Polski system ochrony zdrowia formalnie ma charakter powszechny. W praktyce jednak ponad 2 miliony osób w Polsce pozostaje bez ubezpieczenia zdrowotnego. To liczba porównywalna z populacją dużego województwa. Co istotne, problem nie dotyczy wyłącznie osób bezrobotnych. W wielu przypadkach to efekt konstrukcji przepisów oraz modelu finansowania ochrony zdrowia.
Debata publiczna koncentruje się na kolejkach i jakości świadczeń. Tymczasem znacznie rzadziej mówi się o tych, którzy w ogóle nie mają pełnego dostępu do systemu. A właśnie brak ubezpieczenia zdrowotnego staje się dla nich codziennym źródłem niepewności.
- Sprawdź również: Seniorzy zacierają ręce. Rząd właśnie podjął decyzję. Chodzi o waloryzację emerytur w 2026 r.
System składkowy a wykluczenie zdrowotne
Dostęp do świadczeń finansowanych przez NFZ zależy od posiadania tytułu do ubezpieczenia. Najczęściej daje go umowa o pracę, działalność gospodarcza, renta, emerytura lub status osoby bezrobotnej. Teoretycznie istnieje również możliwość dobrowolnego przystąpienia do systemu.
W praktyce jednak model składkowy nie nadąża za realiami rynku pracy. Umowy cywilnoprawne bez składek, przerwy w zatrudnieniu, migracje zarobkowe czy spory z instytucjami powodują utratę ciągłości ubezpieczenia. Często dzieje się to nagle.
W efekcie powstaje zjawisko określane jako wykluczenie zdrowotne. Osoba formalnie nieobjęta ubezpieczeniem traci dostęp do bezpłatnych wizyt, refundowanych leków i planowych zabiegów.
Brak ubezpieczenia zdrowotnego to realne ryzyko finansowe
W sytuacji nagłej pomoc medyczna jest udzielana. Jednak po zakończeniu leczenia szpital może wystawić rachunek. A ten nie wynosi kilkuset złotych. Często chodzi o kilka lub kilkanaście tysięcy złotych.
Dla osób o niskich dochodach taka kwota oznacza zadłużenie. Dlatego brak ubezpieczenia zdrowotnego w Polsce nie jest wyłącznie problemem administracyjnym. To również kwestia bezpieczeństwa ekonomicznego.
Jednocześnie brak profilaktyki zwiększa koszty publiczne. Choroby wykrywane później są droższe w leczeniu. W konsekwencji budżet państwa ponosi większe wydatki interwencyjne.
Kto najczęściej pozostaje bez ubezpieczenia
Poza systemem znajdują się m.in.:
– osoby pracujące na umowach nieoskładkowanych
– młodzi po zakończeniu edukacji
– osoby w trakcie postępowań rentowych
– opiekunowie bliskich wymagających całodobowej pomocy
– osoby zmagające się z problemami zdrowia psychicznego
– pracujący w szarej strefie
W wielu przypadkach wykluczenie ma charakter przejściowy. Jednak nawet kilkumiesięczna przerwa oznacza brak poczucia stabilności zdrowotnej. To z kolei wpływa na decyzje życiowe, aktywność zawodową oraz kondycję psychiczną.
Czy potrzebna jest powszechna opieka zdrowotna finansowana z podatków?
W debacie eksperckiej coraz częściej pojawia się postulat wprowadzenia powszechnej opieki zdrowotnej finansowanej z podatków. W takim modelu prawo do świadczeń nie zależałoby od statusu zawodowego ani od opłacania składki zdrowotnej.
Zwolennicy takiego rozwiązania wskazują, że ograniczyłoby ono wykluczenie zdrowotne oraz uprościło procedury. Przeciwnicy podnoszą argument wzrostu obciążeń podatkowych.
Alternatywą byłoby objęcie składką wszystkich form zatrudnienia, w tym umów o dzieło. Jednak taki krok oznaczałby wzrost kosztów pracy i wymagałby szerokiej zgody politycznej.
Na razie rzeczywistość pozostaje niezmienna. Ponad 2 miliony osób w Polsce nie ma ubezpieczenia zdrowotnego. To nie jest problem jednostkowy. To strukturalna luka w modelu finansowania ochrony zdrowia.
Dopóki nie zostanie rozwiązana, temat braku ubezpieczenia zdrowotnego będzie powracał – zarówno w wymiarze społecznym, jak i ekonomicznym.
