Jeszcze kilka tygodni temu mało kto spodziewał się, że to właśnie Maja Chwalińska będzie jedną z największych bohaterek Roland Garros. Polska tenisistka zachwyciła kibiców i ekspertów, docierając aż do wielkiego finału paryskiego turnieju. Teraz, mimo historycznego sukcesu i ogromnego awansu w rankingu WTA, jej udział w Wimbledonie wciąż nie jest przesądzony.
- Czytaj też: Maja Chwalińska odpowiedziała Dawidowi Podsiadle. Jej riposta po finale Roland Garros podbija sieć
Głos w tej sprawie zabrał Tomasz Tomaszewski, który nie ukrywa emocji.
Maja Chwalińska podbiła Roland Garros
Maja Chwalińska rozpoczęła swoją przygodę w Paryżu od kwalifikacji. Już sam awans do głównej drabinki był sukcesem, ale później wydarzyło się coś, czego nie przewidywali nawet najwięksi optymiści.
24-letnia zawodniczka pokonywała kolejne rywalki, prezentując dojrzały i niezwykle skuteczny tenis. Eksperci zwracali uwagę nie tylko na jej umiejętności techniczne, ale również na odporność psychiczną. Polka znakomicie radziła sobie w trudnych momentach i imponowała spokojem podczas najważniejszych spotkań.
Jej droga zakończyła się dopiero w finale. Tam lepsza okazała się Mirra Andreeva, która wygrała 6:3, 6:2 i sięgnęła po tytuł. Mimo porażki występ Chwalińskiej został uznany za jeden z największych sukcesów polskiego tenisa ostatnich lat.
Wielki awans w rankingu, ale Wimbledon stoi pod znakiem zapytania
Fenomenalny wynik w Roland Garros przełożył się na ogromny skok w rankingu WTA. Chwalińska znalazła się w gronie najlepszych zawodniczek świata i udowodniła, że może rywalizować z tenisową elitą.
Problem polega jednak na tym, że listy startowe do Wimbledonu zostały zamknięte jeszcze przed rozpoczęciem turnieju w Paryżu. Oznacza to, że historyczny wynik Polki nie został uwzględniony przy tworzeniu głównej drabinki londyńskiego Wielkiego Szlema.
W efekcie coraz częściej mówi się o możliwości przyznania jej „dzikiej karty”. Polski Związek Tenisowy ma zabiegać o takie rozwiązanie, a wielu ekspertów uważa, że finalistka Roland Garros w pełni na nie zasłużyła.
Tomasz Tomaszewski nie gryzł się w język
Jednym z najmocniejszych głosów w tej sprawie okazał się Tomasz Tomaszewski.
„Jeżeli Maja nie otrzyma „dzikiej karty”, to obrażam się na Wimbledon i nie będę go komentował. Bo uważam, że to byłby skandal”.
Słowa znanego komentatora szybko odbiły się szerokim echem w środowisku tenisowym. Tomaszewski podkreśla, że organizatorzy powinni docenić nie tylko wynik osiągnięty przez Polkę w Paryżu, ale również jej predyspozycje do gry na nawierzchni trawiastej.
„Zwłaszcza, że Maja Chwalińska świetnie gra na trawie. Ma do tego naturalny talent. Ma „miękkie” ręce i nogi, do tego jest leworęczna. I może też zrobić furorę na trawie”.
Zdaniem komentatora właśnie Wimbledon może być miejscem, gdzie Polka pokaże pełnię swoich możliwości.
Kibice czekają na decyzję organizatorów
Po zakończeniu Roland Garros Maja Chwalińska stała się jedną z najczęściej komentowanych postaci światowego tenisa. Jej historia przyciągnęła uwagę kibiców na całym świecie, a wielu fanów uważa, że miejsce w głównej drabince Wimbledonu po prostu jej się należy.
Ostateczna decyzja należy jednak do organizatorów londyńskiego turnieju. Jeśli Polka otrzyma „dziką kartę”, będzie mogła wykorzystać rozpęd z Paryża i powalczyć o kolejny wielki wynik. Jeśli nie, czeka ją trudniejsza droga przez kwalifikacje.
Loading tweet...
— Polsatsport (@polsatsport) June 7, 2026
Jedno jest pewne – po tym, co pokazała na kortach Roland Garros, cały tenisowy świat będzie z uwagą śledził jej kolejne występy.
