wydarzenia sprawiły natomiast, że jego finał w Sejmie został wyraźnie przyspieszony. Nowe rozwiązania budzą jednocześnie spór o granicę między bezpieczeństwem użytkowników a ochroną wolności słowa.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Czwartkowe głosowanie 8 października zakończyło sejmowy etap prac nad jedną z najważniejszych zmian dotyczących funkcjonowania internetu w Polsce. Nowelizacja ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną tworzy procedurę umożliwiającą wydawanie nakazów ograniczenia dostępu do treści uznanych za nielegalne. Chodzi między innymi o materiały związane z przemocą i groźbami, seksualnym wykorzystywaniem dzieci, nawoływaniem do samobójstwa, oszustwami internetowymi, propagowaniem nienawiści czy wywoływaniem paniki.

Przepisy od miesięcy przechodziły kolejne etapy parlamentarne. Projekt wpłynął do Sejmu w czerwcu, pierwsze czytanie odbyło się w lipcu, a drugie na początku września. Dopiero po serii niebezpiecznych zdarzeń w szkołach Ministerstwo Cyfryzacji zwróciło się o przeprowadzenie głosowania jeszcze podczas trwającego posiedzenia. W efekcie projekt, który nie znajdował się pierwotnie w czwartkowym harmonogramie głosowań, trafił pod decyzję posłów.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Państwo będzie mogło nakazać zablokowanie nielegalnej treści

Nowe przepisy tworzą formalną ścieżkę reagowania na materiały, których rozpowszechnianie narusza prawo. Z wnioskiem będą mogły występować między innymi Policja, prokuratura, Straż Graniczna i Krajowa Administracja Skarbowa, ale również osoby pokrzywdzone oraz podmioty posiadające określone prawa do publikowanych materiałów.

Sprawami zajmować się mają właściwe organy, w tym Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej oraz Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Dostawca usługi internetowej po otrzymaniu odpowiedniego nakazu będzie zobowiązany do ograniczenia dostępu do wskazanej treści. Jednocześnie przepisy przewidują możliwość dochodzenia przywrócenia materiału, jeżeli został on zablokowany bezpodstawnie. Od decyzji możliwe będzie również skierowanie sprawy na drogę sądową.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

W przypadku stron wykorzystywanych do rozpowszechniania nielegalnych materiałów ma funkcjonować specjalny rejestr prowadzony przez Prezesa UKE. Operatorzy telekomunikacyjni będą zobowiązani do blokowania dostępu do wpisanych tam domen. Projekt przewiduje więc rozwiązanie dalej idące niż zwykłe zgłoszenie postu moderatorom konkretnej platformy.

Istotna poprawka została przyjęta jeszcze przed ostatecznym głosowaniem. Dotyczy ona nadania rygoru natychmiastowej wykonalności określonym decyzjom dotyczącym szczególnie drastycznych treści pornograficznych, w tym materiałów z udziałem małoletnich. Poprawkę poparli posłowie PiS i Polski 2050. Pozostałe poprawki Konfederacji oraz jedną z propozycji PiS odrzucono.

Ustawa była gotowa wcześniej. Ataki w szkołach przyspieszyły decyzję

W debacie politycznej nowe przepisy zostały silnie połączone z ostatnimi przypadkami przemocy w szkołach. Rząd po serii zdarzeń zapowiedział między innymi zwiększenie liczby patroli w pobliżu placówek oraz działania ograniczające rozpowszechnianie niebezpiecznych materiałów w internecie.

Nie oznacza to jednak, że projekt został napisany w odpowiedzi na te wydarzenia. Rada Ministrów przyjęła go już 2 czerwca 2026 roku, a jego parlamentarne procedowanie rozpoczęło się wiele miesięcy wcześniej. Po wydarzeniach w szkołach zdecydowano jedynie o szybszym przeprowadzeniu pozostającego do wykonania głosowania.

Wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski wskazywał, że obecnie brakuje wystarczająco szybkiego państwowego mechanizmu pozwalającego reagować między innymi na materiały związane z zabójstwami, namawianiem do samobójstwa czy nielegalną pornografią. Zwolennicy nowych regulacji podkreślają, że przy ogromnym tempie rozpowszechniania nagrań w mediach społecznościowych reakcja po kilku dniach może być zdecydowanie spóźniona.

Przeciwnicy części rozwiązań wskazują jednak na inne zagrożenie. Ich zdaniem administracyjne blokowanie materiałów wymaga bardzo mocnych zabezpieczeń przed arbitralnymi decyzjami. W czasie wcześniejszych prac parlamentarnych szczególne kontrowersje wzbudzało właśnie pytanie, czy o ograniczeniu dostępu do publikacji powinien w pierwszej kolejności decydować organ administracyjny, czy sąd.

Karol Nawrocki wcześniej zawetował szerszą ustawę

Obecne przepisy są również konsekwencją wydarzeń ze stycznia. Karol Nawrocki 9 stycznia 2026 roku odmówił podpisania wcześniejszej, szerokiej nowelizacji dotyczącej usług cyfrowych. Prezydent przedstawił wówczas zastrzeżenia dotyczące między innymi ochrony konstytucyjnych praw użytkowników internetu i zakresu kompetencji administracji.

Po wecie rząd zdecydował się rozdzielić regulacje na dwa projekty. Pierwsza z nowych ustaw, dotycząca przede wszystkim organizacji systemu nadzoru nad usługami cyfrowymi i ustanowienia Prezesa UKE krajowym koordynatorem, przeszła już cały proces legislacyjny. Karol Nawrocki podpisał ją 25 września 2026 roku. Obecnie uchwalona przez Sejm ustawa jest drugim elementem tego pakietu i koncentruje się właśnie na procedurze reagowania na nielegalne treści.

To istotne, ponieważ pojawiające się twierdzenie, że Polska nadal w ogóle nie wdrożyła unijnego Aktu o usługach cyfrowych, jest zbyt dużym uproszczeniem. Część krajowych regulacji potrzebnych do wykonywania DSA została już uchwalona i podpisana, natomiast procedura dotycząca nakazów blokowania nielegalnych treści wciąż przechodzi proces legislacyjny.

Gigantom internetowym mogą grozić ogromne kary

Polskie przepisy funkcjonują w ramach szerszego unijnego Digital Services Act. DSA obowiązuje w Unii Europejskiej bezpośrednio, a największe platformy i wyszukiwarki podlegają szczególnemu nadzorowi Komisji Europejskiej. Za poważne naruszenia możliwe są kary sięgające nawet 6 proc. globalnego rocznego obrotu przedsiębiorstwa.

Nie oznacza to jednak, że uchwalona właśnie polska ustawa sama wprowadza karę w wysokości 6 proc. obrotu. To mechanizm wynikający z unijnego DSA, dlatego warto te dwie kwestie wyraźnie od siebie oddzielać.

Przed nowelizacją jest jeszcze Senat. Dopiero po zakończeniu prac w izbie wyższej ustawa będzie mogła trafić do prezydenta. Nie wiadomo więc jeszcze, czy przyjęty 8 października kształt przepisów stanie się ostatecznie obowiązującym prawem.