Jeszcze kilka dni temu był mróz i twarda jak beton ziemia. Teraz woda zaczęła robić swoje – wlewa się na drogi, podchodzi pod domy, zalewa piwnice. I w wielu miejscach dzieje się to naraz, jakby ktoś odkręcił kurek.
Ratownicy mówią wprost: to nie jest „zwykłe topnienie śniegu”. To scenariusz, który potrafi w kilkanaście godzin sparaliżować miejscowości i przeciąć kluczowe trasy.
Dramatyczna walka z żywiołem na Mazowszu. Zalane drogi i posesje
Na Mazowszu roztopy dają się we znaki od niedzielnego wieczora. Jedna z interwencji dotyczyła miejscowości Zygmuntowo, gdzie strażacy zostali wezwani do całkowicie zalanej drogi. Działania trwały ponad godzinę i wymagały użycia pomp oraz sprzętu do udrażniania zalanych odcinków.
Równolegle pojawiają się zgłoszenia z kolejnych miejsc, gdzie woda zaczęła wchodzić na prywatne posesje. W Mniszewie zalewane miały być piwnice i pomieszczenia gospodarcze.
W tle jest prosty mechanizm, który robi się groźny, gdy przychodzi ocieplenie: zamarznięta ziemia nie przyjmuje wody, więc roztopiona masa spływa po powierzchni, szukając najniższego punktu – często prosto pod drzwi domów i na lokalne drogi.
Zablokowane trasy i objazdy w Kujawsko-Pomorskiem. Problemy na drodze wojewódzkiej
https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=pfbid02VdH5xKtdzvHHyphfiUhwudHHauZS1hUS5ApoTW6SwG9quLurA92bGEdbkC9xrY7Zl&id=100068671899093
W województwie kujawsko-pomorskim żywioł uderzył w infrastrukturę drogową. W miejscowości Rakutowo zalany został fragment drogi wojewódzkiej nr 265, co wymusiło organizację objazdów i apel o ostrożność. Przy takich rozlewiskach ryzyko jest podwójne: nie widać głębokości wody, a pod spodem mogą być wypłukane pobocza.
Tu liczą się proste zasady: nie wjeżdżać w wodę „na próbę”, nie zawracać w panice na wąskiej drodze, trzymać się poleceń służb i oznakowania.
Setki interwencji na zachodzie kraju. Strażacy pracują w trybie ciągłym
Na zachodzie, szczególnie w województwie zachodniopomorskim, skala interwencji robi wrażenie. Służby odnotowują setki wyjazdów związanych z roztopami – przede wszystkim do podtopionych piwnic, garaży i lokalnych dróg. W takich sytuacjach największym problemem bywa rozproszenie zdarzeń: każdy powiat ma swoje ogniska podtopień, a zasoby ludzkie i sprzętowe są skończone.
Samorządy i służby proszą o szybkie zgłaszanie zagrożeń i rozsądek w terenie. Bo roztopy potrafią wyglądać niewinnie, dopóki woda nie zacznie podmywać fundamentów i wdzierać się do budynków.
https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=pfbid035xPyFNDe2nCpyvQJy7B6GJeUV1p3vQkviofSATZw7WEZPxiAcYJArfRvKUPUz1Mzl&id=100072112066702
Niepokojące prognozy. Dlaczego to może się jeszcze pogorszyć
Synoptycy zapowiadają dalsze ocieplenie, a miejscami także opady deszczu. To zła wiadomość, bo deszcz nakłada się na topniejący śnieg. W konsekwencji rośnie ryzyko:
-
kolejnych podtopień,
-
lokalnych wystąpień wód w niżej położonych terenach,
-
zatorów lodowych, jeśli spływ wody i kry lodowej zacznie się blokować w wąskich odcinkach rzek i cieków.
Dla terenów nizinnych to jeden z trudniejszych układów pogodowych: woda nie ma gdzie wsiąkać, więc idzie „po wierzchu” – szybko i szeroko.
Co możesz zrobić dziś, zanim woda podejdzie pod dom
Jeśli mieszkasz w rejonie, gdzie woda już stoi na drogach albo zaczyna wchodzić na posesje, warto działać od razu:
-
przenieś cenne rzeczy z piwnicy wyżej,
-
zabezpiecz kratki odpływowe i sprawdź, czy nie są zapchane,
-
nie zostawiaj auta w miejscach, gdzie zwykle zbiera się woda,
-
przygotuj latarkę, powerbank i najpotrzebniejsze dokumenty,
-
obserwuj najbliższe rowy, przepusty i studzienki – jeśli „cofają”, sytuacja może się pogorszyć szybko.
Jeżeli woda zaczyna wchodzić do budynku albo podmywa konstrukcję, nie czekaj „aż przejdzie”. Zgłaszaj zagrożenie służbom.
