Do niebezpiecznego incydentu doszło podczas patrolu polskich żołnierzy w Libanie. Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że w czasie przemieszczania się pojazdem wojskowym patrolu PKW UNIFIL doszło do wybuchu miny pułapki. Jeden z żołnierzy odniósł lekkie obrażenia, ale – jak podkreślono – jego życiu nic nie zagraża.
Do wybuchu doszło podczas patrolu PKW UNIFIL
Z komunikatów wynika, że zdarzenie miało miejsce w niedzielę około godziny 13.10 podczas realizacji patrolu na trasie z posterunku 6-50 do bazy 2-45. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych przekazało, że mina pułapka wybuchła w pobliżu jednego z pojazdów HMMWV. Ranny żołnierz został szybko przetransportowany do bazy, gdzie udzielono mu specjalistycznej pomocy medycznej.
Ranny to podoficer 12. Brygady Zmechanizowanej
Wojsko podało, że poszkodowany odniósł niewielkie obrażenia głowy, które nie zagrażają jego życiu. Wiadomo też, że jest to podoficer 12. Brygady Zmechanizowanej. Rodzina żołnierza została poinformowana o incydencie, a pozostali uczestnicy patrolu objęci wsparciem psychologicznym.
Władysław Kosiniak-Kamysz zaznaczył, że polscy żołnierze wykonują zadania wynikające z mandatu misji ONZ i ze względu na napiętą sytuację na Bliskim Wschodzie stale zachowują najwyższe środki bezpieczeństwa. Podobne zapewnienie wydało Dowództwo Operacyjne RSZ, które podkreśliło, że sytuacja w rejonie działań PKW UNIFIL jest na bieżąco monitorowana, a wszystkie operacje prowadzone są w ścisłej koordynacji z dowództwem misji ONZ.
Incydent pokazuje, jak niebezpieczna pozostaje ta misja
Choć tym razem skończyło się na lekkich obrażeniach, sam wybuch miny pułapki pokazuje, że nawet rutynowy patrol w rejonie misji pokojowej może w każdej chwili zamienić się w realne zagrożenie. Najważniejsze jest dziś to, że stan rannego żołnierza jest stabilny, a wojsko utrzymuje, że bezpieczeństwo polskich kontyngentów pozostaje absolutnym priorytetem.
