Amerykańscy śledczy od kilku lat analizowali działalność 35-letniej Rosjanki, która – jak twierdzą – utrzymywała kontakty z rosyjskimi służbami specjalnymi. Sprawa zakończyła się zatrzymaniem kobiety i postawieniem jej przed sądem w Stanach Zjednoczonych. Chodzi o Nommę Zarubinę, która według prokuratury przez długi czas ukrywała swoje powiązania z Federalną Służbą Bezpieczeństwa (FSB).
- Zobacz też: Czy w Polsce zabraknie paliwa? Premier zabrał głos. On już wie
- Przeczytaj również: Iran grozi i oskarża te kraje europejskie. Obarcza je winą za atak USA i Izraela
Śledztwo nabrało tempa po serii nietypowych wiadomości wysyłanych do jednego z agentów FBI prowadzących sprawę. Według prokuratorów kobieta przez wiele miesięcy kontaktowała się z funkcjonariuszem, wysyłając liczne SMS-y i wiadomości o charakterze nękającym. Sąd nakazał jej zaprzestanie takiego zachowania, jednak kontakty nie ustały. W konsekwencji została zatrzymana w 2024 roku.
Przyznanie się do kłamstw wobec FBI
Nowojorska prokuratura poinformowała w lutym, że Zarubina zdecydowała się przyznać do części zarzutów. Dotyczą one przede wszystkim składania nieprawdziwych oświadczeń podczas rozmów z agentami federalnymi.
Według śledczych Rosjanka przez długi czas zaprzeczała, jakoby miała jakiekolwiek związki z rosyjskimi służbami wywiadowczymi. Dopiero w trakcie kolejnych przesłuchań przyznała, że wcześniej wprowadzała funkcjonariuszy w błąd.
Prokuratura wskazuje również na nieprawdziwe informacje zawarte we wniosku o obywatelstwo USA, co stało się podstawą dodatkowego zarzutu dotyczącego tzw. oszustwa naturalizacyjnego.

Podejrzenia o działalność pod przykrywką
Według ustaleń amerykańskich śledczych Zarubina mogła realizować zadania polegające na budowaniu sieci kontaktów w środowiskach eksperckich i politycznych w Stanach Zjednoczonych. Miała pojawiać się na konferencjach, seminariach i wydarzeniach organizowanych przez think tanki zajmujące się sprawami międzynarodowymi.
Po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę kobieta zaczęła publicznie przedstawiać się jako przeciwniczka wojny i krytyczka Kremla. Zdaniem śledczych taki wizerunek mógł ułatwiać zdobywanie zaufania w środowiskach opozycyjnych wobec rosyjskich władz.
Kontakty z rosyjską opozycją
W trakcie swojej działalności Zarubina próbowała nawiązywać relacje z osobami aktywnymi w rosyjskiej opozycji oraz z ekspertami zajmującymi się sytuacją polityczną w Europie Wschodniej.
Wśród osób, z którymi miała próbować utrzymywać kontakt, znalazł się m.in. rosyjski polityk opozycyjny Ilja Ponomariow. Kobieta uczestniczyła również w wydarzeniach publicznych jako komentatorka tematów związanych z przyszłością Rosji i procesami politycznymi w regionie.
Zarzuty dotyczą także innych działań
Śledczy badają również inne wątki związane z działalnością Rosjanki w USA. Według ustaleń prokuratury kobieta mogła brać udział w organizowaniu transportu kobiet między Nowym Jorkiem a stanem New Jersey w celu pracy w salonie masażu.
Jednocześnie podczas procedury ubiegania się o obywatelstwo miała zaprzeczyć, że kiedykolwiek uczestniczyła w działaniach związanych z nakłanianiem do prostytucji. Prokuratorzy uznali to za wprowadzenie władz w błąd.
Grozi jej wieloletnie więzienie
Sprawa Zarubiny wciąż jest w toku. Za składanie fałszywych zeznań oraz nieprawdziwe informacje w dokumentach imigracyjnych grozi jej do 10 lat pozbawienia wolności.
Ostateczny wyrok ma zostać ogłoszony w czerwcu podczas rozprawy przed sądem federalnym w Nowym Jorku.
