Władimir Putin nie zamierza obecnie negocjować pokoju z Kijowem i może szykować się do dalszej eskalacji wojny — podaje agencja Reutera, powołując się na źródła zbliżone do Kremla. Według tych doniesień celem numer jeden Moskwy pozostaje całkowite zajęcie Donbasu. Jednocześnie ukraińskie raporty wywiadowcze mają wskazywać, że Rosja przygotowuje się nie do zakończenia wojny, lecz do kolejnych działań, również z możliwością uderzenia poza Ukrainą.
- Czytaj też: Donald Trump zachwycony Polską i Karolem Nawrockim. Zapowiedział nowe kontrakty zbrojeniowe
Reuters ujawnia kulisy rozmów o wojnie
Według agencji Reutera Władimir Putin odrzuca apele o negocjacje pokojowe z Ukrainą. Trzy źródła zbliżone do Kremla przekazały, że ostatnie ukraińskie ataki dronów na rosyjskie rafinerie oraz porty miały jedynie wzmocnić determinację rosyjskiego przywódcy do dalszej walki.
Dwa anonimowe źródła stwierdziły, że Putin może zaostrzyć konflikt, który trwa już piąty rok. Jedno z nich, regularnie spotykające się z rosyjskim prezydentem, mówiło o wysokim prawdopodobieństwie eskalacji w nadchodzących miesiącach.
Te doniesienia pojawiły się po wypowiedziach Donalda Trumpa, który w poniedziałek przekonywał, że Władimir Putin chce zakończenia wojny, a rozwiązanie konfliktu jest bliżej, niż wielu osobom się wydaje. Amerykański prezydent w ostatnich dniach rozmawiał telefonicznie zarówno z Putinem, jak i z Wołodymyrem Zełenskim. Spotkał się również z prezydentem Ukrainy podczas szczytu NATO.
Biały Dom nie odpowiedział Reutersowi na prośbę o komentarz.
Putin chce całego Donbasu. „Potrzebuje zwycięstwa”
Jedna z osób znających sposób myślenia Władimira Putina przekazała Reutersowi, że rosyjski przywódca „upiera się” przy realizacji kluczowego celu, czyli przejęciu całego Donbasu. To właśnie tam rosyjskie postępy miały w ostatnich miesiącach wyraźnie wyhamować.
Według tego samego źródła Putin miał niedawno skrytykować doradców, którzy sugerowali kompromis oparty na zawieszeniu broni wzdłuż obecnych linii frontu. Drugie źródło twierdzi natomiast, że rosyjski prezydent wierzy, iż Rosja wkrótce zajmie cały Donbas.
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, odpowiadając Reutersowi, przekazał, że Rosja jest gotowa na pokojowe rozwiązanie, ale ma też możliwości, by działać samodzielnie i kontynuować tak zwaną specjalną operację wojskową.
Rosja jest gotowa na pokojowe rozwiązanie, ale ma wystarczające możliwości, aby działać niezależnie i kontynuować specjalną operację wojskową.
Z informacji Reutersa wynika, że Putin uważa opanowanie Donbasu za sprawę zasadniczą. Jedno ze źródeł stwierdziło, że rosyjski przywódca „potrzebuje jakiegoś zwycięstwa”.
Ukraina alarmuje. W tle możliwy atak na inny kraj Europy
Szczególnie niepokojący jest fragment dotyczący ukraińskich ocen wywiadowczych. Wysoki rangą urzędnik z Kijowa przekazał Reutersowi, że raporty z ostatnich miesięcy wskazują, iż Putin przygotowuje się do dalszych kroków w wojnie, a nie do pokoju.
Według tej oceny mogą to być nowe operacje w Ukrainie albo możliwy atak na inny europejski kraj. Reuters nie przedstawia jednak tego jako potwierdzonego planu Kremla, lecz jako stanowisko strony ukraińskiej oparte na raportach wywiadowczych.
Zachodni analitycy wojskowi wskazują, że aby osiągnąć cel w postaci zajęcia całego Donbasu, Rosja mogłaby potrzebować obowiązkowego poboru mężczyzn w wieku poborowym. Taki krok byłby jednak politycznie ryzykowny, dlatego Putin do tej pory zwlekał z podobną decyzją.
Rosyjscy eksperci wojskowi coraz częściej publicznie mówią o eskalacji. Wśród rozważanych scenariuszy pojawiają się nawet uderzenia w cele europejskie, w tym bazy NATO w państwach bałtyckich.
NATO może zostać wystawione na próbę
Atak na państwo członkowskie NATO oznaczałby ryzyko bezpośredniej konfrontacji Rosji z sojuszem pod przywództwem Stanów Zjednoczonych. W praktyce byłby to test dla zasady, zgodnie z którą atak na jednego członka NATO traktowany jest jako atak na wszystkich.
Jacek Watling z londyńskiego think tanku Royal United Services Institute ocenił, że Rosja mogłaby próbować wywołać napięcia wewnątrz NATO za pomocą odosobnionych ataków. Porównał taki scenariusz do niedawnego ataku dronów na Rumunię.
Rosjanie nie dążyliby do wojny z NATO. Mogłoby to jednak posłużyć do podziału NATO w kwestii sposobu reakcji.
Zdaniem Watlinga wzrost napięć między Rosją a NATO mógłby dać Putinowi polityczne uzasadnienie dla poboru do wojska. Taki ruch mógłby zostać przedstawiony rosyjskiemu społeczeństwu jako konieczność wynikająca z zagrożenia zewnętrznego.
Rosja ponosi coraz większe koszty wojny
Reuters zwraca uwagę, że powtarzające się ukraińskie ataki na rafinerie, porty i magazyny paliw w Rosji oraz na terenach okupowanych doprowadziły do poważnych problemów z paliwem. Skutki wojny coraz mocniej odczuwają zwykli Rosjanie.
Poparcie dla Władimira Putina pozostaje wysokie, ale według przywoływanych danych spadło ostatnio do najniższego poziomu od początku pełnoskalowej inwazji w 2022 roku. Jedno ze źródeł regularnie spotykających się z rosyjskim prezydentem twierdzi, że sukcesy Ukrainy nie skłoniły Putina do rozmów, lecz jeszcze bardziej go rozgniewały.
W ostatnich dniach siły rosyjskie przeprowadziły duże ataki dronowe i rakietowe na Ukrainę, w tym na Kijów. Zginęły dziesiątki cywilów. Moskwa utrzymywała, że celem były obiekty wojskowe.
Władimir Putin, przemawiając do generałów w telewizyjnym wystąpieniu, powiedział natomiast, że ukraińskie uderzenia w infrastrukturę energetyczną oznaczają konieczność przejęcia dodatkowych terenów wzdłuż granicy. Miałaby tam powstać szersza „strefa bezpieczeństwa”.
Były urzędnik rosyjskiego ministerstwa obrony Andriej Ilnicki napisał w „Kommiersancie”, że eskalacja mogłaby rozpocząć się od zniszczenia 30 dużych obiektów przemysłowych w Ukrainie, w tym huty stali i portu w Odessie. Następnym etapem, według jego scenariusza, mogłyby być ataki na bazy NATO w państwach bałtyckich i Rumunii oraz na zakłady w Unii Europejskiej produkujące broń dla Ukrainy.
Zapytany o ten tekst Dmitrij Pieskow odpowiedział, że Rosja powinna wzmacniać własne bezpieczeństwo i nie może przymykać oczu na militaryzację Europy.
Doniesienia Reutersa pokazują więc, że za kulisami rozmów o pokoju narasta przekonanie o możliwej eskalacji. Choć Donald Trump przekonuje, że porozumienie jest bliżej, źródła z otoczenia Kremla i ukraińskie oceny wywiadowcze wskazują na zupełnie inny kierunek.
