Pacjentka zmarła po kilku godzinach na SOR: „Przyjmował ją Kacprzyk”. Sensacyjne wieści zmroziły Polaków
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

61-letnia pani Grażyna zmarła w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim w Warszawie po rozległym zawale serca. Według ustaleń portalu Zero pierwsze badanie EKG oraz wyniki laboratoryjne miały wskazywać na ostrą chorobę serca, jednak pacjentka trafiła na oddział kardiologiczny dopiero po gwałtownym pogorszeniu stanu zdrowia. Jednym z lekarzy, którzy zajmowali się kobietą na SOR-ze, był Dawid Kacprzyk. Okoliczności śmierci bada prokuratura, ale postępowanie prowadzone jest obecnie w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Pani Grażyna źle poczuła się w drodze do pracy

Do tragicznych wydarzeń doszło 14 maja 2026 roku. Pani Grażyna wyszła rano do pracy, jednak na przystanku autobusowym znajdującym się w pobliżu Mazowieckiego Szpitala Bródnowskiego zaczęła odczuwać silny ból i pieczenie w klatce piersiowej. Miała również trudności z oddychaniem oraz bardzo wysokie ciśnienie tętnicze.

Według portalu Zero pierwszy pomiar wykonany jeszcze na przystanku wyniósł 220/147. Wezwany na miejsce zespół ratownictwa medycznego przewiózł kobietę na pobliski Szpitalny Oddział Ratunkowy. Oficjalne przyjęcie pacjentki nastąpiło o godzinie 10:50. Podczas triażu przyznano jej trzeci poziom pilności, oznaczony kolorem żółtym.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

O godzinie 11:10 wykonano pierwsze badanie EKG. Dokumentację medyczną zdobytą przez dziennikarzy przeanalizowali kardiolog oraz specjalista medycyny ratunkowej. Według ich opinii zapis już wtedy miał wskazywać na zawał przedniej ściany serca. W połączeniu z silnym bólem w klatce piersiowej powinno to prowadzić do pilnej konsultacji kardiologicznej i rozważenia przekazania pacjentki do pracowni hemodynamiki.

O godzinie 11:41 wpisu w dokumentacji dokonał Dawid Kacprzyk. Stan kobiety określił jako ogólnie dobry. Zlecił między innymi podanie paracetamolu, wykonanie tomografii komputerowej klatki piersiowej bez kontrastu, kolejne EKG oraz monitorowanie. Następnie odnotował, że o godzinie 12:10 pacjentka została przekazana pod opiekę lekarza sali obserwacyjnej.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Wynik troponiny wielokrotnie przekraczał normę

Nieprawidłowości miały być widoczne również w badaniach laboratoryjnych. Jednym z podstawowych markerów wykorzystywanych w diagnostyce zawału jest troponina. Dla testu stosowanego w szpitalu górna granica wartości referencyjnej wynosiła 16 jednostek.

Pierwszy wynik pani Grażyny wyniósł 94,6. Z dokumentacji nie wynika jednak jednoznacznie, kiedy badanie zlecono i wykonano ani który z lekarzy zapoznał się z rezultatem. Wiadomo, że poza Dawidem Kacprzykiem pacjentką zajmowało się jeszcze co najmniej dwóch medyków.

Poziom troponiny sprawdzono ponownie. Kolejny wynik wzrósł do 2204 jednostek. Także badanie EKG wykonane krótko po godzinie 14 miało wskazywać na bardzo rozległy zawał. Nie wiadomo jednak, kto odpowiadał w tym momencie za kobietę, ponieważ opisana przez dziennikarzy karta zleceń SOR-u była w znacznej części niewypełniona.

Około godziny 15 SOR zgłosił zamiar przekazania pacjentki na Oddział Intensywnej Opieki Kardiologicznej. Wkrótce jej stan gwałtownie się pogorszył. Około godziny 15:30 kobieta trafiła na kardiologię nieprzytomna i w stanie skrajnie ciężkim. Konieczne było rozpoczęcie resuscytacji, jednak jej życia nie udało się uratować.

W dokumentacji jako wyjściową przyczynę zgonu wskazano ostry pełnościenny zawał ściany przedniej serca. Od jego wystąpienia do śmierci miało minąć około siedmiu godzin. Sekcja zwłok przeprowadzona cztery dni później potwierdziła zawał typu STEMI oraz pęknięcie serca w obrębie uszkodzonego obszaru.

Rodzina zawiadomiła prokuraturę

Po zapoznaniu się z dokumentacją medyczną i wynikami sekcji zwłok siostra cioteczna pani Grażyny zawiadomiła prokuraturę. Kobieta przekazała, że liczy na wyjaśnienie okoliczności tragedii oraz sprawdzenie procedur obowiązujących w szpitalu.

„Życia Grażynki nic nie wróci, ale chcę wierzyć, że może nasza rodzinna tragedia uratuje życie komuś innemu. Może spowoduje przyjrzenie się standardom, procedurom?” – powiedziała w rozmowie z portalem Zero.

Prokuratura Rejonowa Warszawa-Praga Północ prowadzi postępowanie dotyczące podejrzenia nieumyślnego spowodowania śmierci pacjentki. Śledztwo znajduje się na wstępnym etapie i prowadzone jest w sprawie. Oznacza to, że nikomu nie przedstawiono zarzutów, a odpowiedzialność żadnej konkretnej osoby nie została przesądzona.

Mazowiecki Szpital Bródnowski nie udzielił dziennikarzom szczegółowych informacji dotyczących leczenia, powołując się na tajemnicę medyczną. Nie odpowiedział również, kto w dniu tragedii kierował pracą SOR-u i jaką dokładnie funkcję pełnił Dawid Kacprzyk.

Głos zabrał natomiast reprezentujący lekarza mecenas Jacek Dubois. Prawnik przekazał, że po przyjęciu pacjentki niezwłocznie zlecono niezbędne badania, a następnie przekazano ją pod opiekę innego lekarza na sali obserwacyjnej, który od tego momentu odpowiadał za dalszy przebieg leczenia. Ostateczną ocenę działań personelu wydadzą śledczy oraz powołani przez nich biegli.