Najpierw drony i ogień na wybrzeżu Morza Czarnego. Chwilę później informacja o kolejnym uderzeniu – tym razem na Krymie. Ukraińskie służby i wojsko opisują dwa ataki, które mają uderzać w rosyjską logistykę i infrastrukturę potrzebną do prowadzenia wojny.
- Czytaj też: Niemiecki poseł domaga się reparacji od Polski. Skandaliczne słowa poruszyły całą Europe
Atak dronów Ukrainy na terminal naftowy w Rosji: wyciek i pożar
Według informacji przekazanych przez agencję Unian, centrum operacji specjalnych Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) przeprowadziło atak dronów na infrastrukturę terminalu naftowego Tamanneftegas w Kraju Krasnodarskim w Federacji Rosyjskiej.
Terminal ma być jednym z największych w rejonie Morza Czarnego. W opisie pojawia się, że zapewnia przeładunek ropy naftowej, gazu ziemnego i amoniaku, a jego możliwości magazynowe sięgają ponad miliona metrów sześciennych produktów naftowych i skroplonego gazu.
Terminal Tamanneftegas: uszkodzone rurociągi, zniszczone zbiorniki, straty w milionach
W relacji podano, że podczas uderzenia uszkodzone zostały rurociągi technologiczne na nabrzeżach oraz część zbiorników. Skutkiem miał być wyciek produktów ropopochodnych i pożar.
Wstępne szacunki strat mówią o kwocie około 50 milionów dolarów. To liczba, która wraca w komunikatach jako pierwsza ocena skali zniszczeń.
SBU: „systematyczne ataki” na rosyjskie „arterie energetyczne i eksportowe”
W przekazie cytowane są też słowa źródła w SBU, które tłumaczą sens takich działań. Chodzi o uderzanie w obiekty, które – według Ukrainy – zasilają rosyjską gospodarkę i logistykę.
„SBU kontynuuje systematyczne ataki na kluczowe arterie energetyczne i eksportowe Federacji Rosyjskiej, które zapewniają dopływ środków do budżetu państwa agresora i bezpośrednio finansują wojnę z Ukrainą.”
W tym samym komunikacie pojawia się dopowiedzenie, że niszczenie takich obiektów ma – w ocenie SBU – kluczowe znaczenie dla osłabienia potencjału ekonomicznego i logistycznego Rosji.
Dżankoj na Krymie: uderzenie w punkt dowodzenia i kontroli lotniska
To nie był jedyny atak opisywany w tym przekazie. Marynarka Wojenna Ukrainy poinformowała, że we wtorek zaatakowano punkt dowodzenia i kontroli na lotnisku w Dżankoju na Krymie.
W materiale przytoczono opinię anonimowego eksperta, który w rozmowie z Radiem Wolna Europa nazwał taki punkt „mózgiem” lotniska – kluczowym dla ciągłości działań wszystkich samolotów bojowych.
„Punkt kontroli lotniska wojskowego jest nie tylko ważny, ale wręcz kluczowy dla zapewnienia bezpieczeństwa, sprawności i koordynacji wszystkich lotów.”
„Naprawa może potrwać tygodnie”. Dlaczego ten cel jest tak istotny
W wypowiedzi eksperta padają konkrety: taki punkt to nie tylko pomieszczenia i personel, ale też sprzęt i infrastruktura, które spinają pracę lotniska w całość. Mowa o ekranach radarowych, radarach meteorologicznych, łączności i setkach kabli łączących systemy.
Właśnie dlatego – według tej oceny – szybka naprawa może być trudna.
„Proces ten może potrwać tygodnie.”
W opisie wskazano też, że na lotnisku stacjonują śmigłowce oraz samoloty szturmowe, a port regularnie przyjmuje wojskowe samoloty transportowe i ma być głównym węzłem logistycznym na północy Krymu.
