Relacje Polski i Ukrainy ponownie znalazły się w centrum debaty publicznej. Tym razem za sprawą głośnych słów dziennikarza i autora książki „Kłopot z Zełenskim”, Zbigniewa Parafianowicza. W programie „Polityczny WF z gościem” publicysta nie szczędził krytycznych ocen pod adresem prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego.
Najwięcej emocji wzbudziły jego słowa dotyczące sposobu prowadzenia polityki przez ukraińskiego przywódcę oraz przypomnienie sytuacji, którą określił mianem politycznego „plaskacza” wymierzonego Jarosławowi Kaczyńskiemu.
Parafianowicz: Zełenski „gra powyżej swojej wagi”
Zdaniem Zbigniewa Parafianowicza Wołodymyr Zełenski coraz częściej stosuje politykę eskalacji w relacjach międzynarodowych.
- Zełenski gra powyżej swojej wagi, co jest klasyczną cechą polityków eskalacyjnych, w szczególności z byłego ZSRR – powiedział w programie.
Dziennikarz stwierdził, że ukraiński przywódca z czasem przeszedł wyraźną przemianę polityczną.
- Z turborealistycznego polityka stał się mocno sfochowanym graczem – ocenił.
Według autora książki o Zełenskim prezydent Ukrainy stosuje podobne mechanizmy negocjacyjne jak inni światowi liderzy znani z twardej polityki.
- Bohaterowie mojej książki mówią, że Zełenski jest w tej samej lidze, co Putin, Trump i Netanjahu pod względem metod eskalacyjnych w relacjach z partnerami – wskazał.
Wrócił temat sporu z Jarosławem Kaczyńskim
Parafianowicz przypomniał wydarzenia z początku wojny, kiedy Jarosław Kaczyński publicznie zaproponował wysłanie wojsk NATO do zachodniej Ukrainy.
Pomysł wywołał szeroką dyskusję międzynarodową. Wkrótce potem Wołodymyr Zełenski w rozmowie z rosyjskimi mediami niezależnymi odpowiedział na tę propozycję w zdecydowany sposób.
Jak przypomniał dziennikarz, prezydent Ukrainy miał wówczas jasno zaznaczyć, że to nie inne państwa będą decydować o obecności wojsk na terytorium Ukrainy.
Zdaniem Parafianowicza reakcja była niepotrzebnie ostra.
- Nawet jeżeli Kaczyński się mylił, to wrzucał na agendę pomysł, który w gruncie rzeczy był korzystny dla Ukrainy. No i dostał „plaskacza” – stwierdził.
Według publicysty właśnie wtedy po raz pierwszy w pełni ujawnił się styl polityczny Zełenskiego.
Kontrowersje wokół nazwy jednostki wojskowej
W rozmowie poruszono również temat decyzji o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia związanej z UPA.
Sprawa wywołała oburzenie w Polsce i ponownie uruchomiła dyskusję dotyczącą pamięci historycznej oraz relacji polsko-ukraińskich.
Parafianowicz uważa, że sam Zełenski nie przywiązywał dużej wagi do reakcji Warszawy, jednak jego współpracownicy dostrzegli skalę problemu.
Według dziennikarza właśnie dlatego przedstawiciele ukraińskich władz pojawili się później w Polsce, próbując ograniczyć skutki politycznego napięcia.
„Polityka Wschodu rządzi się innymi zasadami”
Jednym z najmocniejszych fragmentów rozmowy była analiza różnic między zachodnim a postsowieckim stylem prowadzenia polityki.
Parafianowicz przekonywał, że wielu zachodnich polityków nadal nie rozumie mechanizmów funkcjonujących w krajach byłego Związku Radzieckiego.
- Wdzięczność i zrozumienie to są pojęcia abstrakcyjne na Wschodzie. Mogą być używane instrumentalnie – mówił.
Jego zdaniem polityka w tej części Europy jest znacznie bardziej brutalna i oparta na twardej grze interesów niż na emocjach czy sentymentach.
Wojsko i polityczne kalkulacje
Publicysta zwrócił również uwagę na wewnętrzną sytuację polityczną Ukrainy.
Jego zdaniem decyzje podejmowane przez Zełenskiego mogą być związane z koniecznością utrzymania poparcia w środowiskach wojskowych oraz przygotowaniami do przyszłych wyborów.
Parafianowicz wskazał, że potencjalnym rywalem obecnego prezydenta może być były głównodowodzący ukraińskiej armii, generał Wałerij Załużny.
W jego ocenie może to wpływać na decyzje podejmowane przez ukraińskie władze, także w kwestiach historycznych i symbolicznych.
Słowa Zbigniewa Parafianowicza już wywołały szeroką dyskusję w mediach społecznościowych. Jedni uznają jego ocenę za odważne spojrzenie na relacje polsko-ukraińskie, inni zarzucają mu zbyt daleko idące wnioski. Niezależnie od ocen, temat ponownie pokazał, jak wiele emocji wciąż budzą stosunki Warszawy i Kijowa.
