Niebywałe sceny podczas ceremonii zamknięcia igrzysk. Semirunnij nagle chwycił za Polską flagę i zrobił to przy wszystkich. Cały świat to widział
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

To miała być spokojna, podniosła ceremonia zamknięcia. A jednak wśród dziesiątek delegacji i setek flag właśnie polski moment przykuł kamery na dłużej. W amfiteatrze w Weronie, na finiszu zimowych igrzysk w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo, emocje zrobiły swoje – i wyszły bardzo naturalnie, bez żadnego scenariusza.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Polscy chorążowie na ceremonii zamknięcia w Weronie

Podczas marszu reprezentacji chorążymi byli Władimir Semirunnij i Gabriela Topolska. Kamery wielokrotnie wracały do polskiej ekipy, bo na ujęciach działo się coś, co natychmiast wybiło się ponad standardowy olimpijski rytuał.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Najpierw flagę prowadziła Topolska, ale przy trzymaniu materiał zaczął się zwijać. I właśnie wtedy wkroczył Semirunnij.

Władimir Semirunnij przejął flagę i zrobił to „na oczach świata”

W pewnym momencie panczenista chwycił końcówkę flagi i zaczął poruszać nią dynamicznie tak, by polska flaga była w pełni widoczna – dla ludzi na trybunach i dla telewidzów.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Ten gest momentalnie nabrał symboliki, bo Semirunnij ma za sobą drogę, którą wielu kibiców śledzi z bliska. To 23-latek urodzony w Rosji, który polskie obywatelstwo otrzymał dopiero w sierpniu ubiegłego roku. Dlatego dla części widzów ta scena nie była tylko „technicznym ratowaniem flagi”, ale obrazem emocji i dumy z reprezentowania kraju.

Medale Polski na igrzyskach i rola Semirunnija w tym wyniku

Na tych zimowych igrzyskach Polska zdobyła cztery medale. Trzy trafiły do skoczków narciarskich, a czwarty wywalczył właśnie Władimir Semirunnij. W rywalizacji na 10 000 metrów zdobył tytuł wicemistrza olimpijskiego.

W tekście podkreślono też, że zawodnik został we Włoszech do samego końca igrzysk i wziął udział w ceremonii zamknięcia. W praktyce to detal, ale taki, który kibice zauważają – bo pokazuje, że to nie była przelotna obecność, tylko realne bycie częścią drużyny i całego olimpijskiego finału.

Scena, która zostaje w pamięci

W Weronie nie padły wielkie słowa. Nikt nie wygłosił manifestu. A mimo to obraz Semirunnija z polską flagą stał się jednym z tych momentów, które ludzie zapamiętują dłużej niż oficjalne formułki z ceremonii.

Czasem właśnie tak wygląda sport – w jednej sekundzie wszystko robi się bardzo proste, bardzo ludzkie i bardzo czytelne.