W Arktyce zrobiło się nerwowo, a słowa wypowiadane w Waszyngtonie zaczęły wywoływać realne konsekwencje polityczne w Europie. Radosław Sikorski zdecydował się na ruch, który ma wymusić jedno: jasno powiedziane „tak” albo „nie” ze strony amerykańskich instytucji.
Sikorski apeluje do Kongresu USA: chodzi o Grenlandię
Szef polskiej dyplomacji zwrócił się publicznie do Kongresu Stanów Zjednoczonych, prosząc o doprecyzowanie, czy zapowiedzi dotyczące przejęcia Grenlandii to realny plan polityczny, czy jedynie retoryka.
- Zobacz również: Niebywałe co Andrzej Duda wypalił o Tusku. To poszło na żywo
W jego ocenie brak jasności destabilizuje relacje transatlantyckie, bo europejscy sojusznicy muszą wiedzieć, czy mają do czynienia z konkretną strategią, czy z politycznym hasłem na użytek wewnętrzny.
Skąd ta presja: Europa słyszy z USA różne komunikaty
Problem polega na tym, że z amerykańskiej strony pojawiały się rozbieżne sygnały. Z jednej strony mówi się o „priorytecie bezpieczeństwa” w Arktyce, z drugiej strony w debacie publicznej wracają sugestie scenariuszy, które w Europie odbierane są jako podważanie integralności terytorialnej sojusznika.
Dla europejskich stolic to nie jest akademicka dyskusja. Grenlandia pozostaje terytorium związanym z Królestwem Danii, a więc sprawa dotyka spójności NATO i samego fundamentu relacji USA-Europa.
Dania mówi „nie”, a w Europie rośnie jednoznaczny opór
Kopenhaga konsekwentnie odrzuca jakiekolwiek sugestie „oddania” wyspy. W Europie słychać też głosy, że granice i suwerenność sojuszników nie mogą stać się elementem politycznej gry.
W przestrzeni publicznej pojawiały się też komentarze z USA, że w takich sprawach liczy się dyplomacja, a nie presja. Ten ton pokazuje, że temat budzi emocje nie tylko po europejskiej stronie Atlantyku.
NATO i Arktyka: bezpieczeństwo tak, ale bez zmiany granic
7, 2026O ile mi wiadomo sprawy wojny i pokoju w USA należą do kompetencji kongresu. Rad bym poznać stanowisko Kongresu w sprawie Grenlandii.
📍Konferencja prasowa po spotkaniu MSZ Trójkąta Weimarskiego w Paryżu, 7.01 pic.twitter.com/b9lndPDtSE
— Radosław Sikorski 🇵🇱🇪🇺 (@sikorskiradek)
Loading tweet...
— Sikorskiradek (@sikorskiradek) January 9, 2026
Wątek „bezpieczeństwa w Arktyce” wraca jak bumerang – i tu pojawia się wariant, który mógłby rozbroić konflikt bez naruszania suwerenności. Chodzi o zwiększenie amerykańskiej obecności i współpracy wojskowej w regionie, ale na zasadach uzgodnionych z Danią i w ramach sojuszniczych procedur.
To właśnie o taką klarowność – co jest realnym planem, a co politycznym hasłem – chodzi Sikorskiemu. Jego apel ma uciąć spekulacje i wymusić oficjalną odpowiedź, która uspokoi sojuszników.
Dlaczego ten temat może szybko wrócić na pierwsze strony
Bo Grenlandia to nie tylko mapa. To Arktyka, szlaki, zasoby, geopolityka i rywalizacja mocarstw. Każde zdanie wypowiedziane w tej sprawie ma dziś ciężar większy niż jeszcze kilka lat temu – a niepewność wśród sojuszników potrafi narastać błyskawicznie.
Sikorski próbuje więc przeciąć spekulacje jednym ruchem: zmusić Waszyngton do instytucjonalnej, jednoznacznej deklaracji.
