Pilne wieści gruchnęły nagle: rząd przekazał pilne wieści. Chodzi o wszystkie szkoły Polsce, nie ma wyjątków
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Po serii niebezpiecznych zdarzeń w placówkach oświatowych bezpieczeństwo w polskich szkołach zostało wyraźnie wzmocnione. W budynkach i ich otoczeniu pojawili się policjanci, a dostęp osób z zewnątrz w czasie lekcji został mocno ograniczony. Minister edukacji Barbara Nowacka wyjaśniła, kto może wejść do szkoły podczas zajęć i zapowiedziała zmiany w prawie, które mają dać nauczycielom oraz dyrektorom szersze możliwości reagowania na niebezpieczne sytuacje.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Policja w szkołach w całej Polsce

Barbara Nowacka odniosła się do sytuacji w placówkach podczas Porannej rozmowy w RMF FM. Szefowa resortu edukacji podkreśliła, że działania prewencyjne obejmują szkoły w całym kraju.

„Policja będzie we wszystkich polskich szkołach, to jest 20 tysięcy placówek. Myślę, że sytuacja już się uspokoiła” – powiedziała.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Minister doprecyzowała, że mówiąc o uspokojeniu sytuacji, ma na myśli przede wszystkim chaos informacyjny oraz falę niepokojących treści rozpowszechnianych w internecie. Nie oznacza to jednak, że wszystkie potencjalne zagrożenia zniknęły.

Nowacka zwróciła uwagę na działania nauczycieli i dyrektorów, którzy w ostatnich dniach musieli reagować na liczne zgłoszenia, alarmy i informacje pojawiające się w mediach społecznościowych.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

„Myślę, że rodzice zobaczyli, że dzieci w szkołach w piątek były bezpieczne” – oceniła.

Obecność patroli ma działać nie tylko ochronnie, ale również odstraszająco wobec osób, które mogłyby próbować wywoływać panikę lub publikować fałszywe alarmy.

„Patrole policji symbolicznie przypominają wszystkim, którzy mają pomysły na robienie głupich żartów, że tu nie ma przestrzeni na głupie żarty” – mówiła ministra.

Szefowa MEN zaapelowała też o reagowanie na niepokojące zachowania uczniów. Jeżeli pojawiają się groźby, informacje o planowanym ataku albo inne sygnały mogące świadczyć o zagrożeniu, powinny zostać zgłoszone nauczycielom, dyrekcji lub służbom.

Nowacka zaznaczyła również, że według dotychczasowych ustaleń nie ma dowodów na zorganizowaną akcję stojącą za ostatnimi zdarzeniami.

„Tu nie ma żadnych, jak na razie, dowodów na żaden spisek, tylko jest efekt naśladownictwa i efekt zgubnego wpływu mediów społecznościowych, radykalizacji młodych i samotności” – powiedziała.

Osoby postronne nie powinny wchodzić do szkoły podczas lekcji

Jednym z najważniejszych tematów rozmowy były zasady dotyczące dostępu do budynków szkolnych.

Barbara Nowacka jednoznacznie poparła ograniczenie obecności osób z zewnątrz w czasie, gdy odbywają się zajęcia.

„Uważam, że nie ma przestrzeni na osoby postronne wchodzące do szkół, bo to też jest niebezpieczne” – podkreśliła.

Nie oznacza to całkowitego zamknięcia szkół dla wszystkich osób spoza personelu i uczniów. Do placówki nadal mogą wejść funkcjonariusze prowadzący interwencję, zaproszeni specjaliści czy osoby wcześniej umówione na spotkanie.

„Nie ma żadnego uzasadnienia, żeby dzisiaj po rozpoczęciu lekcji do szkoły wchodzili inni ludzie niż policjantki, policjanci, którzy przyjdą z interwencją, lub gość umówiony na spotkanie, psycholog, którego poprosiła szkoła na rozmowę” – wyjaśniła Nowacka.

Chodzi więc przede wszystkim o wyeliminowanie sytuacji, w której przypadkowa osoba może swobodnie wejść do budynku podczas trwania lekcji.

Minister zaznaczyła również, że szkoły nadal mogą pełnić funkcję miejsca spotkań lokalnej społeczności czy organizacji zajęć dodatkowych. Takie aktywności powinny jednak odbywać się poza godzinami lekcyjnymi.

„Tym najbardziej newralgicznym momentem na dzisiaj są godziny lekcyjne. Ta polityka powinna być przez jakiś czas na pewno utrzymana” – powiedziała.

MEN chce zwiększyć uprawnienia nauczycieli i dyrektorów

Kolejnym problemem są obecne możliwości reagowania pracowników szkoły, gdy istnieje podejrzenie, że uczeń posiada niebezpieczny przedmiot.

Nowacka zwróciła uwagę, że nauczyciele nie zawsze mają wystarczająco jasne narzędzia prawne do działania.

„Dyrektor nie ma prawa, jeżeli nie ma realnie poważnego zagrożenia, do przeszukania plecaka, do odebrania przedmiotu” – tłumaczyła, podając przykład ucznia, który grozi śrubokrętem.

Resort chce więc doprecyzować przepisy w taki sposób, by nauczyciele i dyrektorzy mogli skuteczniej reagować na sytuacje, w których uczeń posiada niebezpieczny przedmiot albo istnieje podejrzenie, że ma przy sobie narkotyki.

Zmiany mają zostać uwzględnione w przepisach dotyczących praw i obowiązków ucznia.

Nowacka przyznała również, że zdarzały się przypadki, w których nauczyciele reagowali zdecydowanie, a później spotykali się z konsekwencjami dyscyplinarnymi za przekroczenie uprawnień.

Resort chce więc stworzyć jasne zasady, które z jednej strony pozwolą skutecznie chronić uczniów, a z drugiej zabezpieczą nauczycieli i dyrektorów podejmujących interwencję.

Na razie działania mają przede wszystkim charakter prewencyjny. Policja pozostaje obecna w szkołach i ich otoczeniu, dostęp dla osób postronnych jest ograniczany, a MEN przygotowuje zmiany, które mają uporządkować zasady reagowania na niebezpieczne sytuacje.