W amerykańskim sądzie zapadła decyzja, która już teraz wywołuje emocje daleko poza Georgią. Nie chodzi o nastoletniego sprawcę, tylko o jego ojca. I o pytanie, gdzie kończy się rodzicielskie „nie wiedziałem”, a zaczyna odpowiedzialność karna. Colin Gray winny 29 zarzutów.
Colin Gray winny 29 zarzutów. Grozi mu do 180 lat więzienia
55-letni Colin Gray został uznany winnym w sprawie strzelaniny w liceum w stanie Georgia, której dokonał jego 14-letni syn. Ława przysięgłych w hrabstwie Barrow skazała go za 29 zarzutów, w tym m.in. za dwa przypadki morderstwa drugiego stopnia oraz dwa nieumyślnego spowodowania śmierci. Proces trwał dwa tygodnie, a narada przysięgłych zajęła mniej niż dzień.
Stawką jest kara sięgająca 180 lat pozbawienia wolności.
Apalachee High School: cztery ofiary śmiertelne, dziewięciu rannych
Sprawa dotyczy wydarzeń z września 2024 roku w Apalachee High School w mieście Winder w stanie Georgia. Według ustaleń śledczych 14-letni Colt Gray otworzył ogień z karabinu w stylu AR. Zginęło dwoje nauczycieli i dwoje uczniów, a dziewięć osób zostało rannych. Nastolatek czeka na własny proces. Jest oskarżony o cztery przypadki zabójstwa w ramach tzw. felony murder.
Dlaczego sąd skazał ojca. „Mógł zabrać karabin i tego nie zrobił”
Oskarżyciele przekonywali, że to nie jest sprawa „o winę za cudzy czyn”, tylko o zaniechanie, które miało otworzyć drogę do tragedii. Prokuratura wskazywała, że ojciec nie zabezpieczył broni i zignorował sygnały ostrzegawcze dotyczące stanu psychicznego syna.
W mowie końcowej mocno wybrzmiały słowa zastępczyni prokuratora hrabstwa Barrow Patricii Brooks:
– To on był jedyną osobą, która mogła połączyć wszystkie fakty wskazujące dokładnie na to, co Colt zamierza zrobić. I to on był jedyną osobą, która mogła po prostu zabrać karabin, a tego nie zrobił.
Śledczy ustalili też, że w dniach poprzedzających atak karabin miał być przechowywany w pokoju nastolatka bez blokady.
Linia obrony: prezent na święta, „nie widział sygnałów”
Colin Gray zeznał, że podarował synowi karabin na Boże Narodzenie w 2023 roku i utrzymywał, że nie dostrzegał oznak, które miałyby zapowiadać masową strzelaninę.
Obrona przedstawiała go jako „kochającego ojca”, który miał skłonność, by widzieć w synu to, co najlepsze. Adwokat Jimmy Berry przekonywał, że oskarżony nie działał z zamiarem, a tragedia była skutkiem dramatycznego splotu okoliczności.
To pierwszy taki wyrok w USA. Rodzice coraz częściej na ławie oskarżonych
Ta sprawa przechodzi do historii z jednego powodu: to pierwszy przypadek w Stanach Zjednoczonych, gdy rodzic domniemanego sprawcy szkolnej strzelaniny został skazany za morderstwo.
Jednocześnie wpisuje się w szerszy trend. W 2024 roku w Michigan skazano Jennifer i Jamesa Crumbleyów za nieumyślne spowodowanie śmierci w związku ze strzelaniną w szkole w Oxford w 2021 roku. W innych stanach prowadzone są podobne postępowania wobec rodziców podejrzanych nastoletnich sprawców.
Co ten wyrok oznacza dla Ameryki
Ten proces nie kończy debaty o strzelaninach w szkołach. On ją zaostrza. Bo przenosi ciężar z pytania „jak zatrzymać sprawcę” na pytanie „kto miał zatrzymać sprawcę wcześniej”. I czy odpowiedź ma brzmieć: rodzic – pod groźbą wyroku jak za morderstwo.
Dla jednych to sygnał, że państwo wreszcie szuka realnych punktów odpowiedzialności tam, gdzie broń trafia w ręce dzieci. Dla innych – niebezpieczny precedens, w którym granica winy zaczyna się przesuwać z czynu na domysły o tym, kto „mógł przewidzieć”.
