Marcin Kydryński przez całe życie mierzył się z porównaniami do ojca, Lucjana Kydryńskiego. Choć legendarny konferansjer był dla niego ogromnym autorytetem, dziennikarz bardzo pilnował, by nie budować własnej pozycji na znanym nazwisku. Halina Kunicka po latach przyznała, że jej syn nie przepadał za popularnością rodziców i nigdy nie chciał z niej korzystać.
- Czytaj też: Donald Trump zachwycony Polską i Karolem Nawrockim. Zapowiedział nowe kontrakty zbrojeniowe
Lucjan Kydryński ogłosił narodziny syna na wizji
Marcin Kydryński przyszedł na świat 24 maja 1968 roku. Już następnego dnia Lucjan Kydryński podzielił się radosną nowiną z widzami. Zrobił to podczas transmitowanego na żywo programu telewizyjnego „Muzyka lekka, łatwa i przyjemna”.
Po latach wspominał ten moment w „Kronikach rodzinnych”.
Z dumą oświadczyłem, że Halina Kunicka w tym programie nie wystąpi, ponieważ właśnie wczoraj urodziła mi syna.
Syn Haliny Kunickiej i Lucjana Kydryńskiego od najmłodszych lat dorastał w domu, w którym sztuka, muzyka i praca medialna były codziennością. Jego rodzice należeli do najbardziej rozpoznawalnych par w Polsce, ale mimo licznych obowiązków starali się zapewnić mu poczucie stabilności.
Marcin Kydryński po latach mówił w rozmowie z „Vivą!”, że rodzice często wyjeżdżali, ale potrafili stworzyć dom pełen bliskości.
Rodzice sporo wyjeżdżali, a jednak udało im się stworzyć dom, w którym czuło się ich stałą, czułą obecność.
Halina Kunicka również podkreślała, że razem z mężem układali życie zawodowe tak, aby jedno z nich zawsze mogło zostać z synem. Kiedy po raz pierwszy po narodzinach Marcina Kydryńskiego ruszyła w trasę koncertową, chłopiec miał zaledwie pół roku.
Ale został z nim Lucjan. Dlatego rzadko razem wyjeżdżaliśmy. Kiedy jedno musiało wyjechać, drugie zostawało z dzieckiem. Marcin od małego był przyzwyczajony do naszego trybu życia.
Marcin Kydryński nie chciał korzystać ze znanego nazwiska
Choć Marcin Kydryński doskonale wiedział, że jego rodzice są znani i lubiani, nie zamierzał wykorzystywać ich pozycji. Halina Kunicka w książce „Świat nie jest taki zły” wspominała, że syn miał do popularności rodziców spory dystans.
Nie lubił tej naszej popularności i nie wykorzystywał jej. Nie czerpał żadnych profitów z tego powodu, że jest synem sławnej mamy czy taty.
W innym fragmencie piosenkarka przyznała wprost, że Marcin Kydryński źle znosił sytuacje, w których ktoś mógłby uznać, że ma łatwiej tylko dlatego, że jest synem Haliny Kunickiej i Lucjana Kydryńskiego.
Jedna z takich sytuacji wydarzyła się, gdy w domu Kydryńskich pojawił się fotograf z „Przekroju”. Miał przygotować reportaż o codziennym życiu znanej rodziny. Marcin Kydryński stanowczo odmówił wtedy pozowania do wspólnych zdjęć z rodzicami.
Halina Kunicka tłumaczyła po latach, że taka reakcja wcale jej nie zdziwiła.
To jasne, że się nie zgodził. On zawsze chciał pracować na własne nazwisko. Bardzo go denerwowało, że ktoś może pomyśleć, że dzięki temu, jakie nazwisko nosi, może mieć łatwiej.
Piosenkarka dodała również, że syn nie chciał przyjmować od rodziców pomocy. Według niej nigdy nie poprosił ich nawet o pieniądze.
On miał ambicję, żeby nie przyjmować od nas żadnej pomocy. Nigdy w życiu nie poprosił nas o pieniądze.
Wyprowadzka z domu i żal po latach
Marcin Kydryński miał 21 lat, gdy wyprowadził się z rodzinnego domu. W rozmowie z „Panią” przyznał, że od tego momentu nie spędził tam ani jednej nocy.
To wyznanie połączył z bardzo osobistą refleksją. Dziennikarz przyznał, że ma do siebie żal o czas choroby ojca. Wspominał, że nie było go wtedy przy Lucjanie Kydryńskim tak, jak dziś uważałby za właściwe.
Byłem egoistą, który ucieka jak najdalej od tego, co nieuchronne.
Mimo trudnych wspomnień Marcin Kydryński zawsze mówił o ojcu z ogromnym szacunkiem. Lucjan Kydryński był dla niego nie tylko znaną postacią ze świata kultury, ale przede wszystkim osobistym autorytetem.
Był i jest dla mnie wzorem dobrego życia.
Dziennikarz nie ukrywał jednak, że z matką był związany w szczególny sposób. Po śmierci Lucjana Kydryńskiego widział, jak bardzo Halinie Kunickiej brakuje męża, na którym opierała się przez lata zarówno w sprawach zawodowych, jak i codziennych.
Halina Kunicka po śmierci męża musiała uczyć się codzienności od nowa
Kilka lat po odejściu Lucjana Kydryńskiego Marcin Kydryński mówił, że jego mama musiała nauczyć się wielu rzeczy, którymi wcześniej zajmował się jej mąż. Lucjan Kydryński wspierał ją nie tylko w sprawach artystycznych, ale też w zwykłych obowiązkach.
Mama polegała na opinii taty nie tylko w sprawach artystycznych, ale też drobnych, życiowych. On zdejmował z niej te najbardziej uciążliwe i banalne obowiązki domowe, zajmował się rachunkami. Kiedy go zabrakło, musiała się wszystkiego nauczyć.
Marcin Kydryński przyznawał, że Halinie Kunickiej szczególnie doskwiera samotność. Dziennikarz pisał też z goryczą, że rozpad jego rodziny jeszcze mocniej pogłębił ten stan. Jego mama miała marzyć o domu pełnym bliskich, podobnym do wielopokoleniowych rodzin w stylu włoskim.
Chciałaby mieć rodzinę w stylu włoskim, wielopokoleniową, w której matka jest stale potrzebna i obecna. Tu ją także rozczarowałem, zawiodłem do cna.
Sama Halina Kunicka nie ukrywała w „Kulisach sławy”, że życie w samotności bywa dla niej bardzo trudne.
Przykra jest świadomość, że nie mam na co dzień w domu kogoś bliskiego, z kim można porozmawiać (…). Czasami jest tak, że budzę się rano i myślę sobie, po co ja się znów obudziłam.
9 września minie 20 lat od śmierci Lucjana Kydryńskiego. Dla Marcina Kydryńskiego ojciec nadal pozostaje jedną z najważniejszych postaci w życiu, choć relacja z nim była naznaczona nie tylko podziwem, ale też bolesnymi wspomnieniami i żalem.
