Z samego rana gruchnęły pilne wieści. Nagle zaczął grozić Nawrockiemu. Huczy o tym w całej Polsce
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Napięcie wokół Krajowej Rady Sądownictwa rośnie, a w Sejmie padła zapowiedź, która ma uruchomić procedurę z obecnych przepisów, nawet jeśli część polityków uważa je za wadliwe. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zapowiedział ruch „awaryjny” i postawił sprawę jasno: czeka na decyzję prezydenta Karola Nawrockiego, ale nie w nieskończoność.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Nowelizacja ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa trafiła do prezydenta 4 lutego. Zgodnie z procedurą głowa państwa ma 21 dni na decyzję – podpis, weto albo skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

We wtorek marszałek Sejmu ogłosił, że jeśli nie doczeka się podpisu, w ciągu dwóch dni uruchomi procedurę wyborczą według obecnie obowiązujących przepisów.

„Jeśli nie doczekam się na podpis prezydenta pod ustawą o KRS, wydam w przeciągu dwóch dni obwieszczenie o rozpoczęciu procedury wyboru członków KRS.”

Czarzasty podkreślił, że to ścieżka oparta na prawie, z którym się nie zgadza, ale – jak zaznaczył – prawo obowiązuje, więc procedura może ruszyć niezależnie od losów noweli.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

„To nie jest dobre prawo, ale obowiązujące”. Marszałek apeluje do sędziów

Marszałek mówił wprost, że obecne regulacje uważa za „niedobre”, jednak jego zdaniem brak decyzji prezydenta nie może zatrzymać działań, które – w jego ocenie – mają ograniczyć skutki sporów wokół KRS.

„Nie jest to dobre prawo, w oparciu o które wydam to obwieszczenie, ale prawo obowiązujące.”

W tej samej wypowiedzi Czarzasty zwrócił się też do sędziów, by wzięli udział w wyłanianiu członków Rady, jeśli procedura ruszy na starych zasadach. Zapowiedział przy tym, że jeśli prezydent podpisze ustawę już po ogłoszeniu obwieszczenia, procedura zostanie dostosowana do nowych przepisów.

„Plan B” Waldemara Żurka. W tle weto i wybór „oddolny”

Wątek awaryjny pojawił się też wcześniej w ustach ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka. Minister zapowiadał, że w razie weta prezydenta władze mogą spróbować przeprowadzić wybór 15 sędziów-członków KRS w oparciu o dotychczasową ustawę, ale z naciskiem na wybór „oddolny” przez środowisko sędziowskie.

Z przekazu ministra wynikało, że parlament miałby wówczas pełnić rolę zatwierdzającą, a nie wybierającą – tak, by nie powtórzyć mechanizmu, który przez lata był najostrzej krytykowany.

Spór o konstytucyjność i tryb wyboru. O co chodzi w noweli KRS

Nowelizacja, którą uchwalił Sejm, zakłada zmianę kluczową: sędziowskich członków KRS mieliby wybierać wszyscy sędziowie w Polsce, w bezpośrednich i tajnych wyborach. W tym modelu wybór nie odbywałby się w Sejmie, jak ma to miejsce obecnie.

W tle pozostaje też kalendarz: kadencja obecnych sędziowskich członków KRS kończy się 12 maja, a obowiązujące przepisy wyznaczają marszałkowi Sejmu termin ogłoszenia wyborów najpóźniej na środę.

Nowelę krytykuje PiS i część otoczenia prezydenta, wskazując m.in. na spór o „kontrolę demokratyczną” i zasady wyłaniania składu Rady. Z kolei rząd przekonuje, że projekt ma przywrócić KRS standardy zgodne z konstytucją i odbudować zaufanie do procedur nominacyjnych w sądach.

Co dalej: presja czasu i ryzyko kolejnej eskalacji

Zapowiedź marszałka oznacza jedno: zaczyna się gra na terminy. Jeśli prezydent będzie zwlekał z decyzją, Sejm może uruchomić procedurę według starej ustawy, a równolegle wciąż będzie wisiała nad nią nowelizacja oczekująca na rozstrzygnięcie.

W praktyce to scenariusz, który może wywołać kolejną falę sporu – nie tylko politycznego, ale i instytucjonalnego – bo stawką pozostaje to, kto i w jakim trybie wybiera członków organu, od którego zależą kluczowe decyzje personalne w sądownictwie.