Świt po tej informacji był w Pałacu Prezydenckim nerwowy. Zaproszenie, które przyszło z Waszyngtonu, wygląda jak dyplomatyczny gest – ale ma w sobie ładunek politycznego ryzyka. Donald Trump chce budować Radę Pokoju – nowe gremium, które miałoby nadzorować proces pokojowy i odbudowę po wojnie w Strefie Gazy. Wśród adresatów jest Karol Nawrocki. I to właśnie w tym momencie zaczyna się pytanie, które dziś rozgrzewa Warszawę: czy Polska powinna wchodzić do formatu, gdzie obok państw Zachodu mają pojawić się także Rosja i Białoruś?
Nawrocki oficjalnie zaproszony do Rady Pokoju
Zaproszenie do Karola Nawrockiego ma być częścią szerszej akcji Białego Domu. Według opisu sprawy Donald Trump rozesłał propozycję udziału w Radzie Pokoju do przywódców niemal 60 państw – w tym m.in. Kanady, Francji, Niemiec i Turcji. Kontrowersje wywołuje to, że zaproszenia mają dotyczyć także Rosji i Białorusi.
W tekście pojawia się też warunek, który ma otworzyć drzwi do działania nowej struktury: powstanie gremium ma być możliwe po zawarciu porozumienia pokojowego w Gazie, zaakceptowanego zarówno przez Izrael, jak i Hamas. To Rada Pokoju miałaby następnie tymczasowo przejąć zarządzanie terytorium zniszczonym w wyniku działań wojennych.
Komentarz Pałacu Prezydenckiego
We wtorek 20 stycznia padło pierwsze oficjalne potwierdzenie z Pałacu. Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz przyznał, że pismo od Donalda Trumpa rzeczywiście wpłynęło, ale zaznaczył, że decyzja jeszcze nie zapadła.
„Pojawiło się takie zaproszenie skierowane przez pana prezydenta Donalda Trumpa do pana prezydenta Karola Nawrockiego. To jest nowa formuła zaproponowana przez prezydenta Stanów Zjednoczonych. Takie zaproszenia dostali przywódcy około 60 państw. My nie wiemy, którzy do końca, bo nie wszyscy jeszcze poinformowali o tym publicznie, ale wiemy na pewno, że Kanada, Niemcy, Francja, Turcja, oczywiście także Rosja i Białoruś z tego, co słyszymy, Węgry, natomiast wiele państw otrzymało zaproszenie do udziału w Radzie Pokoju.”
Leśkiewicz dodał, że prezydent zwrócił się do Ministerstwa Spraw Zagranicznych o opinię dotyczącą formalnych aspektów przystąpienia do Rady. Wskazał przy tym na art. 133 Konstytucji RP, który mówi o współdziałaniu prezydenta z rządem w polityce zagranicznej. Według przekazu decyzja ma zapaść w najbliższych dniach.
Reakcja na scenie politycznej
Propozycja Trumpa natychmiast uruchomiła reakcje w krajowej polityce. W przytoczonym opisie premier Donald Tusk zaznacza, że ewentualne przystąpienie Polski do takiej struktury wymagałoby zgody Rady Ministrów i ratyfikacji przez Sejm. W tle jest więc nie tylko decyzja Pałacu, ale też spór o to, kto i na jakich zasadach miałby brać odpowiedzialność za udział Polski w nowym formacie.
Jednocześnie wątek rosyjsko-białoruski robi swoje. Obecność tych państw w jednym gremium z krajami Zachodu to gotowy zapalnik – i dla polityków, i dla opinii publicznej. W tekście pojawiają się też oceny, że decyzja Karola Nawrockiego będzie testem: z jednej strony może oznaczać wejście Polski do gry o globalnym znaczeniu, z drugiej może rodzić pytania o koszty, obowiązki i konsekwencje dla relacji z partnerami europejskimi i transatlantyckimi.
Na razie jedno jest pewne: Pałac potwierdza zaproszenie, MSZ ma przygotować opinię, a decyzja – jeśli rzeczywiście zapadnie w najbliższych dniach – będzie czytana nie tylko w Warszawie.
