Ponad 287 tys. zł zebrano już dla rodziny 37-letniej Darii, która zginęła podczas ataku w szkole w Leszczydole-Nowinach pod Wyszkowem. Kobieta pozostawiła męża i dwóch synów. Zbiórkę uruchomiono zaledwie dzień po tragedii, a skala pomocy szybko przerosła pierwsze oczekiwania. Do poniedziałku, 12 października, wsparcie zadeklarowało ponad 9 tys. osób. Pieniądze mają pomóc rodzinie nie tylko teraz, ale również w kolejnych miesiącach i latach.
- Czytaj też: Pilne wieści gruchnęły nagle: rząd przekazał pilne wieści. Chodzi o wszystkie szkoły Polsce, nie ma wyjątków
Zbiórka dla rodziny Darii ruszyła dzień po tragedii
Internetową zbiórkę uruchomiono 9 października, dzień po tragicznych wydarzeniach w Szkole Podstawowej im. Jana Pawła II w Leszczydole-Nowinach. Jej inicjatorką jest pani Klaudia, mieszkanka gminy Wyszków.
Organizatorka zaznaczyła, że nie znała osobiście Darii ani jej najbliższych. Wiadomość o tragedii, która wydarzyła się tak blisko jej miejsca zamieszkania, sprawiła jednak, że postanowiła działać.
„Nie znałam osobiście pani Darii ani jej rodziny, ale nie potrafię przejść obojętnie wobec tragedii, która wydarzyła się tak blisko nas” – napisała.
Szczególną uwagę zwróciła na sytuację dwóch chłopców, którzy nagle stracili mamę. Jak podkreśliła, nagła śmierć najbliższej osoby może pozostawić w życiu dziecka konsekwencje na wiele lat.
Zebrane pieniądze mają zostać przeznaczone przede wszystkim na codzienne potrzeby rodziny, edukację dzieci oraz zapewnienie im odpowiedniej pomocy psychologicznej. Część środków ma również stanowić zabezpieczenie na przyszłość.
„Nie ma pieniędzy, które zastąpią dzieciom mamę. Nie ma słów, które odbiorą rodzinie ból. Możemy jednak zrobić coś, co sprawi, że w obliczu tej niewyobrażalnej straty nie zostaną sami” – napisano w opisie akcji.
Ponad 287 tys. zł i ponad 9 tys. osób. Kwota rośnie z godziny na godzinę
Odzew okazał się ogromny. Jeszcze w pierwszym dniu zbiórki zgromadzono nieco ponad 20 tys. zł. W kolejnych godzinach licznik zaczął rosnąć w bardzo szybkim tempie.
Do poniedziałku, 12 października, kwota przekroczyła 287 tys. zł, a pomoc zadeklarowało już ponad 9 tys. osób.
To pokazuje skalę solidarności, jaką tragedia w niewielkiej miejscowości pod Wyszkowem wywołała w całej Polsce. Wpłacają nie tylko mieszkańcy regionu, ale również ludzie, którzy wcześniej nie mieli żadnego związku z rodziną Darii.
Organizatorka zwraca uwagę, że liczy się nie tylko wysokość pojedynczej wpłaty. Ważne jest również przekazywanie informacji o akcji kolejnym osobom.
„Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma znaczenie. Każde udostępnienie może sprawić, że o tej zbiórce dowiedzą się kolejne osoby gotowe pomóc” – podkreśliła.
Pomoc ma mieć znaczenie także wtedy, gdy pierwsze zainteresowanie tragedią osłabnie. Rodzinę czeka bowiem nie tylko okres żałoby, ale również konieczność ułożenia codziennego życia na nowo.
Daria zginęła podczas ataku w szkole. Osierociła dwóch synów
Do tragedii doszło 8 października 2026 roku w Szkole Podstawowej im. Jana Pawła II w Leszczydole-Nowinach.
Do placówki wszedł 15-letni były uczeń. Nastolatek zaatakował pracowników szkoły ostrym narzędziem. Najcięższe obrażenia odniosła 37-letnia Daria, która pracowała tam jako woźna.
Ratownicy podjęli walkę o jej życie, jednak mimo reanimacji kobiety nie udało się uratować.
Podczas zdarzenia obrażenia odnieśli również dyrektor szkoły oraz nauczycielka. Dyrektor zdołał obezwładnić napastnika, który następnie został przekazany policji.
Sprawą 15-latka zajął się Sąd Rejonowy w Wyszkowie. Zdecydowano o jego umieszczeniu na trzy miesiące w schronisku dla nieletnich.
Najtragiczniejsze konsekwencje wydarzeń z 8 października ponosi jednak rodzina zmarłej. Daria pozostawiła męża oraz dwóch synów.
To właśnie im ma pomóc zbiórka, która w ciągu zaledwie kilku dni zgromadziła ponad ćwierć miliona złotych. Organizatorce zależy, aby wsparcie zapewniło dzieciom możliwie stabilne warunki w czasie, gdy ich rodzina mierzy się z nagłą i dramatyczną stratą.
Pieniędzy nie da się przeliczyć na obecność mamy ani żony. Skala zbiórki pokazuje jednak, że rodzina Darii nie została pozostawiona sama – tysiące osób zdecydowały się pomóc jej przejść przez najtrudniejszy czas.
