Jeszcze przed piątkowym głosowaniem w Sejmie padły mocne słowa. Szef MSWiA nie zostawił złudzeń – jeśli prezydent zdecyduje się na weto, konsekwencje finansowe będą realne. I odczuwalne.
Weto prezydenta Karola Nawrockiego a program SAFE
W rozmowie w „Sygnałach Dnia” PR1 minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński odniósł się do możliwego weta prezydenta Karola Nawrockiego wobec ustawy wdrażającej mechanizm SAFE.
Chodzi o unijny instrument, z którego Polska mogłaby skorzystać w wysokości ok. 43,7 mld euro w formie oprocentowanych pożyczek. Środki mają zostać przeznaczone na inwestycje w obronność. Według deklaracji rządu ponad 80 proc. pieniędzy trafiłoby do polskiego przemysłu zbrojeniowego.
Nie ma jednak pewności, czy prezydent podpisze ustawę. W trakcie odprawy dowódców wojskowych Karol Nawrocki wskazał na wątpliwości dotyczące aspektów suwerennościowych programu oraz zasady warunkowości, która wiąże się z mechanizmem wypłat środków.
„Część tych pieniędzy zostanie utracona”
Marcin Kierwiński mówił wprost o możliwych stratach.
„Żeby było jasne, plan B i tak będzie wymagał więcej pracy, a także przyniesie większe straty finansowe. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Po stronie armii oraz MSWiA z praktycznie stuprocentową pewnością można powiedzieć, że część tych pieniędzy zostanie utracona”.
Minister użył też obrazowego porównania.
„Innymi słowy, te umowne kamizelki kuloodporne dla polskich funkcjonariuszy nie dotrą do nich, przynajmniej nie w ten sposób i nie na tych warunkach”.
Jak wyjaśnił, w przypadku MON istnieje Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, za pośrednictwem którego część środków – choć ze stratami – mogłaby zostać obsłużona. W przypadku MSWiA sytuacja jest inna.
Program modernizacji służb podległych resortowi nie przewiduje możliwości wykorzystania takich pieniędzy. Oznacza to, że weto prezydenta nie byłoby neutralne finansowo.
„Nie powinniśmy więc myśleć, że jeśli prezydent zawetuje ustawę, to nic się nie stanie. Stanie się, tylko że pieniądze trzeba będzie pozyskiwać w inny sposób, często droższy i mniej efektywny”.
8 miliardów złotych mniej dla służb?
Z perspektywy MSWiA stawka jest konkretna.
„Z mojej perspektywy oznacza to około 8 miliardów złotych mniej dla polskich służb: Straży Granicznej i Policji. To bardzo realna strata. Oczywiście będziemy starali się łatać te braki w inny sposób, choćby poprzez droższe kredyty”.
To właśnie ta kwota budzi dziś największe emocje. W praktyce oznaczałaby ograniczone możliwości modernizacji sprzętu i inwestycji w bezpieczeństwo wewnętrzne.
Spór o warunkowość w programie SAFE
Prawo i Sprawiedliwość w debacie nad SAFE podnosi argument zagrożenia dla suwerenności. Zdaniem polityków tej partii zasada warunkowości może prowadzić do politycznych nacisków oraz nadmiernych kompetencji urzędników unijnych.
Marcin Kierwiński ocenia te argumenty inaczej.
„Zaskakujące, że w debacie publicznej w ogóle pojawiają się argumenty przeciwko tzw. warunkowości”.
Jak tłumaczył, chodzi o standardowe mechanizmy kontroli wydatkowania środków publicznych – transparentność, kontrolę kontrwywiadowczą oraz funkcjonowanie systemu sądowniczego zdolnego do rozliczania ewentualnych nieprawidłowości.
„Narracja, że warunkowość to coś nadzwyczajnego lub szkodliwego, jest po prostu nieprawdziwa”.
Minister poszedł dalej, wskazując na polityczne tło sporu.
„Prawo i Sprawiedliwość nie chce tego programu, ponieważ środki zostały wynegocjowane przez Donalda Tuska i trafiłyby do polskiej armii oraz policji za sprawą jego rządu”.
Decyzja Sejmu już w piątek
W piątek Sejm zagłosuje nad poprawkami Senatu do ustawy wdrażającej program SAFE. Ustawa zakłada utworzenie zarządzanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego Finansowego Instrumentu Zwiększenia Bezpieczeństwa.
Poprawki wprowadzają m.in. zapis, że spłata pożyczki nie będzie finansowana z budżetu MON, a także obowiązek kontroli antykorupcyjnej i kontrwywiadowczej wykorzystania środków przez ABW, SKW i CBA oraz sprawozdawczość z tej kontroli.
Dyskusja o SAFE wyraźnie wykracza dziś poza kwestie techniczne. W grę wchodzą miliardy złotych, bezpieczeństwo służb i spór o zakres suwerenności w relacjach z Unią Europejską. Ostateczny ruch należy jednak do prezydenta.
