To widział cały świat. Niemieckie media wprost o Nawrockim i polskim atomie
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Broń atomowa w Niemczech przestaje być tematem wyłącznie historycznym. W komentarzu opublikowanym przez „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ) pojawiła się teza, że prawdziwą lekkomyślnością nie jest dziś myślenie o niemieckiej broni jądrowej, lecz unikanie takiej debaty. Autor tekstu wskazuje na zmieniające się realia bezpieczeństwa w Europie oraz stawia kanclerzowi Friedrichowi Merzowi przykład z Polski.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Atomowe tabu w Berlinie. Czy to „ostatnia bariera”?

Przez dekady niemiecka polityka zagraniczna i bezpieczeństwa traktowała kwestię własnej broni jądrowej jako temat zamknięty. Historia XX wieku sprawiła, że dyskusja o atomie była politycznie i społecznie obciążona. Jednak – jak zauważa FAZ – Europa znajduje się dziś w punkcie zwrotnym.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Rosyjska agresja na Ukrainę oraz niepewność co do przyszłej postawy Stanów Zjednoczonych, zwłaszcza w kontekście możliwego powrotu Donalda Trumpa do Białego Domu, zmieniają strategiczne kalkulacje. Według komentatora pytanie nie brzmi już „czy”, lecz „kiedy” temat powróci do głównego nurtu debaty.

Strach przed eskalacją i „atomowe odstraszanie Kremla”

Dziennik podkreśla, że jednym z powodów ograniczonego wsparcia dla Ukrainy jest obawa przed eskalacją nuklearną. „Odstraszanie atomowe Kremla działa” – pisze autor komentarza. W jego ocenie groźba użycia broni jądrowej skutecznie ogranicza decyzje państw Zachodu.

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Przykładem ma być zwlekanie z przekazywaniem Ukrainie ciężkiego uzbrojenia czy odmowa dostarczenia pocisków dalekiego zasięgu. W efekcie Europa – określana w tekście jako „atomowy darmozjad” – pozostaje uzależniona od amerykańskiego parasola nuklearnego.

Jednocześnie pojawia się pytanie o wiarygodność tego parasola. Jeśli Waszyngton nie będzie gotowy „pójść na całość” w obronie europejskich sojuszników, to – zdaniem komentatora – strategiczna równowaga może zostać zachwiana.

Francja i Wielka Brytania to za mało?

FAZ wskazuje, że potencjał nuklearny Francji i Wielkiej Brytanii nie zastąpi w pełni amerykańskiego odstraszania. Dlatego też rozmowy Merza z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem mają świadczyć o rosnącej świadomości zagrożenia.

W tym kontekście gazeta stawia prowokacyjne pytanie: kto byłby gotów umierać za Wilno, Warszawę czy Berlin? Autor sugeruje, że europejskie stolice muszą odpowiedzieć sobie na to szybciej, niż się wydaje.

„Polski prezydent myśli o polskiej bombie”

Najbardziej wyrazisty fragment komentarza dotyczy Polski. Według FAZ prezydent Karol Nawrocki ma rozważać scenariusz posiadania własnej broni jądrowej. W konkluzji tekstu czytamy:

„Polski prezydent, chociaż wręcz czci Trumpa, myśli już o polskiej bombie i chce ją mieć”.

To właśnie ten fragment odbił się szerokim echem w niemieckich i polskich mediach. Autor wykorzystuje przykład Warszawy jako dowód, że państwa Europy Środkowo-Wschodniej nie chcą bezwarunkowo polegać na gwarancjach zewnętrznych.

Europa w nowej epoce bezpieczeństwa

Debata o niemieckiej broni atomowej jeszcze niedawno wydawała się nierealna. Dziś jednak – jak argumentuje FAZ – geopolityczna rzeczywistość wymusza rewizję dotychczasowych dogmatów.

Czy Berlin zdecyduje się przełamać historyczne tabu? Na razie to tylko publicystyczna diagnoza i sygnał ostrzegawczy. Jednak sam fakt, że taki temat pojawia się w jednym z najważniejszych niemieckich dzienników, pokazuje skalę zmian w europejskim myśleniu o bezpieczeństwie.