Jeszcze wczoraj był „psem po przejściach”, którego los miał skończyć się w schronisku. Dziś mieszka pod najbardziej strzeżonym adresem w kraju. Pałac Prezydencki ma nowego domownika, a internet od rana żyje jednym imieniem: Yuki.
Tajemniczy lokator, o którym długo było cicho
Najpierw pojawiły się krótkie wzmianki w mediach społecznościowych. Potem udostępnienia. Potem komentarze. I w końcu informacja, że to nie plotka ani „wrzutka” znikąd, tylko historia, która miała swój początek kilka miesięcy temu, a ujrzała światło dzienne dopiero teraz.
W tle była cisza, dyskrecja i decyzja, której nikt się nie spodziewał: Marta i Karol Nawroccy mieli przyjąć do siebie psa.
Yuki, czyli mały biały kundelek z trudną przeszłością
Nowy mieszkaniec Pałacu to niewielki, biały kundelek. Trafił pod opiekę stowarzyszenia jako pies zmęczony, schorowany, wymagający leczenia i spokojnej, cierpliwej opieki. Z relacji wynika, że długo nie mógł znaleźć domu, mimo ogłoszeń. Scenariusz był ten najgorszy: schronisko.
I wtedy nastąpił zwrot. Taki, który brzmi jak finał filmu.
„Skradł serca” i wyruszył do Warszawy
To stowarzyszenie opisało sprawę w emocjonalnym tonie, a jedno zdanie zaczęło krążyć po sieci szybciej niż wszystkie polityczne przepychanki ostatnich dni:
„Skradł serca Pana Prezydenta Karola Nawrockiego i Pani Marty Nawrockiej” i zamieszkał w Pałacu Prezydenckim.
W praktyce oznacza to jedno: adopcja. Nie chwilowa opieka, nie wizyta „na próbę”, tylko nowy dom.
Początki nie były łatwe, ale coś się w nim zmieniło
Według relacji osób, które znały Yukiego wcześniej, w nowym miejscu na początku był płochliwy i niepewny. To akurat nie dziwi, bo psy po przejściach często długo „sprawdzają”, czy tym razem naprawdę są bezpieczne.
Z czasem miała przyjść zmiana. Yuki podobno nabrał pewności siebie, zaczął reagować radością, a szczególnie ciepło ma odpowiadać na obecność prezydenta. Wspomniano też, że dobrze dogaduje się z drugim psem rodziny, Basketem.
Politycy podchwycili temat, a internet podzielił się na dwa obozy
Sprawa zrobiła się głośna nie tylko dlatego, że dotyczy zwierzęcia. Zrobiła się głośna, bo dotyczy Pałacu. I dlatego, że szybko zaczęły ją udostępniać również konta polityczne.
W komentarzach pojawiły się dwie emocje naraz.
Pierwsza to autentyczne wzruszenie i zachwyt. Ludzie pisali o tym, że to piękna reklama adopcji, że „każdy pies zasługuje na dom”, że to dobra historia w świecie pełnym złych wiadomości.
Druga emocja to podejrzliwość. Część komentujących zasugerowała, że może chodzić o wizerunek, że „adopcja pod publiczkę” i że jeśli temat ma być poważny, to powinien pociągnąć za sobą realne działania na rzecz zwierząt, nie tylko symbol.
Co ta historia robi z ludźmi
Yuki jest mały. Nie ma w tym żadnej geopolityki. Nie ma ustaw, wet i konferencji. A mimo to ta wiadomość weszła na szczyt rozmów, bo uderza w coś prostego: druga szansa.
I chyba dlatego ten kundelek zyskał status symbolu. Dla jednych – wzruszającego. Dla innych – kontrowersyjnego. Ale obojętnych prawie nie ma.
https://www.facebook.com/share/18HnQ1sHg9/?mibextid=wwXIfr
