Sikorski zwrócił się do Kongresu USA. Poruszenie na cały świat
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

W Arktyce zrobiło się nerwowo, a słowa wypowiadane w Waszyngtonie zaczęły wywoływać realne konsekwencje polityczne w Europie. Radosław Sikorski zdecydował się na ruch, który ma wymusić jedno: jasno powiedziane „tak” albo „nie” ze strony amerykańskich instytucji.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Sikorski apeluje do Kongresu USA: chodzi o Grenlandię

Szef polskiej dyplomacji zwrócił się publicznie do Kongresu Stanów Zjednoczonych, prosząc o doprecyzowanie, czy zapowiedzi dotyczące przejęcia Grenlandii to realny plan polityczny, czy jedynie retoryka.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

W jego ocenie brak jasności destabilizuje relacje transatlantyckie, bo europejscy sojusznicy muszą wiedzieć, czy mają do czynienia z konkretną strategią, czy z politycznym hasłem na użytek wewnętrzny.

Skąd ta presja: Europa słyszy z USA różne komunikaty

Problem polega na tym, że z amerykańskiej strony pojawiały się rozbieżne sygnały. Z jednej strony mówi się o „priorytecie bezpieczeństwa” w Arktyce, z drugiej strony w debacie publicznej wracają sugestie scenariuszy, które w Europie odbierane są jako podważanie integralności terytorialnej sojusznika.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Dla europejskich stolic to nie jest akademicka dyskusja. Grenlandia pozostaje terytorium związanym z Królestwem Danii, a więc sprawa dotyka spójności NATO i samego fundamentu relacji USA-Europa.

Dania mówi „nie”, a w Europie rośnie jednoznaczny opór

Kopenhaga konsekwentnie odrzuca jakiekolwiek sugestie „oddania” wyspy. W Europie słychać też głosy, że granice i suwerenność sojuszników nie mogą stać się elementem politycznej gry.

W przestrzeni publicznej pojawiały się też komentarze z USA, że w takich sprawach liczy się dyplomacja, a nie presja. Ten ton pokazuje, że temat budzi emocje nie tylko po europejskiej stronie Atlantyku.

NATO i Arktyka: bezpieczeństwo tak, ale bez zmiany granic

7, 2026

Wątek „bezpieczeństwa w Arktyce” wraca jak bumerang – i tu pojawia się wariant, który mógłby rozbroić konflikt bez naruszania suwerenności. Chodzi o zwiększenie amerykańskiej obecności i współpracy wojskowej w regionie, ale na zasadach uzgodnionych z Danią i w ramach sojuszniczych procedur.

To właśnie o taką klarowność – co jest realnym planem, a co politycznym hasłem – chodzi Sikorskiemu. Jego apel ma uciąć spekulacje i wymusić oficjalną odpowiedź, która uspokoi sojuszników.

Dlaczego ten temat może szybko wrócić na pierwsze strony

Bo Grenlandia to nie tylko mapa. To Arktyka, szlaki, zasoby, geopolityka i rywalizacja mocarstw. Każde zdanie wypowiedziane w tej sprawie ma dziś ciężar większy niż jeszcze kilka lat temu – a niepewność wśród sojuszników potrafi narastać błyskawicznie.

Sikorski próbuje więc przeciąć spekulacje jednym ruchem: zmusić Waszyngton do instytucjonalnej, jednoznacznej deklaracji.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});